Komu potrzebna dymisja Skvernelisa?

808

Przy okazji uchwalania budżetu oraz perypetii ministra Jarosława Narkiewicza, którego dymisji żąda prezydent Gitanas Nausėda, pojawiają się przebąkiwania o wotum nieufności wobec premiera Sauliusa Skvernelisa.

Zdawałoby się – niby jest za co – za drogę w rejonie wileńskim. Ale prowokacja szyta tak grubymi nićmi każe się zastanowić – komu to na rękę?
Przede wszystkim Skvernelis na stanowisku premiera jest nie w smak tym wszystkim, którzy nie chcą dobrych relacji z Polską i Polakami. Pojawił się taki, dogadał z Jarosławem Kaczyńskim, koleje buduje, połączenia drogowe i energetyczne, problemy Orlenu się rozwiązały i ustały rządowe nagonki na Polaków na Litwie. A do tego jeszcze, polskie telewizje się pojawiły! Nie bez powodu szowiniści świrują: „Trzeba powstrzymać Skvernelisa!”. Nie bez powodu liberalne układy medialno-biznesowe doszukiwały się rzekomych układów między „środowiskiem premiera” i Orlenem Lietuva, których jedynym namacalnym efektem była tańsza energia elektryczna, kupowana w przetargu od polskiej rafinerii.
Nietrudno przewidywać scenariusz, w którym po obaleniu Skvernelisa relacje polsko-litewskie wrócą do martwego punktu sprzed pięciu lat. Być może o to właśnie w tej próbie przewrotu chodzi?