Samobiczowanie komisji językowej

Państwowa Komisja Języka Litewskiego ogłosiła kolejne wnioski, dotyczące uprawomocnienia normalnej pisowni nazwisk, a wszelcy szowiniści od razu się ucieszyli, że „komisja nie poddała się naciskom” — rzekomym „naciskom” ze strony Polaków i innych „wrogów narodu”, rzecz jasna. Gdyby mianujący się „patriotami” rzeczywiście nimi byli, działalność Komisji powinna ich raczej głęboko zasmucić.
Oto bowiem Komisja orzekła, że w formie nieprzeinaczonej pisać można imiona i nazwiska obcokrajowców, otrzymujących litewskie obywatelstwo — czyli, mówiąc prościej, imigrantów. A także obywatelek Litwy, wychodzących za mąż za obcokrajowców, oraz ich potomstwa. Więc dyskryminuje obywateli Litwy w stosunku do imigrantów — co, wszelkich litewskich „patriotów”, do imigracji nastawionych zazwyczaj negatywnie, powinno raczej wzburzać, a nie cieszyć.
Na wszelki wypadek sprawdziłem też, jak w dokumentach się nazywa mój samochód. „Volkswagen”, a nie — brzmieniowo, jak każe pisać nazwiska Komisja — „Folksvagen”. U sąsiada zaś „Peugeot”, a nie „Pežo”. Czyli nawet samochód w oczach Komisji ma więcej praw, niż obywatel Litwy.
Szefowa komisji Daiva Vaišnienė tak uroczo się uśmiecha. Szkoda, że za tym uśmiechem zdaje się kryć taka pogarda dla obywateli swego państwa…

Reklama