Ks. dziekan Józef Aszkiełowicz — 25 lat służby Bogu i ludziom


Ksiądz prałat Józef Obrembski obchodzi 77 lat święceń kapłańskich. Tymczasem 25–lecie święceń kapłańskich świętuje proboszcz i dziekan Mejszagoły  ks. Józef Aszkiełowicz obchodzi uroczystość Uroczystość obu kapłanów odbędzie się w kościele parafialnym w sobotę o godzinie 15.00.
.

„Nie poddawajmy się, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, sprawy naszego zbawienia.” Fot. Marian Paluszkiewicz
„Nie poddawajmy się, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, sprawy naszego zbawienia.” Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed ćwierć wiekiem podczas świeceń, biskup nad księdza głową wyrzekł takie oto słowa: „Tyś kapłan na wieki”. Co to dla księdza wówczas oznaczało?

Od tego momentu dobrze wiedziałem, że jestem posłany na służbę Bogu i ludziom bez względu na to gdziekolwiek los mnie rzuci, muszę im służyć. A właściwie nie muszę. Ja chcę im służyć.

Girl in a jacket

Z moim powołaniem, to było tak trochę dziwnie. Całkiem nie byłem aż tak bliski z kościołem, bo nawet do Mszy św. nie służyłem. Do wstąpienia do seminarium nie miałem przeczytanej żadnej książki religijnej. Służyłem w wojsku, jak wielu chłopców, gdy w pewnej chwili (a stało się to na pasie startowym na lotnisku), w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, poczułem ogromną potrzebę modlitwy. Potrzebę gorącej modlitwy. I w tym momencie rozpoczęło się moje powołanie. Bałem się bardzo tego głosu, bo ani byłem taki mądry, ani taki zdolny, ani też taki pobożny. Im większy lęk mnie ogarniał przed tym krokiem, tym bardziej jakaś siła wewnętrzna mnie ku temu popychała. No i stało się. Zrozumiałem, że Bóg mnie woła, a Jemu się nie odmawia. Dziś, z perspektywy czasu, widzę w tym  palec Boży. Na Wileńszczyźnie brakowało księży, staruszkowie umierali i potrzebni byli nowi. Niebiosa to widziały i  powoli zaczęły uzupełniać szeregi kapłańskie. A wszystkiego, czego mnie brakowało, sam Bóg w trakcie nauki dodał i wszystkie luki uzupełnił.

A więc czym jest kapłaństwo dla księdza i jaki powinien być kapłan?

Kapłaństwo to wielka odpowiedzialność za Kościół, ludzi i za siebie. Kapłan przede wszystkim powinien zawsze być wierny Bogu. Kapłan jest ojcem parafii, a więc powinien stale jak najwięcej dawać. Ponieważ towarzyszy on człowiekowi od kołyski aż po ostatnie tchnienie i odejście z tego świata, to właśnie on powinien doprowadzić człowieka do zbawienia. A skoro tak, to przede wszystkim sam powinien się rozwijać i rosnąć.  Ale skoro Pan Bóg powołuje i zatrudnia na tego rodzaju misję, to sam też kształtuje człowieka. Mówi się, że 95 proc. daje człowiekowi Bóg, ale na 5 proc. trzeba samemu zarobić. A zarobić możemy tylko, trzymając się tej Świętej Lokomotywy napędowej, jakim jest Chrystus, bo my – to tylko puste wagony.

Zarówno w życiu kapłana, jak też każdego chrześcijanina najważniejszą rzeczą jest stały i bliski kontakt ze Stwórcą. A możliwe jest to tylko wówczas, jeśli będziemy stale się modlić i często korzystać z sakramentu spowiedzi i Eucharystii. Kapłan powinien wiele czytać, stale się dokształcać, wiele słuchać,  myśleć i pracować nad sobą. To tak jak z sąsiadem, czy przyjacielem, że jeśli chcemy, by nam był przychylny, w czymś pomógł, musimy mieć z nim dobre kontakty, być mu przyjaźni. Bóg jest bardzo miłosierny, ale my musimy chcieć sięgać po to miłosierdzie.  Ksiądz też człowiek z bardzo ludzkimi przyzwyczajeniami, słabościami, ale musi bardzo chcieć być dobrym kapłanem, stale powinien dawać Boga i siebie  innym. Nie ukrywam, że bardzo tak czasem potrzebujemy modlitwy naszych wiernych. Tam, gdzie  księża się modlą za swoich parafian, a parafianie za księży, tam dobrze się dzieje.

