Zmarła noblistka, wielka poetka Wisława Szymborska

282
W 2000 r. gościła w Wilnie, wspólnie z innymi noblistami — Czesławem Miłoszem i Günterem Grassem Fot. Marian Paluszkiewicz

„Greta Garbo poezji” — tak nazwali ją szwedzcy dziennikarze, gdy w 1996 roku przyjechała odebrać Literacką Nagrodę Nobla. Swój okolicznościowy wykład zaczęła od słów: „Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już za sobą”...

Umarła mając 88 lat, w swoim mieszkaniu w Krakowie. Odeszła spokojnie, we śnie. Od dawna walczyła z ciężką chorobą. W listopadzie ubiegłego roku przeszła ciężką operację. W pamięci Polaków zapisała się jako noblistka. Literacką Nagrodę Nobla odebrała w 1996 roku. Jak napisano w uzasadnieniu, za „poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”. Była Damą Orderu Orła Białego, członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Polskiej Akademii Umiejętności.

Tymczasem wilnianie na pewno doskonale pamiętają jej pobyt w stolicy Litwy. W 2000 r. gościła w Wilnie, wspólnie z innymi laureatami Nagrody Nobla — Czesławem Miłoszem i Günterem Grassem z Niemiec. Wzięli oni udział w akcji „Rozmowy litewsko – niemiecko – polskie na temat przyszłości pamięci”, cyklu dyskusji zainicjowanego przez ambasadora Niemiec w Litwie Detlofa von Berga. Wówczas w wileńskim Rosyjskim Teatrze Dramatycznym odbył się nawet spektakl pt. „Dworzec w mieście N.” według utworów Szymborskiej i z jej udziałem.

— Pobyt „Damy poezji polskiej”, jak często określano Szymborską, był prawdziwym wydarzeniem dla Wilna. Nasza stolica znalazła się wówczas w centrum wydarzeń literackich. Niestety, literatura polska traci stopniowo noblistów. Najpierw Czesław Miłosz, teraz — Szymborska. Odszedł wielki człowiek, a jednocześnie taki zwykły, serdeczny, życzliwy — powiedział w rozmowie z „Kurierem” doc. dr Romuald Naruniec, wykładowca Katedry Filologii Polskiej i Dydaktyki Litewskiego Uniwersytetu Edukologii.

Zaprzyjaźniony z Szymborską poeta Bronisław Maj zwykł mawiać, że jej życie dzieliło się na okres przed i po tzw. tragedii sztokholmskiej. Zawsze unikała tłumów i nazbyt pompatycznie okazywanych honorów.

— Sfora dziennikarzy czekała na nią. Był pat. Ona nie wychodziła ze swojego pokoju, a oni czekali. „Tragedia sztokholmska” nie była jej potrzebna, ale zniosła ją z godnością. Ale po niej przez dwa lata nie napisała ani jednego wiersza — wspomina poetkę jej wieloletnia przyjaciółka, profesor Teresa Walas.

— Urodziła się 2 lipca 1923 roku w Bninie, miasteczku nieopodal Poznania. W latach 30. zamieszkała z rodzicami w Krakowie, z którym była mocno związana już do śmierci. Po wybuchu II wojny światowej uczyła się na tajnych kompletach, po wojnie podjęła studia, lecz ze względu na biedę nie skończyła ich. W 1948 roku wyszła za mąż za poetę Adama Włodka, ale małżeństwo rozpadło się po sześciu latach. Później była w związku z pisarzem Kornelem Filipowiczem.
— Kochała kiczowate pamiątki, uwielbiała z nich robić prezenty przyjaciołom. Robiła specjalnie wycieczki do miejscowości o dziwnych nazwach, by robić sobie zdjęcia z ich nazwami na tablicach przy drodze. Przyjaciele noblistki wspominają z rozczuleniem, jak wielką sympatią darzyła ona brazylijski tasiemiec „Niewolnica Isaura”. Bardzo się przy nim wzruszała i była zawiedziona, że się skończył. A jednocześnie czytała pisma wielkich filozofów. Jak wspominają przyjaciele, nie potrafiła zrezygnować z papierosów, kawy oraz kieliszeczka czegoś mocniejszego od czasu do czasu.

Napisała ponad 350 wierszy.

— Ta poezja jest na każdą okazję. Wiersze poetki są takie proste, a jednocześnie pełne wielkiej mądrości, wymagające wgłębiania się, przemyślenia. W prostych zdaniach poruszała sprawy bardzo ważne, filozoficzne. Pisała też o rzeczach prostych, ale często tak trudno dostrzegalnych — określił w kilku zdaniach w rozmowie z „Kurierem” twórczość noblistki doc. dr Romuald Naruniec.

Wydała 12 tomików wierszy. Opublikowała także zbiór felietonów „Lektury nadobowiązkowe”. Ale też była osobą kontrowersyjną, gdy w czasach głębokiego stalinizmu jawnie popierała reżim. Zrehabilitowała się w 1975 roku, kiedy przyłączyła się do protestu czołowych intelektualistów sprzeciwiających się wprowadzeniu do konstytucji zapisu o kierowniczej roli PZPR i wiecznym sojuszu z ZSRR.

Wiersze Szymborskiej przełożono na ponad 40 języków w tym m. in. na angielski, francuski, niemiecki, hiszpański, czeski, słowacki, szwedzki, albański i chiński.