X

Sprawa 13 stycznia nadal budzi emocje

Litewski sąd skazał prawie 70 sowieckich wojskowych i urzędników za zbrodnie wojenne i przeciw ludzkości popełnione w styczniu 1991 r.  Fot. Marian Paluszkiewicz

Rosyjska Fundacja „Pamięć historyczna” zaskarżyła w OBWE decyzję litewskiego sądu w tzw. sprawie 13 stycznia. Politolog Andrzej Pukszto sądzi, że jest to zwykły chwyt propagandowy.

– Rosja stoi na stanowisku, że w 1991 r. na Litwie nie było żadnej agresji sowieckiej, a były tylko walki wewnątrz między różnym opcjami. Tak, jak to prezentował przebywający teraz w więzieniu Algis Paleckis, że „swoi strzelali do swoich”. Chociaż to przeczy wypowiedziom ówczesnych przedstawicieli władz sowieckich, którzy chcieli zachować Związek Sowiecki. Tego typu działania traktuję więc jako zagrywkę propagandową – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Andrzej Pukszto, historyk, politolog oraz kierownik Katedry Politologii na Uniwersytecie Witolda Wielkiego w Kownie.

Rosyjska Fundacja „Pamięć historyczna”, która jest nieoficjalnym narzędziem propagandowym Kremla, zwróciła się z wnioskiem do Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) dotyczącym tzw. sprawy 13 stycznia. Fundacja pisze, że skazanie obywateli Rosji i Białorusi przez litewski sąd jest bezprawne. „Naszym zdaniem, wydając wyrok, sąd zastosował normy prawa karnego z 2003 r., które nie egzystowały w roku 1991” – czytamy w oświadczeniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Litwa skazuje na dożywocie winnych wydarzeń 13 stycznia 1991 roku

Zdaniem Pukszty, Rosja, czyniąc podobnie, próbuje zdyskredytować Litwę w oczach Zachodu.
– Po pierwsze, chcą pokazać zachodniej opinii publicznej, że Litwa i w ogóle kraje bałtyckie są awanturnikami, którzy ciągle żądają niezrozumiałych rzeczy. Po drugie, trzeba pamiętać słowa Putina, dla którego rozpad ZSRS był „największą katastrofą geopolityczną XX wieku” – podkreślił historyk.

W styczniu br. Sąd Okręgowy w Wilnie skazał prawie 70 sowieckich wojskowych i urzędników za zbrodnie wojenne i przeciw ludzkości popełnione w styczniu 1991 r. Większość skazanych było sądzonych zaocznie. Przed sądem stanęli tylko Jurij Mel, który otrzymał siedem lat pozbawienia wolności oraz Genadij Iwanow skazany na cztery lata więzienia.

Wśród skazanych znalazł się były minister obrony ZSRR, Dmitrij Jazow, który otrzymał 10 lat pozbawienia wolności. Poza tym były dowódca wileńskiego garnizonu armii sowieckiej, Władimir Uschopczyk, został skazany na 14 lat pozbawienia wolności, a były oficer KGB Michaił Gołowatow – na 12.

CZYTAJ WIĘCEJ:  Prokuratura Litwy żąda dożywocia dla figurantów sprawy 13 Stycznia

Pozostali figuranci sprawy 13 stycznia otrzymali wyroki od 4 do 14 lat pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy w Wilnie przyznał status pokrzywdzonych prawie 700 osobom. W trakcie procesu przesłuchano tysiąc świadków. Akta sprawy liczyły 709 tomów.

Wyrok został skrytykowany przez władze rosyjskie. Zdaniem funkcjonariuszy Federacji Rosyjskiej wyrok jest sprzeczny z prawem międzynarodowym oraz wewnętrznym prawem Litwy, ponieważ ich zdaniem „litewskie instytucje nie podały żadnego faktu złamania prawa przez radzieckich wojskowych”.

Andrzej Pukszto sądzi, że władze na Kremlu dotychczas nie mogą wybaczyć Litwie, że doprowadziła sprawę dotyczącą wydarzeń styczniowych do końca.

– Z pewnością ich to zabolało. Ten temat powraca cały czas. Są produkowane filmy dokumentalne oraz reportaże telewizyjne. Temat rozpadu ZSRS jest ciągle obecny. Zresztą, w rosyjskiej propagandzie negatywnie są przedstawiani również rosyjscy demokraci, którzy walczyli na początku lat 90. o wolną i demokratyczną Rosję. Podobnie jest traktowany również Borys Jelcyn – tłumaczył politolog.

11 marca 1990 r. Rada Najwyższa ogłosiła Akt Przywrócenia Państwa Litewskiego i ogłosiła wyjście z ZSRS. Decyzja nie została zaaprobowana przez ówczesne kierownictwo w Moskwie. Na początku stycznia 1991 r. władze ZSRR postanowiły użyć wojska do stłumienia litewskich aspiracji niepodległościowych. W nocy, z 12 na 13 stycznia, wojska sowieckie przeprowadziły atak na wieżę telewizyjną oraz siedzibę Litewskiego Radia i Telewizji, w czasie którego zginęło 14 osób, a 150 zostało rannych. Ofiary walki o niepodległość zostały pochowane na cmentarzu Antokolskim. Ostatecznie sowieci wycofali się z zajętych obiektów w sierpniu, kiedy w Moskwie załamał się pucz Janajewa.

 

Antoni Radczenko:

View Comments (2)

  • Sprawa 13 stycznia budzi tez wiele pytan. Dlaczego jest przyjeta ustawa, zabraniajaca wypowiadac wlasne zdanie, rozniace sie od wersji oficjalnej? Kto strzelal w ludzi z dachow domow? Dlaczego w cialach ofiar byly kule od karabinu mosina, a nie AK? To takie wazniejsze pytania. Jeszcze i teraz w sieci mozna wyszukac wywiad Audriusa Bukteviciusa, pierwszego litewskiego ministra obrony kraju, ktory w wywiadzie wyraznie mowil, ze takie ofiary musialy byc gdyz to bardziej zjednacza narod.Cos podobnego bylo i na ukrainskim Majdanie jak gruzinscy snajperze z dachow domow rozstrzeliwali ludzi. To sa arie z jednej opery. Tragicznej opery.

  • Jakby wtedy naprawdę sowieccy wojskowi chcieli rozpędzić tych zadymiarzy to z pewnością nie skończyłoby się to na tak małych liczbach poszkodowanych!