18
Kandydaci z polskimi i polsko brzmiącymi nazwiskami w wyborach samorządowych w Wilnie

Wybory samorządowe na Litwie odbędą się 3 marca 2019 roku Fot. Marian Paluszkiewicz

Wybory samorządowe na Litwie odbędą się 3 marca 2019 roku. Chcemy zaprezentować czytelnikom „Kuriera Wileńskiego”, według list ogłoszonych na stronie vrk.lt, kandydatów z nazwiskami polskimi lub brzmiącymi po polsku, którzy w tym roku licznie biorą udział w wyborach samorządowych miasta Wilno.

Zastrzegamy jednak, że być może, nie wszyscy kandydaci, którzy zostali wymienieni, są Polakami, jak również to, że wśród nie wymienionych kandydatów na radnych stołecznego samorządu mogą być Polacy.Na mera Wilna kandyduje tylko jedna osoba z nazwiskiem polskim, to Rajmund Klonowski, z ramienia komitetu „Vilniečių „Lokys”. Inna kandydatka, mimo że ma litewskie nazwisko, jest Polką, to Edita Tamošiūnaitė, kandydatka na mera stolicy reprezentująca Akcję Wyborczą Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin.

Najwięcej kandydatów na radnych do samorządu stołecznego jest na liście wyborczej Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin (Lenkų rinkimų akcijos ir Rusų aljanso koalicija Krikščioniškų šeimų sąjunga). Ze 101 kandydatów, 55 osób ma nazwiska polskie lub brzmiące jak polskie. Są to: Zbigniev Maciejevski, Albert Narvoiš, Irena Litvinovič, Tadeuš Lavrynovič, Miroslav Romanovski, Renata Cytacka, Jaroslav Kaminski, Artur Liudkovski, Danuta Narbut, Edvard Trusevič, Gžegož Sakson, Valdemar Šelkovski, Henrich Kasperovič, Robert Rackevič, Anželika Zenovič, Ivona Černiavska, Jurijus Zaranka, Janina Bersekerska, Jolanta Stankevič, Božena Klimeniuk, Regina Ablom, Marina Taraškevič, Teresa Andruškevič, Aleksandra Kovalevska, Beata Bartoševič, Vasilij Jankovič, Regina Filipovič, Veslava Kodz, Renata Moroz, Terenia Dikevič, Liucija Minovič, Kristina Tomaševič, Danutė Rodz, Lijana Martinkevič, Tadeuša Beleninik, Svetlana Liutkevič, Irena Ingelevič, Katažyna Borkovska, Danuta Voitechovič, Lilija Makovska, Zita Gurska, Ana Mikelevič, Lilija Borkovska, Julija Dovgialo, Ivona Danilevič, Alina Račkovska, Beata Oleškevič, Ivona Romanovska, Galina Davsevič, Reda Kazimerevič, Alicija Lukaševič, Jelena Markevič, Kristina Malinovska, Svetlana Kofman, Jolianta Taraškevič.

Na drugim miejscu pod względem liczby osób biorących udział w wyborach z nazwiskiem polskim lub brzmiącym jak polskie jest komitet wyborczy Vilniečių „Lokys”. Z 35 kandydatów, 17 ma polsko brzmiące nazwiska: Roman Alexis Christian Gorecki-Mickiewicz, Rajmund Klonowski, Agata Antonevič, Tomaš Jablonski, Halina Boravska, Stanislav Olševski, Valdemar Daškevič, Diana Daškevič, Joana Butkevič, Eugenijus Voisiat, Pavel Gedroic, David Urban, Juzef Rutkovski, Alina Pacyno, Genadij Maštaler, Roman Baranovskij, Albertas Jagelo.

Koalicja A. Zuokasa i Wilnian „Szczęśliwe Wilno” (A. Zuoko ir vilniečių koalicija „Laimingas Vilnius”) wśród 101 kandydatów ma sześć nazwisk polskich lub brzmiących jak polskie: Valerij Stankevič, Natalja Šliachtič, Pavel Žemoitin, Raimondas Natka, Ričardas Zacharka, Jolanta Lavrynovič.

Partia Socjaldemokratów Litwy (Lietuvos socialdemokratų partija) wśród 41 kandydatów ma 3 osoby z polskimi lub polsko brzmiącymi nazwiskami. Są to: Aleksandr Radčenko, Andrej Tatarenko, Viktor Stech.

