0
Na imię mają Wolna Polska – pogrzeb nieznanych żołnierzy AK w Ejszyszkach

W sobotę, 7 września, w Ejszyszkach odbył się uroczysty pochówek czterech nieznanych żołnierzy Armii Krajowej

W sobotę, 7 września, na cmentarzu parafialnym w Ejszyszkach odbył się uroczysty pochówek czterech nieznanych żołnierzy Armii Krajowej, których szczątki zostały odnalezione na terenie rejonu solecznickiego w ramach prac poszukiwawczych Wydziału Kresowego Biura Identyfikacji i Poszukiwań IPN.

Na pochówki dwóch żołnierzy natrafiono na terenie tzw. Długiej Wyspy w Puszczy Rudnickiej, pozostałe pochówki odkryto w okolicy miejscowości Monkiewicze.

„Tak czasem bywa, że na trumnie i grobie żołnierza wisi tabliczka: „Nieznany żołnierz polski”. A przecież ktoś was odnalazł – najpierw w archiwach, we wspomnieniach ludzi. Potem w pocie czoła ktoś przekopał wielki plac, by odnaleźć was wszystkich i z dziwną jak na te okoliczności radością powiedzieć: Są. Mamy ich” – mówił podczas mszy świętej pogrzebowej ks. Tomasz Trzaska, kapelan Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

„Dzisiaj Pan Bóg was wita i przyjmuje po imieniu. Na imię macie Wolna Polska” – powiedział kapłan kończąc homilię.
Uroczystość miała wyjątkowy charakter również dlatego, że brali w niej udział członkowie Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy – nie tylko posłowie i senatorowie RP, ale również Litwini.

„Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy od złożenia wieńca i hołdu przy mogile Adolfasa Ramanauskasa ps. Vanagas, przywódcy litewskich Leśnych Braci. Teraz stoimy nad grobem, którego też miało nigdy nie być. Pogrzebani bez modlitwy, bez salwy honorowej, bezimienni bohaterowie naszej wolności – żołnierze Armii Krajowej. Oddali Ojczyźnie to, co mieli najcenniejszego – życie” – mówiła podczas uroczystości na cmentarzu wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Gosiewska.

Żołnierze zostali pochowani w wojskowej asyście, a żegnali ich przedstawiciele polskich władz

Przy grobach żołnierzy przemówił również reprezentant Litwy, przewodniczący sejmowej Komisji Walk o Wolność i Pamięci Historycznej Arūnas Gumuliauskas. „Historia powinna uczyć nas życia. A wy zginęliście jak bohaterowie za swoją prawdę, za wolność i niepodległość swojego narodu. Spoczywajcie w pokoju” – mówił litewski poseł.
Podczas uroczystości nie zabrakło również przedstawicieli Centrum Badania Ludobójstwa i Oporu Mieszkańców Litwy.

– Współpracujemy z IPN, podejmujemy wspólnie wiele inicjatyw i dziś cieszymy się, że możemy brać udział w uroczystości, która jest wynikiem powodzenia jednego z etapów tych prac – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” dr. Arūnas Bubnys.
Polskich żołnierzy pożegnali także przedstawiciele władz samorządowych, fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, pracownicy IPN, kombatanci i bardzo licznie zgromadzona miejscowa ludność.

W pogrzebie uczestniczyli również przedstawiciele organizacji kombatanckich

– Te groby nigdy nie będą zapomniane. Dbamy o to, by dzieci i młodzież żyły tymi samymi wartościami, w których my byliśmy wychowywani. Groby są zadbane dzięki działalności polskich szkół, ale nie byłoby to możliwe, gdyby nie patriotyczne wychowanie w rodzinach. To rodzice przekazują wartości, dzięki którym dzieci chcą się angażować w działalność pozaszkolną i rozumieją znaczenie miejsc pamięci – zauważa w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Beata Pietkiewicz, wicemer rejonu solecznickiego, która podczas uroczystości reprezentowała władze samorządowe.

