Z KL Auschwitz do nieba

133

W dniu 27 stycznia 1945 r. żołnierze 60. Armii I Frontu Ukraińskiego otworzyli bramy KL Auschwitz. Więźniowie witali żołnierzy sowieckich jak autentycznych wyzwolicieli. Paradoks historii sprawił, że żołnierze będący formalnie przedstawicielami totalitaryzmu stalinowskiego, przynieśli wolność więźniom totalitaryzmu hitlerowskiego, chociaż Rosja sowiecka z tym totalitaryzmem wcześniej współpracowała i w 1939 r. rozpętała razem z Niemcami straszliwą wojnę. Historia jest polem bitwy.

Przez wiele lat wydawało się nam, że historia II wojny światowej nie będzie przedmiotem batalii politycznych, że wszystko w tej sprawie jest jasne. Okazało się jednak, że jest narracja sąsiadów Polski zza Odry, która wprawdzie nie kwestionuje udziału Niemców w okrutnych zbrodniach na Żydach, na Polakach, ale jednak dodaje mimochodem, że Niemcy mieli różnych pomagierów i sojuszników, w tym Polaków. Teraz do tego głosu dołączyła Rosja, fałszująca historię wprost i uważająca Polskę za powoda wybuchu wojny. Niedawno organizacje żydowskie nie dopuściły do głosu prezydenta RP w instytucie Yad Vashem. Odbywały się tam uroczystości w 75. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz, w którym zginęło najwięcej obywateli Rzeczypospolitej, polskiej i żydowskiej narodowości. W sprawie zakłamywania historii wydano już wiele not dyplomatycznych, interweniowali historycy. Jakie są tego efekty? Trudno ocenić. Może w sytuacji, w której przeżywamy boleśnie ten atak na polską historię, warto też zwrócić się o orędownictwo w niebie dla tych, których świadectwo męczeństwa w KL Auschwitz przemawia najmocniej.

Auschwitz, niemiecki obóz koncentracyjny, był w latach 1940–1945 miejscem zagłady milionów ofiar, przedstawicieli wielu ras, narodów, wszelkich warstw społecznych, w tym wielkiej rzeszy duchownych zakonnych i świeckich. Niektórych z tego grona Jan Paweł II wyniósł na ołtarze jako „męczenników naszych czasów”. Są to św. Maksymilian Maria Kolbe, „patron trudnego wieku”, i św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), współpatronka Europy, wespół z 15 beatyfikowanymi w 1999 r. Sługami Bożymi spośród 108 męczenników II wojny światowej. Oto czytelne znaki największej miłości, jaką człowiek odpowiedział na zło zgotowane światu z nienawiści i pogardy dla Dekalogu i Ewangelii. Kiedy jedni budowali obozy śmierci, drudzy sięgali w nich miary świętości. Pośród oświęcimskich zasieków i krematoryjnych kominów zdołali ocalić swoją wierność Bogu. Kiedy oprawcy Polaków, spod znaku swastyki oraz sierpa i młota, zakłamują historię, ich świadectwo staje się tym bardziej mocne.

ks. Jarosław Wąsowicz SDB


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 4(10) 25-31/01/ 2020