W komitecie wyborczym R. Šimašiaus komanda „Za Wilno, z którego jesteśmy dumni!” (R. Šimašiaus komanda „Už Vilnių, kuriuo didžiuojamės!”) znajdziemy (wśród 66) 3 nazwiska polskie lub polsko brzmiące: Evelina Dobrovolska, Mark Barkovski, Zbignev Samko.

Po dwóch kandydatów z polskimi lub polsko brzmiącymi nazwiskami mają: Związek Ojczyzny – Chrześcijańskich Demokratów Litwy (Tėvynės sąjunga – Lietuvos krikščionys demokratai), z 57 kandydatów – to Agneta Ladek, Raimondas Pomarnacki, Partia Socjaldemokratów Litwy (Lietuvos socialdemokratų darbo partija), z 47 kandydatów – to Pavel Karpenko, Viktoras Gulbinski, komitet wyborczy „Ruszaj się Wilno” (Judėk, Vilniau), z 40 kandydatów – to Ivan Švabovič, Andžej Urbanovič, komitet wyborczy „Łącz się” (Junkis), z 30 kandydatów – to Irena Antonovič, Janina Kimso.

Po jednym takim kandydacie ma Litewski Związek Chłopów i Zielonych (Lietuvos valstiečių ir žaliųjų sąjunga), z 32 kandydatów – to Giedrius Kochanka, oraz Partia Pracy (Darbo partija), z 40 kandydatów – to Olga Stankevič-Popadko.

Pozostałe partie i komitety wyborcze, naszym zdaniem nie mają kandydatów z nazwiskiem polskim lub brzmiącym jak polskie.

 

18 odpowiedzi to Kandydaci z polskimi i polsko brzmiącymi nazwiskami w wyborach samorządowych w Wilnie

  1. Gumis mówi:

    Jeżeli polskie i polsko brzmiące nazwiska to :Tatarenko, Radčenko i Samko, to ja mam pytanie jak wyglądają nazwiska ukraińskie i ukraińsko brzmiące?

  2. czarek mówi:

    Przepraszam ale nie rozumie ? jaki cel ma w ten sposob przedstawiony artykul ? Jakie znaczenie dla glosujacych ma fakt ze ktos ma polsko brzmiace nazwisko ? A jak ma rosyjsko lub niemiecko brzmiace nazwisko to co ? juz nie nasz ? .
    Mam nadzieje ze to tylko przeslowienie ze strony Kuriera . .

  3. ac mówi:

    Andrej Tatarenko – to dopiero brzmi polsko!

  4. Ali mówi:

    Wspaniale zapisane są urzędowo te polsko brzmiące nazwiska. Bez wątpienia zgodnie z regułami polskiej ortografii.
    Smutne to i przykre. Woła to o pomstę do nieba.

  5. ania mówi:

    I tak warto głosować jedynie na listę AWPL żeby głos nie był zmarnowany.

  6. Mir mówi:

    Ali, widzisz właśnie efekty prawie 30 letniej giedroyciowskiej polityki względem litwy. Nie powinieneś być przecież tym zaskoczony

  7. Ali mówi:

    Mir, nie jestem tym zaskoczony i jak już wcześniej powiedziałem, nie jestem miłośnikiem koncepcji Giedroycia. Ty natomiast głosisz bardzo radykalne poglądy, których nijak nie daje się zrealizować. Niestety nadal mam wrażenie, że czynisz to w interesie Rosji, a nie Polski.

  8. Mir mówi:

    Ali, nieradykalne giedroyciowskie warszawskie rządy doprowadziły politykę wschodnią do upadku i kompromitacji. Ja za to mam wrażenie, że niby jak twierdzisz nie jesteś zwolennikiem Giedroycia, ale jednak wolisz jak politykierzy z Warszawy realizują jego błędną ideę niż mieliby prowadzić normalną, profesjonalną i zgodną z interesem narodowym politykę wobec państw na wschód od Polski

