Nauczyciele przeprowadzili strajk ostrzegawczy

129
Związki zawodowe oświatowców podają, że w strajku ostrzegawczym udział wzięło ponad 300 szkół z 1 300 działających na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Nauczyciele — od kilku miesięcy grożący strajkiem — zorganizowali strajk ostrzegawczy. We wtorek przez dwie godziny w części szkół na Litwie nie odbywały się lekcje. Wśród 6 strajkujących w Wilnie szkół (ogółem 153) była również polska średnia im. Wł. Syrokomli.

— Całkowicie popieramy żądania związków zawodowych. Koszyczek ucznia nie powinien zostać zmniejszony, a nauczyciel ma mieć zapewniony minimalny wymiar godzin. Jesteśmy dużą szkołą i na szczęście wiele problemów małych szkółek nas nie dotyczy. Na razie nie odczuwamy braku uczniów i nasi nauczyciele mają pracę, ale w pełni solidaryzujemy się z nauczycielami innych szkół. Tę solidarność właśnie dziś wyraziliśmy. W naszej szkole, również jak w niektórych innych, nie zostały przeprowadzone dwie pierwsze lekcje — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” Danuta Silienė, dyrektor Szkoły Średniej im. Wł. Syrokomli w Wilnie.

Z „syrokomlówki” do Litewskich Związków Zawodowych Pracowników Oświaty (LZZPO), kierowanych przez Audriusa Jurgelevičiusa, należy około 40 nauczycieli.

Zdaniem Rūty Osipavičiūtė, przewodniczącej wileńskiego oddziału LZZPO, 6 strajkujących w Wilnie szkół — to również niezły wynik.

Słynna „syrokomlówka” również dołączyła do strajku ostrzegawczego Fot. Marian Paluszkiewicz

— Każda szkoła sama decydowała czy wziąć udział w strajku. Ale wiemy, że bardzo dużo nauczycieli popiera nasze dążenia. Niektórzy dołączyli do nas w ten sposób, że chodzili z nalepkami, które rozdawaliśmy. Nasze dalsze kroki zależą od tego, czy Ministerstwo Oświaty i rząd zareagują na nasze żądania — poinformowała Osipavičiūtė.

W ten sposób dołączyli do strajku nauczyciele ze szkół rejonu wileńskiego.

— Porozsyłaliśmy nauczycielom nalepki. Solidaryzowali się z innymi nauczycielami w ten sposób, że chodzili z nimi przez cały dzień. W szkołach rejonu wszystkie lekcje się odbyły — powiedziała w rozmowie z naszym dziennikiem Svetlana Juodelienė, wiceprzewodnicząca oddziału rejonu wileńskiego LZZPO, pedagog socjalny w Gimnazjum im. F. Ruszczyca w Rudominie. Według niej, obecnie nauczycieli, jak zresztą również rodziców, najbardziej niepokoi kompletacja klas.

— Liczba uczniów zmniejsza się. Już przy obecnych wymogach jest trudno kompletować klasy w mniejszych szkołach. Mamy klasy łączone, a przez to nauczyciele tracą sporo godzin. Prosimy Ministerstwo Oświaty i rząd, żeby wobec mniejszych szkółek stosowano inne kryteria. Przecież nie można tych samych zasad stosować wobec dużych szkół miejskich i małych szkółek wiejskich, którym i tak jest trudno się utrzymać — oburzała się Svetlana Juodelienė.
Zdaniem Teresy Młyńskiej, dyrektor Szkoły Podstawowej im. M. Zdziechowskiego w podwileńskiej Suderwie, dążenia związków zawodowych mają podstawy, ale sposób żądania jest niewłaściwy.

— Dwugodzinną przerwą w nauce nie da się niczego osiągnąć. Jest tylko przerwany proces nauczania i więcej nic. Trzeba organizować pochody, wiece, a nie walczyć w murach szkoły — uważa dyrektor i dodaje, że społeczność szkolna przygotowuje się do wiecu w obronie polskiego szkolnictwa na Litwie, który odbędzie się 17 marca w Wilnie przed Sejmem oraz siedzibą rządu.

Teresa Młyńska zgadza się, z tym że nauczyciel powinien mieć zapewniony 18-godzinny minimalny wymiar pracy, za który otrzyma wynagrodzenie i przez to będzie miał większe gwarancje socjalne.

— Niektórym nauczycielom jest bardzo trudno uzbierać potrzebne godziny. Naszym nauczycielom taką możliwość daje filia w Rostynianach — powiedziała dyrektorka szkoły w Suderwie, która liczy wraz z filią w Rostynianach 137 uczniów.

Żądania związków zawodowych są związane z finansowaniem placówek oświatowych, podnoszeniem kwalifikacji pedagogów oraz trybem wypłacania wynagrodzeń dla nauczycieli. 18 stycznia br. żądania na piśmie wręczono rządowi i MON. Jako że nie doczekano się odpowiedzi, zdecydowano o strajku ostrzegawczym.

— Myślę, że będą zmiany na lepsze. Jednak jeżeli ministerstwo nadal będzie się uparcie trzymało swojej pozycji, zaczniemy myśleć o strajku bezterminowym — oświadczył we wtorek Audrius Jurgelevičius, przewodniczący Litewskich Związków Zawodowych Pracowników Oświaty. Poinformował, że we wtorkowym strajku udział wzięło ponad 300 szkół z 1 300 działających na Litwie. Zdaniem Jurgelevičiusa, Litwa powinna przeznaczać dostateczną ilość środków na zachowanie szkółek wiejskich, by były bliżej dziecka, bo na razie wszystko się robi odwrotnie.