Litwini coraz częściej pozytywnie o AK

222
Nareszcie Litwini zauważają, że Polacy wspierali ich walkę o niepodległość, przedstawiając przy okazji polskie podziemie zbrojne i jego ofiarną walkę z okupantami: niemieckim i sowieckim – podkreśla historyk Fot.Marian Paluszkiewicz

W Wilnie zakończyły się już uroczystości związane z 74. rocznicą operacji „Ostra Brama”. W Polakach budzą one ogromne wzruszenie, a jak na obecność polskich mundurów z opaskami AK patrzą Litwini?

– Jeszcze niedawno Armia Krajowa postrzegana była na Litwie przede wszystkim jako wojsko okupacyjne. Dziś, w dużej mierze dzięki ociepleniu polsko-litewskich relacji, potrafimy rozmawiać spokojnie nawet o bardzo trudnych momentach naszej historii – zauważa w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” prof. Jarosław Wołkonowski, prodziekan ds. Ogólnych Wydziału Ekonomiczno-Informatycznego w Wilnie.

Naukowiec podkreśla, że Armia Krajowa jeszcze niedawno była na Litwie tematem bardzo trudnym. Zauważa, że tuż po odzyskaniu niepodległości najbardziej słyszalne były wyraźnie antypolskie głosy, co wpłynęło na ukształtowanie się w litewskim środowisku bardzo negatywnej opinii o AK i polskim podziemiu niepodległościowym, które przedstawiano przede wszystkim jako organizację nastawioną na niszczenie litewskości i oderwanie Wileńszczyzny od Litwy.

– W latach 90. napotykaliśmy wiele problemów. Bardzo trudne było samo zarejestrowanie w litewskim państwie organizacji skupiającej kombatantów AK. Udało się chyba dopiero za trzynastym podejściem. Z dzisiejszej perspektywy jestem przekonany, że ten wysiłek miał sens, przede wszystkim ze względu na samych żołnierzy AK, którzy po latach ukrywania swojej przeszłości mogli wreszcie mówić o niej z dumą i na postrzeganie kombatantów w litewskim państwie. Przyczyniło się to również do powolnej zmiany nastawienia Litwinów do AK – wyjaśnia nasz rozmówca.

Jarosław Wołkonowski Fot. Marian Paluszkiewicz

Według Jarosława Wołkonowskiego dzisiaj można mówić o pewnej zmianie nastawienia nie tylko historyków, ale także litewskich mediów i opinii publicznej, wynikającej m.in. z ocieplenia polsko-litewskich relacji. Nie chodzi co prawda o jakiś radykalny przełom, ale raczej o stopniowe przemiany. Historyk zauważa, że coraz częściej w litewskiej prasie czy telewizji pojawiają się obiektywne artykuły i programy, które mają duży wpływ na kształtowanie świadomości historycznej.

– Niedawno w litewskiej telewizji publicznej wyemitowano program poświęcony AK, w którym litewski dziennikarz Virginijus Savukynas postawił tezę, że polskie podziemie zbrojne i Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie były po II wojnie światowej jedynymi siłami, które wspierały konsekwentnie niepodległość Litwy. To był według mnie bardzo ważny program. Nareszcie Litwini zauważają, że Polacy wspierali ich walkę o niepodległość, przedstawiając przy okazji polskie podziemie zbrojne i jego ofiarną walkę z okupantami: niemieckim i sowieckim – podkreśla historyk.

Jarosław Wołkonowski zauważa, że w litewskiej narracji na temat AK pojawiają się nowe akcenty, jak choćby przypominanie o zawarcie lokalnego, polsko-litewskiego porozumienia wiosną 1945 r. czy też docenienie efektów operacji „Ostra Brama”, w tym tego, że prawobrzeżną część Wilna wyzwolili Polacy.

– To bardzo ważne, że został zauważony wkład Polaków w wyzwolenie miasta. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Według mnie bardzo ważnym, symbolicznym momentem było pojednanie pomiędzy zamieszkałymi na Litwie kombatantami Armii Krajowej i byłymi żołnierzami Litewskich Oddziałów Lokalnych gen. Povilasa Plechavičiusa. Dzisiaj zdjęcia z tego wydarzenia obecne są w podręcznikach historii i kształtują świadomość młodego pokolenia. Oczywiście nie byłoby to możliwe, bez polsko-litewskiego dialogu, który obecnie jest tak intensywnie prowadzony. Ważne jest, by ten klimat wspierać, wyjaśniając przy okazji trudne momenty naszej historii – podkreślił nasz rozmówca.