Konserwatystów Wileńszczyzną zatroskanie

215

„Mniejszości narodowe, w tym Polacy na Wileńszczyźnie, są prorosyjscy” — oznajmili wczoraj na specjalnej konferencji prasowej posłowie na Sejm z ramienia partii konserwatystów. Swoją tezę opierają na wynikach badań przeprowadzonych przez związane z tą partią Centrum Badań Europy Wschodniej. Jak z nich wynika — litewscy Rosjanie i Polacy popierają rosyjską aneksję Krymu oraz pozytywnie oceniają Władimira Putina. Aby „zmniejszyć przychylność mieszkańców dla polityki kremlowskiej”, proponują utworzyć specjalny fundusz. Fundusz ma zająć się krzewieniem postawy obywatelskiej wśród Rosjan i Polaków.

Cóż, możemy sobie tylko wyobrazić reakcję mieszkańców podwileńskich rejonów, gdy tak „lubiani” na Wileńszczyźnie politycy jak Landsbergis czy Ažubalis zaczną „zmniejszać wpływy Kremla”. Na Kremlu po tej wiadomości mogą śmiało otwierać szampana. Spec. fundusze, spec. komisje do spraw „regionu południowo-wschodniego Litwy”, których bez liku już działało na Wileńszczyźnie, jednoznacznie kojarzą się z kolejnymi falami polityki lituanizacji rdzennej ludności. Z czego musieliby zacząć, aby rzeczywiście osłabić wpływy Rosji na mniejszości narodowe? W pierwszą kolej spełnić postulaty mniejszości, o które jesteśmy zmuszeni walczyć na przeciągu minionego ćwierćwiecza.