Kurier Wileński

Fałszywa teoria wahadła

Warszawa 29.09.2018 Grzegorz Gorny. Fot. Tomasz Jedrzejowski

Wielu politologów wyznaje tzw. teorię wahadła. Zgodnie z nią dla higieny życia publicznego dobrze jest, by na przemian rządziły raz prawica, raz lewica. Teoria ta ma jedną zasadniczą słabość. W wielu krajach, kiedy do władzy dochodzi lewica, dokonuje radykalnych zmian w prawodawstwie, takich jak np. legalizacja aborcji czy eutanazji lub przywileje małżeńskie dla par jednopłciowych, łącznie z adopcją dzieci.

Z kolei przychodząca po niej prawica nie próbuje już odwojować utraconego terenu i nie podważa zmian dokonanych przez swoich przeciwników. Chociaż rządzą więc na zmianę lewica i prawica, to wahadło wychyla się stale tylko w jedną stronę – na lewo. Jeden z niewielu wyjątków w skali globalnej stanowi Polska. W 1993 r. w naszym kraju – jako jedynym na świecie! – udało się w warunkach demokratycznych przejść od ustawy proaborcyjnej do ustawy chroniącej życie nienarodzonych. Być może sytuacja na świecie wygląda jeszcze gorzej, ponieważ wahadło na lewo wychylają ci, którzy powinni pchać je w prawo. Kiedy w 1969 r. Dania jako pierwszy kraj na świecie zalegalizowała pornografię, decyzję tę firmował konserwatywny minister sprawiedliwości Knud Thestrup. W 1974 r. zdominowany przez centroprawicę parlament francuski, na wniosek gaullistowskiej minister Simone Veil, przeforsował dopuszczalność aborcji na życzenie. W Belgii ustawę zrównującą w prawach związki homoseksualne z małżeństwami przegłosowano na wniosek tamtejszej partii chrześcijańskich demokratów. Swego czasu w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” były chadecki premier Holandii Ruud Lubbers chwalił się, że pod rządami chrześcijańskich demokratów zalegalizowano w jego kraju aborcję, eutanazję oraz narkotyki. To wszystko – jego zdaniem – „nie kłóci się z wartościami wyznawanymi przez chadecję”. Wydaje się, że już w samym określeniu „chrześcijańska demokracja” zawiera się nieusuwalne napięcie, gdyż inne jest źródło praw w chrześcijaństwie (objawienie i prawo naturalne), a inne w demokracji (wyartykułowana wola większości). Ten konflikt, nie do usunięcia na płaszczyźnie zasad, można jednak rozwiązać na poziomie faktów. Dzieje się tak wówczas, gdy decyzje większości zgodne są z prawem naturalnym. Gdy jednak dochodzi do zderzenia dwóch racji – chrześcijaństwa i demokracji – wówczas chrześcijański demokrata musi wybrać, wobec kogo jest bardziej lojalny. Coraz częściej zachodni chadecy pokazują, że służą innemu panu niż Bogu.

Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 48(233) 07-13/12/ 2019