„Łacinizacja” Wschodu a my

Kazachstan przechodzi na alfabet łaciński. Zapowiedzi pojawiają się od dłuższego czasu, przyjęty został całościowy program przejścia, dzieci piszą testowe dyktanda, a od 2021 roku mają być wydawane paszporty pisane alfabetem łacińskim. Rezygnacja przez ten kraj z narzuconej przez Rosję cyrylicy wydaje się być logicznym krokiem. Temat możliwego przejścia Ukrainy na alfabet łaciński poruszył w internecie jej minister spraw zagranicznych, Pawło Klimkin. I chociaż inicjatywa nie została przyjęta szczególnie entuzjastycznie, można jej z całą pewnością kibicować.
Jednak „łacinizacja” to nie tylko zmiana systemu zapisu, ale również myślenia, na które system zapisu ma wpływ. Pod tym względem dużo do zrobienia jest i na Litwie, która przecież oficjalnie korzysta z alfabetu łacińskiego i czci księgonoszy za to, że nieśli go w czasach dominacji cyrylicy. Tak – przecież i język litewski kiedyś był pisany cyrylicą, a Rosja mimo porażki caratu w tym względzie, wracała do pomysłu nawet w roku 1940.
Ślady tego zostały do dziś. Bez trudu można się zastanowić, czy przypadkiem ci wszyscy, opowiadający się za „fonetycznym”, czyli zniekształconym zapisem polskich nazwisk, sami nie myślą właśnie cyrylicą?