Imię nie musi mieć litewskiej końcówki. Jak wygląda walka z urzędnikiem?

Prawodawstwo nie nakazuje dodawania końcówek
| Graf. Ignacy Skrobia-Jaworski

Zarządzenie Najwyższej Rady Litwy z 1991 r. zezwala na gramatykalizację imion, choć z zastosowaniem tylko znaków występujących w alfabecie litewskim. W teorii oznacza to, że Janina może być zapisana w dokumentach jako Janina, a nie Janinė, a Ignacy – jako Ignacy, nie Ignacas – mimo że nie są to końcówki typowe dla języka litewskiego. Teoria teorią, prawo prawem – interpretacji przepisu dokonuje urzędnik. Jak jest więc w praktyce?

W koło Macieju

Temat pisowni imion i nazwisk, a raczej temat ich zlitewszczania, od lat jest jabłkiem niezgody w relacjach państwa litewskiego ze swoimi obywatelami. Choć jabłko to – pozostałość praktyki sowieckiej – powinno było już dawno zgnić i posłużyć za kompost na kiełkujące nowe podejście do praw podatników, tak do dziś było podtrzymywane wyłącznie jako temat zastępczy.

Nim jednak pojawi się ustawa zezwalająca na oryginalną pisownię nazwisk, warto przyjrzeć się, jak wygląda praktyka urzędnicza już teraz. A wygląda niemrawo – pojawiają się trudności z realizacją nawet tych praw, które gwarantują już istniejące przepisy.

Zarządzenie Najwyższej Rady Litwy z 1991 r. stanowi wyraźnie: „Imiona i nazwiska osób nielitewskiej narodowości w wydawanym paszporcie obywatela Republiki Litewskiej są zapisywane litewskimi znakami. Ustanowione formy na pisemną prośbę obywatela są zapisywane: według wymowy i nie gramatykalizując (bez litewskich końcówek) lub według wymowy i gramatykalizując (dodając litewskie końcówki)”.

Do dziś nie ma w prawodawstwie litewskim definicji mniejszości narodowych, ale można założyć, że posłużyć się można wpisem o narodowości w metryce urodzenia jako dowodem na „nielitewską narodowość”.

Prawo prawem, ale urzędnik…

Niestety – urzędnik może odmówić honorowania ustawy, o czym przekonała się wilnianka Katarzyna. Wybrała dla córki biblijne imię Noemi. Na szczęście, gdy opadł pył bitewny po starciu mailowym z urzędem, nie wyłoniła się z niego Noemė czy Noema, ale właśnie – Noemi.

– Zarejestrowaliśmy imię córki internetowo, nazwaliśmy ją Noemi. Następnego dnia otrzymaliśmy odmowę. Uparcie ponownie wypełniliśmy formularz bez wprowadzania zmian, znów odmowa, postanowiliśmy zadzwonić – opowiada o swoich bataliach z biurokratyczną machiną wilnianka. – Urzędniczka skierowała nas do Państwowej Komisji Języka Litewskiego (VLKK – przyp. red.). Tam powiedziano nam, że imię jest niezgodne z zasadami pisowni języka litewskiego, ale mogą tylko udzielać konsultacji i nie mają uprawnień, aby imię zaakceptować lub odrzucić – przybliża nam historię. – Kolejny dzwonek do urzędniczki, negocjacje, prosimy o przedstawienie zapisu prawnego, który zabrania nam na taki zapis imienia Noemi. Urzędniczka nie podała ustawy, ale podkreśliła, że nie zaakceptuje takiej formy – opowiada kobieta.

Urząd w końcu przedstawił argument. Kodeks Cywilny, par. 3.282. Głosi on, że: „Wpisy o stanie cywilnym zapisywane są litewskimi znakami. Imię, nazwisko i nazwy miejscowości zapisywane są według zasad pisowni języka litewskiego, jeśli inne ustawy nie przewidują inaczej” – czytamy w przytoczonym paragrafie. Jak się później okaże, są ustawy, które faktycznie przewidują inaczej.

Czytaj więcej: Sąd Najwyższy rozpatrzy kwestię oryginalnej pisowni nazwiska

Noemi już funkcjonuje

Nie zadziałał także argument, dotyczący statystyk imion. Na Litwie imię Noemi nosi już kilka osób.
– Co zabawne, mąż znalazł statystyki imion nadawanych na Litwie i dziewczynek o imieniu Noemi jest przynajmniej osiem – podkreśla Katarzyna.

Dowód w postaci statystyki nie przekonał urzędniczki. Wszak to pewnie rodziny, gdzie jeden z rodziców nie jest obywatelem Litwy – a litewskie orzecznictwo, drogą sądową, faktycznie dopuszcza nielitewski zapis imion i nazwisk w takim przypadku. Należy nadmienić: podobna zasada jest stosowana wobec osób, które wcześniej miały obywatelstwo innego kraju, a zapis ten znajduje się dokładnie w tej samej ustawie, której rzekomo nie znał Dział Metrykacji Cywilnej.

„Osobom, które miały obywatelstwo innego kraju, imiona i nazwiska w wydawanym paszporcie obywatela Republiki Litewskiej mogą być pisane według paszportu obywatela tego kraju bądź odpowiadającego dokumentu” – czytamy w zarządzeniu z 1991 r.