  9. Ali mówi:

    Mir, przede wszystkim daleki jestem od wszelkiej ortodoksji. Chciałbym bardzo, aby postulaty mniejszości polskiej na Litwie, a także na Białorusi, zostały zrealizowane w stu procentach, a nawet z nawiązką ( na Ukrainie zresztą też, ale tam mieszka już tylko garstka Polaków). W ciągu długich lat bacznej obserwacji tych spraw nauczyłem się tego, że realizacja postulatów Polaków napotyka na tak wielkie trudności, iż osiągnięcie sukcesów w tej materii nastąpi być może w dalszej przyszłości, a być może niestety nigdy. W każdym razie na siłę niczego nie da się zdziałać. Litwinom ( także Białorusinom) sprzyjają układy geopolityczne. Niemcy i Rosja to nadal bardzo silne państwa, lokalne mocarstwa, czy to ekonomiczne, czy też militarne. Obydwa państwa są wrogie Polsce i w razie ostrego sporu poprą Litwinów na zasadzie wspierania dywersji przeciwko konkurentowi ( nie szkodzi, że obecnie jeszcze dużo słabszemu). Trzecia licząca się siła, a mianowicie Amerykanie są w tej sprawie obojętni. Polska jest wprawdzie dla nich ważniejsza, ale Litwa zajmuje strategiczne miejsce na mapie Europy, gdyż wbija się klinem pomiędzy Obwód Kaliningradzki a zwasalizowaną przez Rosję Białoruś. Amerykanie jednoznacznie Polski w sporze z Litwą nie poprą, bo nie mają w tym interesu.
    Tak więc moim zdaniem pozostaje nam święta cierpliwość wsparta pozytywistyczną pracą od podstaw. Mam nadzieję, że z czasem przyniesie ona pozytywne rezultaty.

  10. Mir mówi:

    Ali, nie wiem skąd czerpiesz dane, ale na całej ukrainie Polaków i osób pochodzenia polskiego jest najwięcej z tych trzech. Nie wiem też na jakiej podstawie twierdzisz, że władze niemieckie czy rosyjskie są wrogie Polsce, ale wiem, że mogą w jakichś dziedzinach konkurować albo współpracować z Polską. Wynika to z normalnych realiów politycznych czy gospodarczych. Białoruś obecnie znajduje się w nieciekawej sytuacji, a litwa to eurokołchozowy i natowski pionek, więc raczej im mało co sprzyja. Czy ich wspomoże ten czy tamten to nie powinno mieć dla Polski znaczenia, ale konsekwentne domaganie się od nich przestrzegania praw mniejszości narodowych. Tak, Polska dla USA jest bardzo ważna jako państwo, które służy jako orbita realizacji amerykańskich interesów w tej części świata

  11. Ali mówi:

    Uderz w stół, a nożyce się odezwą ! Otóż co do ilości Polaków na Ukrainie wystarczy spojrzeć na statystyki. Przypomnę, że Ukraina jest zdecydowanie ludniejsza od Białorusi, nie mówiąc już o Litwie.
    Niemcy przewodzą w UE, mają decydujący wpływ na obsadę personalną stanowisk w Komisji Europejskiej. Mają też najwięcej eurodeputowanych co wynika z liczebności ich państwa. Jak zachowuje się KE i PE wobec Polski każdy widzi, kto chce cokolwiek zobaczyć. Podobnie rzecz się ma z prasą polskojęzyczną znajdującą się w rękach właścicieli niemieckich, którzy z kolei powiązani są bardzo często z władzami Niemiec.
    Chcąc poznać stosunek Rosji do Polski wystarczy regularnie śledzić publikacje na portalu „Sputnik”, a także oglądać niektóre programy publicystyczne rosyjskiej telewizji , takie jak „Wieczór z Władimirem Sołowiowem”.
    Na Białorusi, gdzie mieszka prawie pół miliona Polaków, są tylko dwie polskie szkoły, nikt nawet nie wspomina o dwujęzycznych napisach w miejscowościach, gdzie Polacy stanowią znaczny odsetek mieszkańców lub nawet większość. Nie ma tam żadnej partii politycznej takiej jak AWPL, w związku z czym Polacy nie posiadają własnych radnych. Wielu innych rzeczy nie ma, które funkcjonują na Litwie.
    Niemniej Mir uważa, że największa krzywda dzieje się polakom na Ukrainie i na Litwie. Na Białorusi wszystko jest pod tym względem jak należy. Niemcy i Rosja natomiast to państwa prowadzące przyjazną politykę wobec Polski.
    Drogi Mirze ! Nie pierwszy raz odkrywasz się tutaj jako internauta reprezentujący interesy Moskwy, a Polaków pomimo stosowanej oszukańczej retoryki.

