Wirus rozdaje karty

33

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2, wywołującego chorobę covid-19, coraz bardziej wpływa na niemal wszystkie obszary naszego życia.

Teraz wszystko działa inaczej: system opieki zdrowotnej, gospodarka, życie religijne, kultura, sport, oświata, sposób spędzania wolnego czasu, również polityka. Dla rządzących wirus stał się testem na sprawność w ekstremalnych sytuacjach. Dla opozycji to sprawdzian tego, na ile jest odpowiedzialna i dojrzała. Na dzień dzisiejszy na Litwie egzamin z koronawirusa nie najgorzej zdają rządzący, przede wszystkim premier Saulius Skvernelis oraz minister zdrowia Aurelijus Veryga. Obydwaj stali się twarzami walki z epidemią. Jak wynika z badań pracowni „Baltijos tyrimai”, z działań premiera w tej trudnej sytuacji zadowolonych jest 55 proc. mieszkańców naszego kraju, z kolei z szefa resortu zdrowia 58 proc. Ludzie wystraszeni wiadomościami z Włoch i Hiszpanii pozytywnie przyjęli wprowadzenie na Litwie kwarantanny oraz to, że rząd rzucił koło ratunkowe gospodarce. Władzom udało się szybko wytłumaczyć społeczeństwu, że lepiej będzie przecierpieć wyrzeczenia, które nakłada na nas kwarantanną, niżeli pogrążyć się w koszmarze, jaki przeżywają Włosi i Hiszpanie. Hasło rządu: „Lepiej na kwarantannie w domu niżeli pod aparatem do sztucznego oddychania”, przemówiło. A to, że jednocześnie zaoferowano wsparcie dla biznesu, spowodowało, że rządzący, którzy przed wybuchem pandemii tonęli w sondażach, złapali drugi oddech. Po blisko czterech latach kierowania resortem zdrowia Veryga stał się uosobieniem chaosu, jaki zafundował litewskiej służbie zdrowia. Co prawda miał dobre chęci, ale gorzej było z realizacją planów. Nawet tak ważne rzeczy jak walka z alkoholizmem czy reforma rynku leków refundowanych stały się utrapieniem zarówno dla medyków, jak i dla społeczeństwa. Do tego minister miał ogromne problemy z komunikowaniem się ze społeczeństwem, tłumaczeniem swoich reform. A tymczasem, o dziwo, ten sam minister na razie w miarę skutecznie stawia czoła pandemii. Gorzej jest z przedstawicielami opozycji. Ci również chcą być zauważeni. Jednak ich wysiłki zamieniają się w błazenadę w parlamencie. Sejm nawet nie potrafił zaakceptować podwyżki płac dla medyków zaproponowanej przez rząd. Jednak przeciągająca się kwarantanna, ewentualny rozlew epidemii, który może pogrążyć litewski system opieki zdrowotnej, oraz ewentualna zapaść gospodarcza mogą jeszcze mocno zmienić litewską scenę polityczną i wynik jesiennych wyborów do Sejmu.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 11(40) 11-17/04/ 2020