Samobiczowanie komisji językowej

154

Państwowa Komisja Języka Litewskiego ogłosiła kolejne wnioski, dotyczące uprawomocnienia normalnej pisowni nazwisk, a wszelcy szowiniści od razu się ucieszyli, że „komisja nie poddała się naciskom” — rzekomym „naciskom” ze strony Polaków i innych „wrogów narodu”, rzecz jasna. Gdyby mianujący się „patriotami” rzeczywiście nimi byli, działalność Komisji powinna ich raczej głęboko zasmucić.
Oto bowiem Komisja orzekła, że w formie nieprzeinaczonej pisać można imiona i nazwiska obcokrajowców, otrzymujących litewskie obywatelstwo — czyli, mówiąc prościej, imigrantów. A także obywatelek Litwy, wychodzących za mąż za obcokrajowców, oraz ich potomstwa. Więc dyskryminuje obywateli Litwy w stosunku do imigrantów — co, wszelkich litewskich „patriotów”, do imigracji nastawionych zazwyczaj negatywnie, powinno raczej wzburzać, a nie cieszyć.
Na wszelki wypadek sprawdziłem też, jak w dokumentach się nazywa mój samochód. „Volkswagen”, a nie — brzmieniowo, jak każe pisać nazwiska Komisja — „Folksvagen”. U sąsiada zaś „Peugeot”, a nie „Pežo”. Czyli nawet samochód w oczach Komisji ma więcej praw, niż obywatel Litwy.
Szefowa komisji Daiva Vaišnienė tak uroczo się uśmiecha. Szkoda, że za tym uśmiechem zdaje się kryć taka pogarda dla obywateli swego państwa…