Jest to już trzecia księdza parafia. W której z parafii najlepiej się księdzu pracowało?

Moim zdaniem, nie ma lepszych i gorszych parafii, ale każda jest inna i niepowtarzalna.  W jednej jest więcej do zrobienia, w innej mniej. Są bardziej lub mniej pobożni wierni, z większymi lub większymi słabościami. A im więcej słabości mają wierni, tym większe pole do popisu ma kapłan. To trudne zadanie, ale też wielkie wezwanie i łaska dla każdego księdza. W każdej parafii, a właściwie do każdego człowieka jest potrzebne inne podejście. Pamiętać też stale należy, że ludzie bardzo wyczuwają, jakie jest twoje kapłaństwo. Jeśli przyjdziesz do nich z otwartym sercem, to wszystko inne będzie już mniej ważne.

25 lat pracy duszpasterskiej, to chyba spory okres w życiu. Z pewnością było i radości, i smutku. Co najbardziej księdza cieszy, a co smuci w pracy kapłańskiej?

Najbardziej zawsze cieszy ludzka mądrość, a boli ich głupota. A głupota nasza nie zna granic. Tak często obserwuję i podziwiam, z jaką siłą, entuzjazmem, samozaparciem niekiedy wyrzeczeniem ludzie zdobywają wszelkie dobra materialne, walczą o miejsce w Sejmie, o ciepłe stołki. I wszystko to w imię tego, by lepiej i wygodniej się żyło w ciągu iluś tam lat. A jakże smutno się robi, gdy widzę, jak bardzo mało ludzie się starają, by osiągnąć to szczęście wieczne…

Smuci mnie bardzo ta ludzka obojętność i brak troski o sprawy najważniejsze, sprawy własnego zbawienia. Każdy człowiek, by mógł fizycznie sprawnie funkcjonować, powinien się opierać na dwóch nogach: prawej i lewej. Podobnie jest z życiem duchowym. Powinniśmy stać na obu nogach. Prawą nogą jest Bóg i nasza wiara, a lewą mowa ojczysta i tradycje naszych dziadów, pradziadów. Smutno, ale kulejemy na obie nogi. Tak często w wirze życia zapominamy o Bogu, nie mamy na Niego czasu. Jakże często dla wygody, czy lepszej kariery zapominamy o naszej mowie ojczystej, tradycjach. Boli bardzo, gdy się widzi, że w dobie, kiedy mamy wszelkie warunki do rozwoju naszej narodowości (przedszkola, szkoły, telewizja, prasa) młodzież coraz bardziej się rusyfikuje, a dzieci z polskich rodzin w wielu parafiach nawet pacierza uczą się po rosyjsku. Nie wróży to nam dobrej przyszłości, bo naród, który wyrzucił ze swego życia, zapomniał mowy ojczystej, wcześniej czy później jest skazany na zagładę i wymarcie.

W życiu chrześcijanina ważne są wszystkie Boże przykazania i wszystkie je należy przestrzegać. Ale po ludzku rzecz biorąc, chyba każdy z nas ma jakieś swoje, dla niego najważniejsze przykazanie. Które z nich dla księdza jest najważniejsze?

