Litewscy eksperci ds. edukacji szydzą z litewskich Polaków

147
Rodzice uczniów szkół polskich na Litwie zamierzają konsekwentnie walczyć o prawo polskich dzieci na Litwie do nauki w języku ojczystym Fot. Marian Paluszkiewicz

Po kolejnym spotkaniu polsko-litewskiego zespołu ds. edukacji ekspertom nie udało się dojść do porozumienia. Strona litewska nadal nie godzi się na żadne ustępstwa w sprawie poprawek do Ustawy o Oświacie.

Obecni na spotkaniu rodzice uczniów szkół polskich na Litwie są jednak zdeterminowani i zamierzają konsekwentnie walczyć o prawo polskich dzieci na Litwie do nauki w języku ojczystym.

W poniedziałek w Augustowie odbyło się czwarte posiedzenie Polsko-Litewskiego Zespołu Ekspertów Edukacyjnych i Przedstawicieli Mniejszości Narodowych. Po raz pierwszy na spotkanie zostali zaproszeni przedstawiciele rodziców uczniów szkół polskich na Litwie i rodzice uczniów szkół litewskich w Polsce. Obecni na nim Polacy z Litwy byli rozczarowani brakiem porozumienia w najważniejszej kwestii — sprawach kontrowersyjnej, na siłę wdrażanej, Ustawy o Oświacie, niekorzystnej dla mniejszości polskiej na Litwie. Podkreślali, że strona litewska nie chce pójść na żadne ustępstwa. Jak mówią rodzice polskich uczniów, żaden z przedstawionych przez nich postulatów nie został zaakceptowany.

— Do Augustowa mimo wszystko wyjeżdżaliśmy z nadzieją, że nastąpi jakiś przełom w kwestii krzywdzącej nas Ustawy o Oświacie. Podczas spotkania przedstawiliśmy wszystkie swoje postulaty. Strona litewska nie odpowiedziała konkretnie na żaden z nich. Nie potrafiła również niczego sensownego zaproponować. A wszystkie próby odpowiedzi były nieudolne — skomentowała spotkanie w rozmowie z „Kurierem” Renata Cytacka, która podczas spotkania z grupą ekspertów ds. edukacji reprezentowała rodziców uczniów ze szkół rejonu solecznickiego z polskim językiem nauczania na Litwie.

Jak powiedziała, podczas obrad dochodziło nieraz do ostrej wymiany zdań, a zwłaszcza negatywne nastawienie litewskiej strony było widoczne w kuluarach obrad.

— Litewscy urzędnicy w przerwach między obradami zachowywali się niemile, a nawet nieadekwatnie. Nie ukrywali wręcz swojej nienawiści do Polaków. „Nie musicie iść do szkoły średniej, to nie jest obowiązkowe”, a do jednego z rodziców: „Pana córka nie musi przecież zostać dentystką” — mówili otwarcie — oburza się Cytacka i dodaje, że „tym sformułowaniem wreszcie szczerze odkryli cel wprowadzania nowej ustawy”.

Jeszcze przed spotkaniem wiceminister oświaty Litwy Vaidas Bacys sugerował, że spotkanie z rodzicami jest po to, żeby ich przekonać do nowej ustawy, a nie słuchać ich argumentów, a tym bardziej nimi kierować się w pracy grupy eksperckiej. W trakcie spotkania próbował przekonać rodziców, że zmiany zaproponowane przez rząd litewski są dobre i wyjaśnić jak ma wyglądać egzamin maturalny i jakie będą kryteria jego oceniania. Po zakończeniu spotkania stwierdził jednak, że było za mało czasu na przekonywanie.

Rodzice z kolei po raz kolejny wyrazili swoje niezadowolenie z nowej ustawy i przekazali litewskiemu ministrowi apel z sześcioma postulatami.

To m. in.: odwołanie ujednoliconej matury z języka litewskiego i przygotowanie nowych programów nauczania. Chcą też wycofania obowiązku dwujęzycznej edukacji w szkołach mniejszości narodowych, wprowadzenia zasad równego traktowania polskich i litewskich szkół oraz opracowania długofalowej strategii szkolnictwa mniejszości narodowych na Litwie.

— Walczymy w słusznej sprawie, o przyszłość swoich dzieci. To jest oczywiste, że nie ubiegamy się o żadne dodatkowe profity. Jako rodzice nie chcemy niczego „ponad”. Wręcz odwrotnie — prosimy o zachowanie regulacji prawnych sprzed 17 marca br., kiedy to została przyjęta ustawa. Mamy konkretne argumenty i zarzuty wobec strony litewskiej i o tym otwarcie mówimy.  My nie jesteśmy przeciwko językowi państwowemu, jednak nie możemy się zgodzić na ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego, ponieważ dla naszych dzieci to zawsze będzie język wyuczony, a nigdy ojczysty — powiedziała nam Renata Cytacka.

Polsko-litewski zespół ds. edukacji w poniedziałek obradował przez 17 godzin. Z tego ponad 6 godzin trwało wypracowywanie końcowego komunikatu podsumowującego spotkanie. Obie strony zobowiązały się w nim do powołania w Polsce i na Litwie dwóch stałych grup roboczych składających się z przedstawicieli Ministerstw Oświaty i mniejszości narodowych oraz rodziców dzieci szkół mniejszości.

— Liczymy, że zaproszenie przez stronę litewską rodziców do stałej grupy roboczej jest osiągnięciem i mam nadzieję, że będą z tego owoce — powiedział po przeczytaniu komunikatu wiceminister edukacji narodowej Mirosław Sielatycki, szef polskiego zespołu.

Wyraził on opinię, że niektórych problemów polskiego szkolnictwa na Litwie nie da się w ogóle rozwiązać bez zmiany litewskiej Ustawy o Oświacie.

Cytacka mówi, że rodzice są zdeterminowani, by walczyć dalej.

— Rozważamy różne możliwości, m. in. powołanie okrągłych stołów. W związku z wyczerpaniem wszystkich możliwości odwoławczych na Litwie zwróciliśmy się również do Rządu RP o wystąpienie w naszej obronie na arenie międzynarodowej — powiedziała.

Kolejne — ostatnie — spotkanie zespołu ma się odbyć 25 listopada w Trokach na Litwie.

 


PROPOZYCJA KUBILIUSA

Nie zważając na patową sytuację po wczorajszym spotkaniu, premier Litwy Andrius Kubilius uważa, że polsko-litewska komisja poczyniła pewien postęp w rozwiązaniu problemów oświaty polskiej mniejszości narodowej na Litwie i litewskiej w Polsce. Toteż proponuje polskiemu premierowi, Donaldowi Tuskowi, powołanie kolejnych grup eksperckich, m. in. do spraw socjalnych i ekonomicznych Wileńszczyzny i Sejneńszczyzny.