Szkoła Średnia w Trokach bez prawa do akredytacji

187
Radni samorządu rejonu trockiego nie dali pozwolenia na akredytację dla polskiej Szkoły Średniej w Trokach     Fot. Marian Paluszkiewicz
Radni samorządu rejonu trockiego nie dali pozwolenia na akredytację dla polskiej Szkoły Średniej w Trokach Fot. Marian Paluszkiewicz

W czasie wczorajszego  (19 grudnia) posiedzenia Rady samorządu rejonu trockiego – głosami 14 z 25 radnych koalicji rządzącej – Trocką Szkołę Średnią pozbawiono prawa do akredytacji. Społeczność szkolna zapowiada walkę o zachowanie i prawo swych dzieci do kształcenia średniego w języku ojczystym.

— To tylko początek. Będziemy walczyć o naszą szkołę, o prawo naszych dzieci do otrzymania średniego wykształcenia w Trokach – mówiła przewodnicząca rady szkoły Aleksandra Sawicka.
Przed trzema tygodniami, 5 grudnia, podczas Rady samorządu rejonu trockiego już było rozpatrywane pytanie dotyczące pozwolenia na akredytację szkołom średnim rejonu trockiego.

Wówczas szanse zostać gimnazjami miały jedynie trzy szkoły. Polska Szkoła im. Henryka Sienkiewicza w Landwarowie, litewska Szkoła Średnia „Medeinos” w Połukni oraz Szkoła Średnia w Wysokim Dworze.

5 grudnia to pytanie odłożono, jako wymagające bardziej wnikliwej analizy. Po kilku tygodniach na stronie samorządu rejonu trockiego można było przejrzeć poprawioną decyzję Rady, w której prawo do akredytacji przyznano jeszcze jednej placówce oświatowej rejonu, a mianowicie Szkole Średniej im. Donatasa Malinauskasa w Hanuszyszkach.
Radna AWPL Alina Kowalewska na wczorajszą Radę przygotowała alternatywny projekt decyzji Rady, w którym oprócz czterech wymienionych placówek znalazła się również Szkoła Średnia w Trokach.
Wczorajsze omawianie pytania na temat akredytacji szkół średnich rejonu trockiego przypominało głos wołającego na puszczy. Przedstawicielka społeczności polskiej szkoły w Trokach Agneta Podgajska zwróciła się z apelem do radnych o pozwolenie na akredytację. Zaprezentowała krótki zarys działalności szkoły, wymieniła wyniki i osiągnięcia.

Warto zaznaczyć, że radni koalicji rządzącej bardzo nieuważnie słuchali przemówienia przedstawiciela szkoły.
Radni AWPL Alina Kowalewska, Tadeusz Tuczkowski oraz Maria Pucz mieli wiele pytań do kierowniczki wydziału oświaty administracji samorządu rejonu trockiego Dali Dzigienė, która przygotowała projekt. Politycy oczekiwali konkretnych argumentów, dlaczego Szkole Średniej w Trokach nie daje się akredytacji i jakich konkretnych wymagań nie spełnia.

Jednak ani kierowniczka, ani radni, którzy byli członkami grupy roboczej analizującej ten problem, nie mogli odpowiedzieć na zadawane przez radnych przedstawiających opozycji pytania. Pozwolenie na akredytację musiałyby otrzymać  szkoły, które spełniają podstawowe kryterium — nie mniej niż 15 uczniów w 11-12 klasach. Takie wymagania szkoła spełnia.
Kilkakrotnie powtarzane przez radnych opozycji pytanie: dlaczego nie pozwala się na akredytację, zostało bez odpowiedzi. Rodzice, będący na sali posiedzeń twierdzą, że tak naprawdę znają odpowiedź na to pytanie.

— Politykom chodzi przede wszystkim o budynek szkoły, znajdujący się w malowniczym miejscu w centrum Trok. Uczniowie narodowości litewskiej wszystko mają na miejscu, a Polacy, którzy dojeżdżają po kilkanaście kilometrów do Trok, będą musieli jechać jeszcze dalej! O jakich równych prawach i możliwościach możemy dziś tu mówić? W litewskich szkołach w Wysokim Dworze — 166 uczniów, w Połukni – 148. Te placówki mają szanse. My z 172 uczniami takiej szansy nie mamy… — twierdzą zbulwersowani rodzice.   Na nic nie zdały się nawoływania do sumienia radnych, prośby radnej Edity Rudelienė z partii Związku Liberałów i Centrum, która przypomniała zebranym, że o tym, czy placówka zostanie akredytowana na gimnazjum, czy nie zdecydują eksperci z dziedziny oświaty. I że pozwolenie Rady nie jest żadną ostateczną decyzją. Chodzi jedynie o szansę. Jednak radni z czterech opozycyjnych partii: Pracy, Socjaldemokratycznej, Konserwatystów i Związku „TAK” nie dali szansy Polakom z Trok i okolic.

— Nie było konsultacji z rodzicami, nauczycielami, uczniami w sprawie perspektywy naszej szkoły. Nie byliśmy zapraszani na posiedzenie grupy roboczej. Swoje racje mogliśmy przedstawić jedynie dwa dni przed Radą na komitetach samorządowych. Nie zgadzamy się z decyzją radnych, bo 14 osób nie może decydować o losie naszej szkoły. Mamy powołany komitet obrony szkoły, związki zawodowe, będziemy dochodzić swych praw również drogą sądową – zapewniła przewodnicząca rady szkoły Aleksandra Sawicka.

Posiedzenia grupy roboczej — obradującej w sprawie poprawek do planu optymizacji sieci szkół rejonu trockiego — odbywają się w tajemniczy sposób. Na te posiedzenia nie są zapraszani przedstawiciele polskich szkół, chociaż to ich los jest rozpatrywany w pierwszej kolejności. Litewska Szkoła Średnia w Połukni ma możliwość akredytacji, natomiast los polskiej Szkoły Średniej w tej miejscowości jest niejasny. Najwyższe stanowiska w administracji rejonu trockiego są obsadzone przez przedstawicieli Partii Socjaldemokratycznej. Mer rejonu trockiego i dyrektor administracji to przedstawiciele tej partii. Partii, na którą w roku 2011 na wyborach samorządowych w rejonie trockim głosowało zaledwie 10 procent wyborców., co stanowi nieco jedynie 1 700 osób.

Radny Romualdas Rudzis, znany z antypolskich wypowiedzi sądzi, że jednego polskiego i jednego rosyjskiego gimnazjum w rejonie trockim całkowicie wystarczy.