Tabliczki: wileńskie problemy i białoruskie wzorce

0
40

W Wilnie kolejny odcinek serialu pt. „Tabliczki”. Już od dawna nie występują w nim przedstawiciele mniejszości. Spór dzięki inicjatywie mera Remigijus Šimašiusa zyskał nowy, „litewsko-litewski” wymiar.

Umieszczone w Wilnie tablice z obcojęzycznymi nazwami  ulic miały z założenia podkreślać wielokulturowość stolicy oraz promować tolerancję. Nie wszyscy jednak zrozumieli nową inicjatywę, dlatego sprawa znalazła swój finał w sądzie. O tym, czy nielitewskie nazwy ulic są zgodne z prawem, orzeknie 15 lutego Wileński Okręgowy Sąd Administracyjny.
Tymczasem historyczne nazwy ulic wracają do Grodna. To już trzecie miasto na Białorusi (po Mińsku i Baranowiczach), gdzie obok aktualnych nazw ulic pojawią się na tablicach dawne nazwy w białoruskiej transkrypcji. Już niedługo więc, obok nazwy ul. Lenina pojawi się obowiązująca w okresie międzywojennym, ul. Piłsudskiego, a na placu Sowieckim pojawi się tablica z nazwą plac Stefana Batorego. Trzeba przyznać, że jest to bardzo dobry pomysł na pokazanie historii miasta i jego wielokulturowego dziedzictwa.
Wracając do wileńskich tabliczek – od dawna wiadomo, że pod względem szacunku dla praw mniejszości, Litwa odstaje od unijnych standardów. Teraz wygląda na to, że są sprawy, w których nie dorasta także do białoruskich wzorców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.