Wiec narodowców „Wilno nasze”

Zgromadzeni z plakatem „Wilno nasze było i będzie!“ Fot. Marian Paluszkiewicz

W piątek 28 października w Wilnie o godzinie 18.30 na Placu Łukiskim odbył się wiec „Wilno nasze było i będzie” („Vilnius mūsų buvo ir bus”), zorganizowany przez Centrum Młodzieży Narodowej Litwy, kierowane przez Juliusa Pankę.

Zgromadzenie rozpoczęło się od odśpiewania hymnu Litwy „Tautiška giesmė”. Po czym swoim przemówieniem rozpoczął je poseł na Sejm RL Gintaras Songaila. Ubolewał nad tym, że nie ma na Placu Łukiskim pomnika upamiętniającego walki o wolność narodu litewskiego, przypomniał także o wielkich cierpieniach, jakich doznali prowadzący nielegalną działalność Litwini na Wileńszczyźnie w okresie międzywojennym.

Po pośle Songaile wypowiedział się sygnatariusz Aktu Odrodzenia Niepodległości Litwy 11 Marca Vidmantas Povilionis, który apelował do litewskiej młodzieży, by nikomu nie oddała ani piędzi litewskiej ziemi i by odebrała wszystko to, co do niej należy. Przemówienie zakończył stwierdzeniem, że „każdy Litwin jest także prawdziwym wilnianinem”.

Więc zgromadził ok. 100-150 osób w różnym wieku Fot. Marian Paluszkiewicz

Następnie przewodniczący wileńskiego „Sąjūdisu” Leonas Korosiejus zaproponował minutą ciszy uczcić pamięć ofiar walk o niepodległość Litwy i cieszył się, że tak dużo osób się zebrało, by bronić Litwę i języka litewskiego. Zachęcał narodową młodzież do częstszego zbierania się i rozstrzygania kwestii państwowych.

Po Leonasie Korosiejusie wystąpiła przedstawicielka partii Związek Zielonych Litwy i ksiądz Alfonsas Svarinskas, były dysydent, później deputowany do Rady Najwyższej Litwy, który zaapelował o walkę „o Boga, wolność Litwy a także wolność i niepodległość Kościoła”. Poprosił także Boga, by pozwolił mu żyć tak długo, „aż wszystkich bolszewików wypędzi się z Litwy“.

Członek Rady Związku Skautów Litwy Algirdas Berkevičius przypomniał historię litewskiego skautingu w międzywojniu, a historyk dr Romas Batūra — o liczącej cztery tysiące lat historii Bałtów, o tym, że region Wilna uformował się już przed paroma tysiącami lat i że Wilno jako stolica nie została ani razu zdobyta w wielkich walkach XIII-XIV w. Wyraził także opinię, że za „krzywe myśli” mieszkańców Litwy należy sądzić, wskazując, między innymi, na europarlamentarzystę Waldemara Tomaszewskiego.

Jako ostatni wystąpił Juozas Dingelis, przewodniczący Towarzystwa Upiększenia Litwy, który przypomniał międzywojenne walki Litwinów o odzyskanie Wilna: m. in. okrzyki „My bez Wilna nie spoczniemy” i sadzenie „dębów na rzecz odzyskania Wilna”. Na zakończenie aktor Tomas Vaiseta zarecytował fragment swego monodramatu o ojczyźnie.

Po przemówieniach, przerywanych śpiewem męskiego chóru ludowego „Karužė”, zgromadzeni zapalili pochodnie i ustawili się w formacji, mającej naśladować Słupy Giedymina, po czym inicjator wiecu Julius Panka odczytał postulaty rezolucji, która została następnie wysłana do prezydent RL Dali Grybauskaitė, premiera RL Andriusa Kubiliusa i marszałka Sejmu RL Ireny Degutienė.

Na te postulaty zgromadzeni reagowali gromkim „Zgadzam się!”. W rezolucji zaznacza się, że dla autorów „niedopuszczalne są szowinistyczne i rozniecające waśni narodowościowe oświadczenia działaczy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, żądające integracji etnicznych Litwinów na terenie Litwy Wschodniej z wynarodowieńcami i kolonistami, przybyłymi w okresie sowieckim” i że autorów smuci fakt, że „w regionie Wilna obchodzi się rocznice Armii Krajowej, a dla przestępców hołubionych przez ekstremistów budowane są pomniki”.

Autorzy rezolucji żądają od władz, m. in. „by nie honorowano działalności Armii Krajowej, która na Litwie działała bezprawnie, kolaborowała z okupantami, mordowała pokojowo nastawionych Litwinów i zamachiwała się na jednolitość terytorialną Litwy”. Zażądano też, by przygotowana została długofalowa strategia oświaty, mająca doprowadzić do wykładania w szkołach mniejszości narodowych 60 proc. przedmiotów w języku państwowym.