76 lat po zbrodni – Wołyń nadal dzieli

277
Od 2016 r. dzień 11 lipca jest obchodzony jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego na obywatelach II RP przez ukraińskich nacjonalistów Fot. kombatanci.gov.pl

– W kwestii patrzenia na polsko-ukraińską historię, niewątpliwie w ostatnich latach, czyli od uchwał Sejmu i Senatu RP, w których zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na polskim narodzie zostały jednoznacznie nazwane ludobójstwem, można mówić o dużych napięciach – zauważa w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” prof. Jan Żaryn, historyk i senator RP.

W niedzielę, 11 lipca 1943 roku, oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Było to apogeum mordów prowadzonych od lutego 1943 roku do wiosny 1945 roku. Według szacunków badaczy, tylko w tym jednym dniu mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Właśnie dlatego 11 lipca obchodzona jest rocznica zbrodni wołyńskiej.
Zbrodni, kwalifikowanej przez pion śledczy IPN jako ludobójstwo, dokonali nacjonaliści ukraińscy z OUN-B i UPA na ludności polskiej Wołynia, Galicji Wschodniej a także części Lubelszczyzny, Podkarpacia i Polesia. Szacuje się, że w jej wyniku w latach 1943–1945 zamordowano ok. 100 tys. Polaków. Mimo że minęło tak wiele czasu, wydarzenia na Wołyniu nadal dzielą Polaków i Ukraińców.

7 lipca 2016 roku Senat RP w „Uchwale w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej w latach 1939–1945” wezwał Sejm, aby ustanowił dzień 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego na obywatelach II RP przez ukraińskich nacjonalistów. Sejm RP przyjął uchwałę na ten temat 22 lipca, oddał w niej hołd ofiarom mordów, którymi byli nie tylko Polacy, ale także Żydzi, Ormianie, Czesi i przedstawiciele innych mniejszości narodowych. Posłowie wyrazili także wdzięczność tzw. „Sprawiedliwym Ukraińcom”, którzy odmawiali udziału w mordach i ratowali Polaków. Decyzje Senatu i Sejmu RP niedługo potem potępiła Rada Najwyższa Ukrainy, uznając, że określenie zbrodni wołyńskiej mianem ludobójstwa jest upolitycznianiem historii i przekreśla osiągnięcia wieloletniego dialogu historycznego na ten temat. Niedługo nastąpiły kolejne kroki, świadczące o pogorszeniu relacji.

Prof. Jan Żaryn, historyk i senator RP

– Strona ukraińska nie tylko werbalnie zerwała relację, ale zdecydowała się sięgnąć po środki, które określiłbym jako zdecydowanie antycywilizacyjne. Mam na myśli uniemożliwienie dalszych poszukiwań szczątków Polaków, którzy w różnych okresach historii byli mordowani, ale także grzebani, gdyż mówimy także o polskich grobach z okresu I wojny światowej. Niewątpliwie taki brak poszanowania podstawowych norm europejskich i chrześcijańskich zamyka drogę do jakichkolwiek dyskusji i relacji. W tym kontekście historycznym, piłka jest teraz po stronie ukraińskiej – podkreśla senator Jan Żaryn.
Niewątpliwie do zmniejszenia napięć na tle trudnej historii nie przyczynił się były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Już w 2015 r. podpisał ustawę, która uznała prawny status uczestników walk o niepodległość kraju w XX wieku, do których zaliczono również członków UPA. W grudniu 2018 r. rozszerzona została z kolei ustawa o weteranach, do których, oprócz członków UPA, zaliczono też między innymi członków oddziałów UPA Poleska Sicz atamana Tarasa Borowcia i oddziałów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Co szczególnie ważne – z ustawy usunięto zastrzeżenie, że dotyczy ona osób niebiorących udziału w zbrodniach przeciwko ludzkości. Czy jest szansa na nawiązanie dialogu między Polską a Ukrainą w związku ze zmianą prezydenta?

– Politycznie strona polska nie jest pamiętliwa. Wołodymyr Zełenski sam musi zadbać o swój wizerunek jako prezydent Ukrainy i w żadnej mierze nie jest obciążony negatywnymi znamionami prezydentury swojego poprzednika w wymiarze polityki historycznej. Pan Poroszenko dokonywał w tej sprawie, według mnie, wyborów taktycznych. Prawdopodobnie było to uzasadnione bieżącymi potrzebami politycznymi, co oczywiście dla strony polskiej było nie do przyjęcia. Mamy nadzieję, że prezydent Wołodymyr Zełenski będzie chciał pracować nad swoim wizerunkiem politycznym w sposób, który umożliwi poprawę polsko-ukraińskich relacji – mówi senator.
Brak porozumienia w kwestii wydarzeń na Wołyniu nie oznacza jednak, że zupełnie nie ma przestrzeni do rozmawiania o wspólnej, polsko-ukraińskiej historii.
– Wydaje się, że 450. rocznica zawarcia unii lubelskiej została dobrze wykorzystana zarówno przez stronę ukraińską jak i polską. W Kijowie, pod auspicjami ambasady RP, odbyły się obchody rocznicy połączone z sesją naukową, co jest bardzo pozytywnym akcentem. Uważam, że to wydarzenie jest dobrym prognostykiem na przyszłość – zauważa prof. Jan Żaryn.