Czy potrzebne nam ławy przysięgłych?

118

W kontekście zatrzymania ośmiu sędziów pod zarzutem korupcji, powraca temat powołania ław przysięgłych w litewskich sądach. Argumenty zwolenników takiej instytucji są niezmienne – zmniejszenie samowładztwa kasty sędziowskiej, uczynienie sądów mniej „elitarnymi” i bardziej zbliżonymi do obywateli, a także ich demokratyzacja poprzez zwiększenie wpływu ludzi na system praworządności. To są dobre argumenty, bardzo mocne, racjonalne i przekonujące. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. W naszym przypadku – „szczegóły” polegają na tym, jak takie dobre pomysły zostaną wprowadzone w życie. A praktyka pokazuje, że wdrażający reformy biurokraci potrafią obrzydzić nawet najszlachetniejsze idee.
A wiedzieć trzeba, że niewłaściwie stosowana instytucja ławy przysięgłych potrafi być też bardzo niebezpieczna. W krajach, w których taki model funkcjonuje, jak USA, dochodziło do skazania niewinnych ludzi na karę śmierci, właśnie przy udziale ławy przysięgłych. W innym przypadku, jak w sprawie sportowca Orenthala Jamesa Simpsona, ława przysięgłych uniewinniła atletę od zarzutu podwójnego morderstwa, chociaż w innym procesie, ława przysięgłych jednogłośnie uznała go winnym śmierci dwóch osób. Można zatem powiedzieć, że sprawiedliwość stała się zatem kwestią opinii, a nie faktów.