Poszukiwania na Litwie Wydział Kresowy rozpoczął latem 2017 r. Archeolodzy dokonali ekshumacji wielu szczątków, z których dotychczas udało się zidentyfikować tylko dwie osoby. W imiennych grobach spoczęli kpr. Edward Buczek, ps. „Grzybek”, odnaleziony w kolonii Michnokiemie i por. Wojciech Stypuła, ps. „Bartek”, którego grób znajdował się na tzw. Długiej Wyspie. Na prośbę rodziny jego szczątki spoczęły w kwaterze wojskowej w Wadowicach.

Jest to już drugi pogrzeb żołnierzy odnalezionych przez IPN na Litwie w tym roku. Szczątki 16 niezidentyfikowanych osób, z których 15 odnaleziono w okolicy Zielonych Jezior i jednego nieznanego żołnierza odnalezionego w miejscowości Punżanka, spoczęły 5 września na cmentarzu w Balingródku.

– Pochowaliśmy ich skromnie, ale godnie, wspólnie z miejscową ludnością, dla której było to bardzo ważne wydarzenie – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” dr Leon Popek, kierownik Wydziału Kresowego Biura Identyfikacji i Poszukiwań IPN.

– Wszyscy, których pożegnaliśmy w Balingródku i Ejszyszkach, są dziś bezimienni. Nie musi jednak tak pozostać. Będziemy robili kwerendę archiwalną, szukali nowych wiadomości. Pobraliśmy materiał DNA i jeśli tylko pojawi się szansa, również im przywrócona będzie tożsamość. Zawsze, kiedy mamy okazję, proszę mieszkańców o wsparcie w naszych poszukiwaniach. To właśnie oni mogą nam najwięcej powiedzieć o wydarzeniach sprzed lat. Często odnalezienie czy identyfikacja zależy od informacji, które posiada tylko jedna osoba, nie ma ich w żadnym archiwum – wyjaśnia historyk.
Właśnie tak było w przypadku grobu dwóch żołnierzy, spoczywających teraz w Ejszyszkach, których szczątki zlokalizowano w Monkiewiczach, w okolicach Podborza. Ich odnalezienie nie byłoby możliwe bez pomocy Wacławy Danuty Szydłowskiej.

Uroczystość miała wyjątkowy charakter również dlatego, że brali w niej udział członkowie Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy

– W tej okolicy mieszkali moi dziadkowie, którzy mnie wychowali. Dziadek był po wojnie więziony w łagrze, dla mnie zawsze był wzorem polskości, patriotyzmu, bardzo interesował się historią – opowiada “Kurierowi Wileńskiemu”.
To właśnie dziadek pani Danuty, Wacław Danielecki przekazał jej informację o ukrytych w lesie grobach polskich żołnierzy.

Wacława Danuta Szydłowska

– Mieliśmy ogród, dużo kwiatów, krzewów. Pewnego dnia, gdy miałam 10, może 12 lat, dziadek poprosił mnie, żebym pomogła mu wykopać piękną tawułę, by przenieść ją do lasu. Było mi ciężko, trochę może marudziłam, ale on powiedział: Dasz radę, to dla naszych polskich żołnierzy. Zaniesiemy im biały kwiat, to będzie piękny symbol ich młodości” – opowiada.
To właśnie pani Danuta przekazała pracownikom IPN opowieść swojego dziadka. Po 50 latach tawuła rosła w tym samym miejscu, a pod nią znajdował się grób dwóch żołnierzy, którzy według przekazanej relacji, zostali w 1944 r. zastrzeleni przez NKWD, a wcześniej musieli sami wykopać swój grób.
– Teraz czuję ogromy spokój. Wiem, że są pochowani w poświęconej ziemi. Mój dziadek bardzo by się z tego cieszył – mówiła po zakończeniu uroczystości pogrzebowych.

Fot. Ilona Lewandowska

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.