  12. Mir mówi:

    Wyszło szydło z worka! Ukraińskie statystyki ludnościowe należy co najmniej traktować z przymrużeniem oka. Opieranie się na nich jest problematyczne. Przywódcza rola Niemiec w ue jest oczywista, a media z ich kapitałem będą reprezentować punkt widzenia Berlina. Sputnik, W. Sołowiow i będziemy wszystko wiedzieli o rosyjskim nastawieniu do Polski. Jakie to proste. Wystarczy podać przykład sytuacji Polaków na Grodzieńszczyźnie i reszcie regionów Białorusi to Polacy na Wileńszczyźnie zobaczą jak mają lepiej, i nie będą chcieli walczyć o jakieś tam swoje ‚dodatkowe przywileje’. Według Aliego los Polaków na ukrainie i Wileńszczyźnie jest tak dobry, że nie ma potrzeby go poprawiać, bo jeżeli ktoś walczy o swoje prawa to działa dla Moskwy. Niemcy i Rosja to poważne państwa i w pierwszej kolejności dbają o swój interes, i Polska powinna w końcu też tak robić to przestanie być traktowana przez innych jak piłka do kopania. Tak, tak, te metody przypisujące wszystkim dookoła łatkę Moskwy są już dobrze znane. Śpij dobrze

  13. Ali mówi:

    Ukraińskie statystyki są tak samo wiarygodne jak białoruskie. Nie widzę tutaj różnicy. Wobec tego zalecałbym porównanie oficjalnie podawanej liczby ludności polskiej w obydwu tych państwach w stosunku do ogólnej ilości mieszkańców. Taki sam zabieg można zresztą przeprowadzić na bazie danych szacunkowych, przewyższających te oficjalne.
    Ważniejsze jest co innego, a mianowicie rozmieszczenie ludności polskiej w tych dwóch krajach. Wystarczy zestawić Grodzieńszczyznę ( najwyższy odsetek Polaków na Białorusi) z obwodem żytomierskim ( najwyższy odsetek Polaków na Ukrainie). Różnica jest ogromna. Niektóre rejony Grodzieńszczyzny niewiele różnią się pod tym względem od Wileńszczyzny. Na Ukrainie nigdzie taka sytuacja nie występuje.
    Ja wspieram z całego serca walkę Polaków na Wileńszczyżnie o swoje prawa. Nie czynię tego od dzisiaj i na dodatek w różnych formach, których ty akurat nie znasz, gdyż jak zapewne zauważyłeś, nie używam na tym forum swojego nazwiska, ale pseudonim. Nie stosuję jednak polityki wybiórczej, takiej jak ty Mirze.
    Mnie również zależy na tym, aby na Białorusi, przynajmniej na Grodzieńszczyźnie ( bo tam są realne warunki, by to przeprowadzić) Polacy także posiadali swoje prawa mniejszościowe ( z wyjątkiem urzędowej pisowni nazwisk z uwagi na cyrylicę).
    Według twojego Mirze widzenia widzenia Polacy powinni kłócić się ( walczyć propagandowo) wyłącznie z Litwinami i Ukraińcami, omijając szerokim łukiem Białoruś, gdyż to jest rosyjska strefa wpływów. Polacy powinni przyjaźnić się z Niemcami i Rosją i nienawidzić, a przynajmniej żywić niechęć wobec USA.
    Zbyt czytelne są twoje poglądy Mirze, aby nie zorientować się czyje interesy naprawdę reprezentujesz.
    I jeszcze jedno Mirze : Forum internetowe „KW” funkcjonuje już co najmniej od 12 lat. Ty pojawiłeś się na tym forum bardzo niedawno i z miejsca wyrokujesz, kto walczy, a kto nie walczy tutaj o prawa mniejszości polskiej na Wileńszczyźnie. W ten sposób wykazujesz tupet nuworysza.
    Na koniec zapytam wprost : Co konkretnie zrobiłeś na rzecz realizacji praw mniejszościowych lub rozwoju kultury i tradycji polskiej na Wileńszczyźnie. Czy wystąpiłeś z jakąś ciekawą inicjatywą, z jakimś konkretnym pomysłem ? Czy ktoś te twoje domniemane pomysły w praktyce zrealizował ? Jeżeli tak było, to napisz coś więcej na ten temat, gdyż najłatwiej jest rzucać w przestrzeń puste słowa.

