Dniepropetrowsk staje się Dnieprem

129

Ciekawe rzeczy się dzieją na Ukrainie na mocy ustawy o dekomunizacji przestrzeni publicznej. Obalane są kukły Lenina z brązu, znikają ulice nazywane imionami komunistycznych zbrodniarzy, doszło nawet do zmiany nazwy miasta.

Od dziś Dniepropietrowsk nazywa się — po prostu — Dniepr.
Miasto, które początkowo nosiło nazwę Jekaterynosławia na cześć ludobójczyni Katarzyny II (odpowiedzialnej za masowe mordy, między innymi, na Polakach czy ludach Syberii, jak Jakuci), a wcześniej Noworosijsk, nie miało szczęścia do nazw. Dniepropietrowskiem bowiem było nie na cześć św. Piotra, tylko Grigorija Pietrowskiego — sowieckiego działacza komunistycznego, odpowiedzialnego za współorganizowanie Wielkiego Głodu, zwanego „Hołodomorem” (głodem wówczas zamęczono około 10 milionów ludzi, w tym kilkadziesiąt tysięcy Polaków).

Ci, którzy twierdzą, że te nazwy i te pomniki komunistycznych zbrodni i zbrodniarzy, to „nasza historia”, zapominają o jednej rzeczy. Historię należy pamiętać, ale nie każdym jej uczestnikom warto oddawać cześć. A to ma też duży wpływ na teraźniejszość — ludziom łatwo jest zaakceptować zło i zepsucie, bandytyzm polityków, kiedy bandyci są też na cokołach i są czczeni w nazwach ulic.

Józef Leszczyc