Rosyjskie oprogramowanie przez liberalizm państwa?

Na jaw wyszło, że instytucje państwa litewskiego używają oprogramowania rosyjskiej produkcji, zrobionego przez firmy, które się chwalą bliskimi kontaktami z kremlowskimi służbami. Co więcej – ze względu na używanie tego oprogramowania, na Ukrainie doszło do poważnego złamania zabezpieczeń systemów, które poskutkowało utratą i wyciekiem danych.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, często jest niedoceniane. Jakie straty poniosłoby państwo, gdyby nastąpiła kradzież kartotek medycznych jego obywateli? Albo gdyby zniknęły wszystkie archiwa inspekcji podatkowej? To są przykłady bardzo drastyczne, ale pokazujące skalę kosztów, jakie pociąga za sobą używanie wadliwego lub źle zaprojektowanego oprogramowania. A jednak, model nabywania programów i usług programistycznych, dyktowany przez ideologię liberalną, sprawia, że bezpieczeństwo jest lekceważone – liczy się najniższa cena. Wiadomo, że przetargi wygrywa ten, kto oferuje najniższą cenę. W ten sposób ktoś złośliwy, komu zależy nie na kasie, ale na złamaniu bezpieczeństwa, może zaoferować swoje programy najtaniej. Czy nie stało się tak właśnie w przypadku wzmiankowanych instytucji?