Wyborcy na prawo, wybory na lewo

20

Niedawne wybory prezydenckie w Chorwacji wygrał niepodziewanie socjalista Zoran Milanović, uzyskując w II turze 52,69 proc. głosów, podczas gdy urzędująca do tej pory prezydent Kolinda Grabar-Kitarović z prawicowej partii HDZ tylko 47,31 proc.

Na pierwszy rzut oka wydaje się to dziwne, ponieważ Milanović był premierem w latach 2011–2015 i jego rządy okazały się pasmem porażek oraz popisem nieudolności. Zakończyły się porażką wyborczą, z której socjaldemokraci do dziś nie mogą się otrząsnąć. Zdziwienie potęguje jeszcze bardziej fakt, że w I rundzie kandydaci centroprawicy zyskali znacznie więcej głosów niż reprezentanci lewicy. Wynik wyborów prezydenckich da się jednak wytłumaczyć rozczarowaniem rządami HDZ. To niegdyś mocno prawicowe ugrupowanie pod wodzą premiera Andreja Plenkovicia zaczęło ewoluować nie tylko w kierunku centrum, ale nawet ku lewicy, powtarzając drogę innych europejskich formacji chadeckich, np. hiszpańskiej Partii Ludowej.

HDZ zadowoliła się administrowaniem „ciepłą wodą w kranie”, rezygnując zupełnie z udziału w wojnie kulturowej. W efekcie w sprawach takich, jak np. aborcja czy adopcja dzieci przez pary jednopłciowe, stanowisko rządzącej prawicy nie różniło się niczym od lewicy. W związku z tym wielu Chorwatów postanowiło zagłosować na niezależnego kandydata konserwatywnego, popularnego piosenkarza Miroslava Škorę, który w I rundzie uzyskał 24,1 proc. głosów. Publicyści spodziewali się, że II rundzie poprze on kandydatkę HDZ jako „mniejsze zło”. On jednak uznał obu głównych rywali za takie samo zło i odmówił poparcia kogokolwiek. Powiedział, że na karcie wyborczej pod nazwiskami Milanovicia i Grabar-Kitarović dopisze trzeci punkt „naród” i postawi obok niego krzyżyk. Wielu wyborców prawicy posłuchało go i albo zostało w domach, albo oddało nieważne głosy. Teraz piosenkarz zamierza wykorzystać swój kapitał polityczny do budowy nowej formacji, która będzie miała charakter bardziej konserwatywny i chrześcijański. Dla HDZ oznacza to konieczność opowiedzenia się: albo dalszy dryf na lewo, albo powrót do korzeni i możliwa koalicja z partią Škory. To ostatnie wymagałoby jednak odsunięcia premiera Plenkovicia i zastąpienia go innym liderem, np. byłym szefem MSZ Ivonem Stierem, niezadowolonym z obecnego kursu HDZ. Przykład Chorwacji to ilustracja szerszego zjawiska w Europie, czyli rosnącego niezadowolenia wyborców niechrześcijańską prawicą.

Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 3(7) 18-24/01/ 2020