O wolność obojga narodów

Obchody takich rocznic, jak 30-lecie Sąjūdisu, często łączy w sobie mieszane emocje. Dominuje pamięć o fenomenie przeszłości, który pozwolił ludziom żyjącym w totalitarnym państwie, poczuć, czym jest siła, czym jest głos zjednoczonego społeczeństwa, wreszcie – doprowadził do wolności. Z drugiej strony, zwłaszcza dla uczestników wydarzeń sprzed 30 lat, spojrzenie w przeszłość wiąże się często z poczuciem rozczarowania wywalczoną rzeczywistością. Dla wielu okazała się ona zupełnie inna niż ta, o której marzyli.
Koniec lat osiemdziesiątych to również początek kontaktów pomiędzy polską a litewską opozycją. To właśnie wtedy rozpoczynała się nowa, polsko-litewska historia, w której ożyły hasła walki o wspólną wolność. Ta współpraca w dążeniu odzyskania wolności narodów tak bardzo połączonych przez wspólne dzieje jest chyba jednym z najmniej docenionych fragmentów naszej najnowszej historii. Może dlatego, że po odzyskaniu wolności okazało się, że tak wiele jest jeszcze do wyjaśnienia…
Polsko-litewskie relacje po odzyskaniu niepodległości nie były już sowieckim „braterstwem narodów”, ale relacjami pomiędzy wolnymi, równymi partnerami. Tego rodzaju więzi są zdecydowanie trudniejsze niż „bratnia pomoc” z czasów minionej epoki. Kwestii spornych w nich się nie przemilcza, niejedną sprawę trzeba omówić. Dialog przynosi jednak rezultaty. 30 lat po nowym początku polsko-litewskich relacji wydaje się, że powoli stajemy się dobrymi sąsiadami. Byłoby to zapewne o wiele trudniejsze, gdyby 30 lat temu Polacy i Litwini nie zrozumieli i nie wspierali się w dążeniu do niepodległości.