Z punktu widzenia religii, wszystkie przykazania są jednakowo ważne i przekroczenie każdego z nich jest grzechem. Ja osobiście mam jeszcze jedno, swoje własne, XI przykazanie, które głosi: „Nie bądź naiwny, nie daj się oszukać”.
Wszak nie lubimy, jak nas oszuka sąsiad, przyjaciel, gdy oszukają nas w sklepie, urzędzie. Na wszelki sposób staramy się temu nie poddać. Nie poddawajmy się więc też, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, sprawy naszego zbawienia. Nie dajmy się oszukać diabłu. To nieprawda, że jego nie ma. On jest, i to bardzo inteligentny facet. Jakże często podsuwa nam grzech, jako wielką przyjemność, duży zysk lub nawet dobry uczynek. Jeśli nie potrafimy się na tym poznać, zostaniemy oszukani, bo po pewnym czasie się okaże, że przyjemność całkiem nie była taka słodka, zysk całkiem nie taki duży, a to, co uważaliśmy za dobry uczynek, okazało się właśnie złym uczynkiem. W życiu więc powinniśmy być bardzo mądrzy, roztropni i ostrożni, by w rezultacie nie okazać się tymi nieroztropnymi pannami z Ewangelii, którym oliwy do lamp zabrakło i gdy przyszedł oblubieniec, nie zostały wpuszczone na ucztę. I tu się powtórzę, że mądrość możemy czerpać, tylko  twardo stojąc na obu nogach: prawej i lewej — naszej wierze oraz mowie i tradycji dziadów, pradziadów.

O tym, że szatan istnieje nie powinniśmy chyba wątpić nawet z tego powodu, że coraz więcej osób zwraca się z zaburzeniami psychiki i sumienia do księży egzorcystów, bo po prostu już nie mogą normalnie żyć i funkcjonować, a dopiero uwolnieni od zła odzyskują zdrowie fizyczne i radość życia. Ksiądz podobno też interesuje się egzorcyzmem?

Tak. Ten problem mnie bardzo absorbuje. Biorę udział w konferencjach egzorcystów, studiuję  sposoby działania szatana, wiele czytam na ten temat. Szatan często występuje pod postacią bardzo bliskich i przyjaznych nam osób. Sami niekiedy nie zauważamy, jak najlepszy przyjaciel namówił nas na wódkę, jak rodzona matka namówiła córkę do usunięcia ciąży, bo jest jeszcze za młoda na dziecko itp. Zarówno osoba, która namawia do złego, jest osaczona przez złą siłę, jak też ta, co popełnia zło. Każdy nasz grzech jest wynikiem pracy diabła. Najprostszym egzorcyzmem, jaki możemy sami stosować, jest znak krzyża świętego, spowiedź. Jeśli chodzi o bardziej skomplikowane przypadki, egzorcyzmy mogą odprawiać specjalnie do tego przyszykowani księża. A są dwa rodzaje odprawiania egzorcyzmów: forma błagalna, czyli modlitwa i forma rozkazująca, modlitwa w trybie rozkazującym. Ja mam pozwolenie od biskupa na odprawianie egzorcyzmu w trybie błagalnym, czyli modlitwy błagalnej, by dana osoba opamiętała się i odstąpiła od zła.

Tak wiele mówiliśmy dziś o sprawach Bożych, o kapłaństwie, bo to ogromna część życia księdza. A jakie są prywatne, czysto ludzkie księdza zainteresowania. Jak ksiądz spędza wolny czas, odpoczywa?

Lubię obserwować przyrodę, bo to jeden z największych z cudów, jaki Bóg stworzył człowiekowi. Lubię uprawiać ziemię, upiększać teren przy kościele, kosić trawniki. Ostatnio kupiłem łódź, żeby z  moimi ministrantami trochę sobie po jeziorach popływać. Kiedyś lubiłem saunę, lubiłem biegać, ale wiek swoje robi i z pewnych przyjemności musiałem zrezygnować. Bardzo lubię śpiewać, bo w ten sposób podtrzymuje się tradycje narodowe, podtrzymuje się więź z minionymi pokoleniami.


Szanowny Księże Prałacie i Księże Dziekanie!

