Torebka sklepowa papierkiem lakmusowym Eurolandu…

38

„Jest papierkiem lakmusowym” – ten zwrot słyszymy czasami w odniesieniu do sposobu na wykrycie prawdy. Pasek, który znamy z lekcji chemii, „służy do określania odczynu roztworu (pH). Są trzech kolorów …” Ale dajmy już encyklopedii spokój, bo z tych trzech (czerwony, fioletowy i niebieski) do naszego „testu na prawdę” pasuje ten ostatni. 1 maja br. była 16. rocznica wstąpienia Litwy do niebiesko-gwiaździstego Eurolandu. 1 stycznia br. – piąta od prawa wstępu do klubu euro-kasy(na?).

Ogólnie jest bardzo dobrze, bo Centrala prawie zawsze, prawie wszystkich, w prawie wszystkim, wspiera. Np. na finansowanie projektów. 70 proc. – Ona, 30 – my. Jednak częściej proporcje bywają mniej nam tak szczodre. I słusznie – co, wszystko za darmo chcecie?!

Niedawno w sklepie doznałem szoku z powodu ceny… plastikowej torebki firmowej. Na papierku kasowym – 10 ct! Stop, nie śmiejcie się ze mnie, że wypłaty rosną, to i chleb musi być droższy. Przed wejściem do UE ta zakichana torebka kosztowała 4 litocenty (ówczesny „twardy” kurs lita do euro – 3,45:1). Potem już było 4 eurocenty, sześć, osiem… Czy odbija się to proporcjonalnie w stosunku do zarobków? Albo odwrotnie. Ale to już sami sobie przeliczcie…