Budżetowe dylematy

2495

Tegoroczne obrady nad budżetem są wyjątkowo burzliwe. Zapewne nie jest łatwo dzielić pieniądze, których jest zbyt mało, między potrzebujących, których jest znacznie więcej.

Jest to szczególnie trudne na niecały rok przed wyborami, gdy niejeden poseł nie jest pewien, czy to nie jego ostatni rok w tym odpowiedzialnym, ale trzeba przyznać – wygodnym miejscu pracy. Komu więc dołożyć, a komu zabrać, by jesienią wyciągnąć z tego maksimum korzyści?
W takich sytuacjach zawsze tracą najsłabsi. Zwykle określane są tak dzieci, emeryci, osoby niepełnosprawne. Tym razem, najsłabsi okazali się jednak funkcjonariusze państwowi. To właśnie grupy pracowników sektora budżetowego, które mają najmniej argumentów wobec przedstawicieli władzy. Nie są na tyle liczną grupą społeczną, by ich głos mógł zaważyć w wyborach, mają ograniczone prawo do strajku, nawet trudno im swoje obowiązki wykonywać byle jak, bo jak zauważyli strażacy, nie da się ugasić tylko połowy domu. Na poprawę sytuacji będą więc musieli poczekać. Przynajmniej do czasu, gdy w sejmie miejsce walki o wyborcę znów zajmie zdrowy rozsądek.