Religijna forma, niereligijna treść

117

Czy słyszeli Państwo o segmentyzacji lub filaryzacji życia społecznego w Holandii? Nie? Jak też nie słyszałem, dopóki nie zjawiłem się w Hadze i Amsterdamie, gdzie zapoznałem się z systemem, który powstał niemal 170 lat temu i do dziś funkcjonuje, choć w nieco zmienionej formie.

Jego początki sięgają roku 1853, gdy Kościół katolicki odzyskał w tym kraju, zdominowanym przez protestantów, pełnię praw publicznych. W nowej sytuacji dyskryminowani przez lata katolicy postanowili tworzyć własne instytucje wyznaniowe, by skuteczniej bronić swoich interesów, w myśl hasła „w jedności siła”. Tej tendencji sprzyjała konfrontacja z protestantami, liberałami i socjalistami, którzy także zamykali się w swoich środowiskach, tworząc własne instytucje. Kościół w Holandii – jak pisał niderlandzki historyk Ludovicus Jacobus Rogier – zaczął więc zmierzać w kierunku „samowystarczalnej wspólnoty, w obrębie której nie tylko głosuje się, prenumeruje katolickie gazety i magazyny ilustrowane, kształci swoje dzieci, ale słucha radia, podróżuje, zawiera ubezpieczenia, uczestniczy w działalności kulturalnej i sportowej”. Katolicy mieli więc sieć swoich instytucji: od przedszkoli, poprzez kluby sportowe, restauracje, teatry, związki zawodowe, partie polityczne, aż po uniwersytety. Podobną sieć mieli też protestanci i inne silne grupy społeczne. Tak powstał wspomniany system segmentyzacji. Najlepiej widać to na przykładzie tamtejszych mediów publicznych.

W 1925 r. państwo podzieliło czas antenowy w radiu publicznym między dużych nadawców reprezentujących pięć segmentów społecznych: socjalistów (VARA), liberałów (AVRO), katolików (KRO), protestantów (NCRV) i tzw. wolnych protestantów (VPRO). Podobny proces nastąpił w 1951 r., gdy dokonano podziału częstotliwości telewizyjnych. Medialną stolicą Holandii stało się miasto Hilversum pod Amsterdamem, gdzie powstał wielki kompleks, w którym wszyscy nadawcy publiczni mają swoje biura, redakcje i studia. Ten system istnieje do dziś, choć działa inaczej niż kiedyś. Wraz z gwałtowną sekularyzacją holenderskiego społeczeństwa chrześcijańskie media zatraciły swój pierwotny wyznaniowy charakter. Dziś oferta nadawców katolickich, protestanckich, liberalnych czy socjalistycznych praktycznie niczym się od siebie nie różni. Wszystkie są tak samo komercyjne i dalekie od jakiejkolwiek religijności. Pozostała jedynie stara forma, a treść dawno się ulotniła.

Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 10(28) 07-13/03/ 2020