  14. Mir mówi:

    Ali, cieszy mnie, że jednak zgadzasz się ze mną odnośnie tego, że na ukrainie mieszka największa ilość Polaków i osób polskiego pochodzenia. Wiadome jest, że ze względu na największą powierzchnię tego tworu to ich rozmieszczenie nie jest tak zwarte jak chociażby na Wileńszczyźnie czy Grodzieńszczyźnie. Niemniej Lwowszczyzna, Stanisławowszczyzna, Żytomierszczyzna, Winnicczyzna czy Płoskirowszczyzna to są te tereny, gdzie są skupiska Polaków. Mało kto wie, że orszak Trzech Króli oprócz Mościsk jest także organizowany w Żytomierzu. Jeśli chodzi o Białoruś to miej pretensje do obecnie rządzących Polską, którzy zaczęli ocieplać relacje z Łukaszenką i jak zwykle w żadnym aspekcie nic nie ugrali. Czyli próbowali dogadywać się z prezydentem, który jest pod rosyjskich wpływem. Ciekawe rozwiązanie proponujesz, czyli jednoczesne zwarcie z Niemcami i Rosją. Trzymam kciuki. Dobrze jednak się stało, że nie byłeś tak pilnym uczniem Geremka jak Czaputowicz. Sam się nie ujawniłeś, a mi każesz to robić. Jak chcesz to możemy się kiedyś spotkać. Nie ma problemu

  15. Ali mówi:

    Mir, po prostacku szufladkujesz ludzi. Według ciebie muszę być uczniem albo Giedroycia albo Geremka albo Czaputowicza. Samodzielnie przecież nie mogę dochodzić do żadnych wniosków.
    Tego „jednoczesnego zwarcia” nie obawiam się. Nie te czasy. Trzeba jednak pamiętać, że Niemcy i Rosja nie są naszymi przyjaciółmi. Udowodniła to historia począwszy od XVIII wieku, a „historia magistra vitae est”. Państwa miejsc na mapach nie zmieniają ( co najwyżej granice). Faktem jednak jest, że niektóre państwa słabną, inne rosną w siłę, a zatem układ sił pomiędzy nimi z natury rzeczy bywa zmienny.
    Oczywiście brak jakichkolwiek praw mniejszościowych Polaków na Białorusi to według ciebie wyłączna wina polskiego rządu. W żadnym wypadku Łukaszenki. Jak powszechnie wiadomo, po roku 1944 na Białorusi polskość kwitła. Była tam rozwinięta sieć polskich szkół, dwujęzyczne napisy w miejscowościach na całej Grodzieńszczyźnie, działały polskie partie polityczne, które opanowały większość tamtejszych samorządów, ukazywał się polskojęzyczny dziennik, działała polskojęzyczna rozgłośnia radiowa, a nawet filia uniwersytetu białostockiego. Reprywatyzacja polskiej ziemi również szła w podskokach. Wszystko to było aż do czasu, kiedy w Warszawie objął rządy antypolski PIS i wszystko zepsuł. Wtedy Łukaszenko zlikwidował przywileje i teraz z wyłącznej winy Kaczyńskiego ( i zapewne Amerykanów) jest jak jest.
    Taką prymitywną propagandę możesz szerzyć skutecznie w Rosji. Ujawniać się tobie nie karzę, bo uważam, że dostatecznie ujawniłeś się poprzez swoje wpisy. Po co miałbym spotykać się osobiście z takim aroganckim człowiekiem ? Szkoda czasu i nerwów.
    P.S. Co do tego „tworu” jakim jest Ukraina, to przypomnę, że państwo to istniało w latach 1918-1919 i nie chodzi mi o ZURL, czyli dawną Galicję Wschodnią , ale o naddnieprzańską URL ( główna postać to Petlura zamordowany w Paryżu przez żydowskiego agenta NKWD). W Brześciu państwa centralne, czyli Niemcy w roli głównej, zawarły z URL jako niezależnym państwem traktat pokojowy.
    Faktem jest, że w tamtym czasie niepodległa Ukraina nie ostała się. Inne były wtedy realia społeczno-polityczne i międzynarodowe. Przede wszystkim w miastach i miasteczkach dominowali Rosjanie i Żydzi, przeciwni oderwaniu się ziem ukraińskich od „Matuszki Rossiji”. Chłopi ukraińscy w większości byli analfabetami ( jak zresztą wszyscy inni chłopi na ziemiach ruskich) . Niemniej już wówczas , wiosną 1917, w wyborach samorządowych w Kijowie na ukraińskie listy narodowe padło około 20 procent głosów ( nawet w kosmopolitycznej Odessie około 13 procent). Później wiele się zmieniło. Hitler wymordował Żydów, zaś w wyniku intensywnej industrializacji setki tysięcy ( miliony) chłopów ukraińskich przeniosło się do miast. Zmieniła się struktura narodowościowa przede wszystkim w ukraińskich miastach. W rezultacie, w roku 1991 zdecydowana większość mieszkańców ( poza Krymem i Donbasem) opowiedziała się za niepodległą Ukrainą.
    Nic na to Mirze nie poradzisz, choćbyś wespół z Putinem złorzeczył ile wlezie.