 

Niech Najwyższy Kapłan zawsze ma naszych kochanych Księży w swojej opiece! Niech sprawi, by stale wzrastali w miłości do Boga i ludzi. I niech udzielą łask przemiany serc ludzkich…


Z głębi wszystkich swoich serc
życzy zespół redakcji
„Kuriera Wileńskiego”


77 lat kapłaństwa Patriarchy Ziemi Wileńskiej

Fot. Marian Paluszkiewicz
Fot. Marian Paluszkiewicz

Cieszy się dziś Wileńszczyzna, cieszy się Litwa, że może Bogu dzięki składać za 77 lat posługi kapłańskiej naszego czcigodnego Nestora, Księdza Prałata Józefa. Obremskiego.

Urodził się w Skarżynie Nowym, we wsi liczącej 12 chat, w diecezji łomżyńskiej. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Wilnie. Ukończył też wydział teologii Wileńskiego Uniwersytetu im. Stefana Batorego. Świecenia kapłańskie otrzymał 11 czerwca 1932 roku z rąk  arcybiskupa metropolity Romualda Jałbrzykowskiego w kościele św. Janów w Wilnie.

W swoim życiu miał tylko dwie parafie: Turgiele oraz od 1950 roku posługiwał i do dziś, w miarę swoich możliwości, posługuje ludowi wiernemu w Mejszagole. Za wieloletnie zasługi w krzewieniu słowa Bożego i tradycji praojców został wyróżniony Złotą Odznaką Zasługi RP, medalem „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Ma też wiele odznaczeń Episkopatu Litwy, listów gratulacyjnych i pozdrowień zarówno od Ojca Świętego Jana Pawła II, jak też od Benedykta XVI. Ceni je wielce sobie wszystkie, ale najbardziej ceni ten Order Niebiański: Dar Kapłaństwa i duszpasterstwo przez tak liczne lata pośród wiernych różnych narodowości.

A było trochę tego. Po słowo Boże przyjeżdżali do Niego ludzie z różnych krańców, w tym z Rosji, głębokiej Syberii. Wszystkich nauczał, pocieszał, błogosławił. To w jego skromnej chatce, którą nazywa pałacykiem, niejedno życie było uratowane. Przyjmował i przygarniał wszystkich, kto tego potrzebował: prześladowany polityk, kapłan, bezdomny i człowiek z marginesu społecznego. Wedle ośmiu błogosławieństw: pocieszał płaczących, karmił głodujących, bezdomnym dawał schronisko. A ileż dziesiątków tysięcy w ciągu tych lat odprawił Mszy św., ilu udzielił ślubów, chrztów, ilu osobom pomógł z Bogiem przejść na tamten świat. A te miliony nawróceń, udzielonych mocą niebios rozgrzeszeń  itp. itd. Nie da się tego ani wyobrazić, ani napisać.

W Księdze Wyjścia czytamy: „Pamiętaj o dniu szabatu i czcij matkę swoją, i ojca swego, a Bóg da ci długie życie”. Słowa te jak najbardziej znalazły wcielenie w życiu księdza Prałata. Całe bowiem swoje życie zawierzył Matuchnie Bożej, a siły zawsze czerpał przed cudownym Obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej. O swojej mamie nigdy inaczej nie mówił jak tylko „moja mateczka”. Właśnie dziś jesteśmy naocznymi świadkami spełnienia tych słów Pisma Świętego, widzimy, jak Bóg hojnie obdarza naszego Jubilata  długim i pełnym rozsądku życia. Pomimo wielu dolegliwości fizycznych, wierni, którzy księdza Józefa odwiedzają nadal, czerpią z Jego nauki siłę i ducha wiary, nadal każdego pocieszy, powie przyjazne słowo.

— Przeżywamy teraz trudne czasy nie tylko kryzysu ekonomicznego, ale i duchowego, dopadają nas często różne nieszczęścia i choroby, a wszystko to dlatego, że wyrzuciliśmy Boga z naszych serc, odsunęliśmy Jego na drugi plan jako niepotrzebny mebel, dlatego że w naszym codziennym życiu już brak czasu na modlitwę, na Boga — powiedział przed kilkoma tygodniami „Kurierowi” nasz Jubilat.