Dla niektórych nielitewskie znaki są „zagrożeniem dla wartości”, jaką jest język państwowy
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Po wstawiennictwo EFHR

Europejska Fundacja Praw Człowieka zaleciła drogę prawną – zaakceptować imię w zbliżonej formie, aby nie stracić świadczeń na dziecko, a wtedy iść do sądu, gdzie już uda się (przypuszczalnie) dojść swoich praw. Fundacja zajmowała się takimi sprawami już wcześniej.

Katarzyna, z oczywistych względów, sądzenie się z państwem litewskim o imię córki potraktowała jako ostateczność i wraz z mężem szukała innych rozwiązań.
– Trzeciego dnia (starań o zapis imienia – przyp. red.) mąż nie przestawał szukać argumentu, aby można było obyć się bez sądów. Znalazł zarządzenie Najwyższej Rady Litwy o zapisie imion. Napisał ostatni list z przytoczeniem tego prawa i w końcu urzędniczka zaakceptowała imię Noemi – opowiada Katarzyna.

Czytaj więcej: Wadliwa ustawa? Echa po odrzuceniu projektu dot. nazwisk

Kto jest decydentem?

Katarzyna pokazuje odpowiedź z Działu Metrykacji Cywilnej. W liście zaznaczono, że urząd „imię zarejestruje, ponieważ otrzymał zgodę Litewskiej Komisji Języka Litewskiego, przeprasza za niedogodności i cieszy się mogąc sprostać prośbie”.

Zgody udzieliła ta sama komisja, która rzekomo nie mogła podjąć decyzji, a jedynie udzielić konsultacji.

– Nie oczekiwaliśmy, że spotkają nas takie trudności przy rejestracji imienia. Przez kilka dni było bardzo wielkie napięcie emocjonalne, nawet łzy – podkreśla Katarzyna po skończonej walce. Jak mówi „Kurierowi”, sprawy nie zgłaszała nigdzie wyżej, ponieważ zmęczenie psychiczne było zbyt wielkie, aby sprawą tą zajmować się dalej.

Związek Sowiecki upadł, mentalność została

Praktyka ta nie zmienia się od lat. Urzędy nie znają praw i ustaw, według których funkcjonują. Swoje doświadczenie przywołuje także wilnianka Ania, która takie kłopoty napotkała w 1996 r. Chciała zarejestrować imię dla syna – Walery, czyli wg ówczesnego i obecnego prawa – Valery.

– To był długi proces. Najpierw proponowano Valerijus, bo musi być po litewsku. Później zaproponowano alternatywę: Valerij, bo tak dyktowało przyzwyczajenie ze Związku Sowieckiego, mimo że nie było na to ustawy – opowiada Ania. – Byłam zmęczona, po bardzo ciężkiej ciąży. Nie miałam sił, urząd argumentował, że nie mają takiego imienia w spisie imion. Ostatecznie zaprotestowałam i zażądałam, żeby takie imię utworzono. Nie pamiętam, w którym momencie zgodzili się na formę Valery, ale udało się – wspomina wilnianka.

Co robić, gdy nas to spotka?

Jaką argumentację powinno się przyjąć w urzędzie, gdy spotkamy się z podobną odmową? Najlepiej powołać się na zarządzenie nr I-1031 Najwyższej Rady Litwy z 31 stycznia 1991 r. Jeśli to nie zadziała, przywołać przypadek pani Katarzyny na zasadzie precedensu. Ostatecznie udać się do Europejskiej Fundacji Praw Człowieka, która od lat zajmuje się kwestią nazwisk mniejszości narodowych na Litwie.

Nieznajomość prawa w urzędach to powszechny problem. Sprawa nazwisk i imion jest ostatnio jednak tematem nośnym, a ustaw to regulujących naprawdę nie jest dużo, uwzględniając także zarządzenia Komisji Językowej. Być może pandemia jest dobrym momentem, aby odkurzyć istniejące ustawy, wydrukować i zawiesić w urzędzie ku pamięci pracowników?

Ustawa o pisowni nazwisk w drodze

Kwestia nazwisk miała być rozwiązana już wiele razy. Nie udało się tego załatwić również wtedy, gdy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie była w koalicji rządzącej. Od miesięcy ministerstwo sprawiedliwości pracuje nad taką ustawą, konsultując ze wszystkimi organami tak, aby przeciwnicy takiej ustawy nie mogli powtórzyć wyświechtanych już kontrargumentów. Czy udało się przekonać nieprzekonanych, pokaże tylko głosowanie. Część posłów wciąż pozostaje przy argumencie obrony wartości, wśród których m.in. znajduje się opacznie rozumiana ochrona języka litewskiego.

Jednocześnie sprawa nazwisk jest nie tylko kwestią relacji państwa z obywatelami, ale także z sąsiednią Polską. Odpowiedni zapis pojawił się w słynnym Traktacie polsko-litewskim z 1994 r., w którym Litwa zobowiązała się do prowadzenia polityki wzajemności, także w kwestii nazwisk. W Polsce obywatele litewskiej narodowości mają prawo zapisywać imiona i nazwiska według pisowni litewskiej, także z litewskimi znakami diakrytycznymi.