  16. Mir mówi:

    Ali, zdecydowanie zgadzam się, że trzeba myśleć, żeby nie znaleźć się w strefie zgniotu. Ważnym czynnikiem, gdy jest mowa o Rosji i Niemczech jest gospodarka. Po wprowadzeniu embarga kilka lat temu m.in. na polskie towary przez tych pierwszych to np. sadownicy do tej pory nie mogą się pozbierać. Gdyby jednocześnie załamał się eksport do największego odbiorcy, czyli tych drugich to kryzys w Polsce byłby już spory. Czynnik ekonomiczny jest bardzo ważny. Czas obecnego warszawskiego rządu przypadł na okres największego załamania gospodarczego Białorusi i za niewykorzystanie tej sytuacji do rozwiązania wielu kwestii dotyczących np. polskiej mniejszości odpowiada oczywiście aktualnie rządzący. Nie zmienia to też tego, że wszyscy wcześniej sprawujący władzę w równym stopniu ponoszą odpowiedzialność za brak podstawowych praw polskiej społeczności. 3 czy nawet 4 Związki Polaków to jest właśnie efekt tej katastrofalnej warszawskiej polityki. Nie ma takiego dna, którego by nie przebili propagandziści giedroyciowcy w Polsce, ale przecież do nich podobno się nie zaliczasz, nie chodzisz ich ścieżkami i nie dążysz do ich niesprecyzowanego celu. Nie wiem na co mam nie poradzić, ale dzięki, że mnie doceniasz i też pozdrawiam. P.s. Z jakimi koronowanymi głowami spotkałeś się w Pcimiu?

  17. Ali mówi:

    Znowu mylisz się w diagnozie. Doceniałbym ciebie, gdyby twoje słowa miały jakąkolwiek moc sprawczą. Na razie takowej nie mają, więc nie ma o czym mówić.
    Co do tych związków Polaków na Białorusi to akurat masz rację, ale prawda jest przede wszystkim taka, że Polacy nigdy po roku 1944 nie mieli tam żadnych praw mniejszościowych. Zarówno wtedy, gdy nie było żadnego Związku Polaków ( czyli w czasach sowieckich), gdy istniał jeden Związek Polaków, jak i teraz. Dla mnie wniosek z tego płynie oczywisty : Białoruskie władze, czy to sowieckie, czy postsowieckie, nie zamierzają ułatwiać życia tamtejszym Polakom.
    Z tym należy coś zrobić, bo nie jest to sytuacja normalna w dzisiejszym świecie ( w każdym razie w Europie). Pomijając na razie inne postulaty, wystarczyłoby na początek stworzenie sieci szkół polskich na całej Grodzieńszczyźnie. Właśnie na podobieństwo tych na Wileńszczyźnie. Trzeba o tym głośno i bezustannie mówić. Jeśli władze polskie tego nie robią, to powinni działać w tym kierunku zwykli obywatele. Tak zwanych organizacji pozarządowych mamy od groma. Organizacje kresowiaków również funkcjonują. Nie wystarczy posyłanie paczek świątecznych do polskich parafii na Białorusi, ani organizowanie kolonii letnich dla polskich dzieci na terenie Polski. To też są ważne przedsięwzięcia, ale praw mniejszości polskiej nie zwiększają.

  18. Mir mówi:

    Ja pomijam czasy radzieckie, bo każdy wie jaka była sytuacja i możliwości działania. Niestety przez prawie 30 lat istnienia niezależnej Białorusi efektem poprawy sytuacji są właśnie 2 polskie szkoły. Słabo jak na nasz drugi bastion na Kresach. Wymaganie od organizacji i stowarzyszeń kresowych, żeby doprowadziły władze w Mińsku do zabezpieczenia praw mniejszości polskiej są nieporozumieniem. To leży tylko i wyłącznie w gestii polityków warszawskich, a nie społeczników, którzy, i tak wykonują kawał dobrej, i ciężkiej roboty. Szacunek dla nich! W tej kadencji Sejmu powstał parlamentarny zespół ds. współpracy polsko- białoruskiej. Efekty pracy są żadne, a jego były przewodniczący Andruszkiewicz został… wiceministrem cyfryzacji, o której nie ma bladego pojęcia! W obecnej kadencji już się nic nie zmieni

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.