Marszałek i generał

208

W tym roku 12 maja obchodziliśmy rocznice śmierci dwóch wielkich polskich bohaterów narodowych: 85-lecie odejścia z tego świata marszałka Józefa Piłsudskiego oraz 50-lecie przejścia do wieczności gen. Władysława Andersa. Obaj byli genialnymi dowódcami wojskowymi, przedstawianymi zazwyczaj w siodle, pierwszy na kasztanowym, drugi na białym koniu.

Obaj dowodzili siłami polskimi w najważniejszych bitwach stoczonych przez Polaków w XX w.: pod Warszawą (1920) i pod Monte Cassino (1944). Obaj byli uwielbiani przez swoich żołnierzy. Na obu skupiały się też w największym stopniu nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości. Jednak tylko Piłsudskiemu dane było ten cel zrealizować po I wojnie światowej. Władysław Anders po II wojnie światowej trafił na zupełnie inną sytuację geopolityczną i wyjątkowo niekorzystną koniunkturę międzynarodową. Obaj wojskowi i politycy znali się dobrze. Podczas zamachu majowego w 1926 r. Anders nie stanął po stronie Marszałka, lecz opowiedział się za prezydentem Stanisławem Wojciechowskim. Mimo to był jedynym oficerem lojalnym wobec rządu, którego Piłsudski awansował. Cenił bowiem jego klasę i żołnierski honor, a zarazem unikanie intryg politycznych. Jeszcze w 1934 r., mając do wyboru między wiernym sobie legionistą a Andersem, Piłsudski wolał awansować tego drugiego ze względu na wysokie kwalifikacje wojskowe.

Obu wodzów łączyło jeszcze coś bardzo ważnego: obaj podczas wojny dokonali konwersji z luteranizmu na katolicyzm. Piłsudski uczynił to 27 lutego 1916 r. w Karasinie na Wołyniu, w obecności swoich żołnierzy, z ppłk. Kazimierzem Sosnkowskim i por. Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim na czele. Drugi z kolei przyjął katolicyzm 27 czerwca 1942 r. w miejscowości Jangi-Jul pod Taszkientem w Uzbekistanie podczas uroczystości, której przewodniczył abp gen. Józef Gawlina. Anders wspominał, że kiedy w 1939 r. został wzięty przez Sowietów do niewoli i przebywał w więzieniu, wówczas największą pociechą dla niego był (sprofanowany później przez enkawudzistów) medalik z Matką Boską, który otrzymał od swojej pierwszej żony. Przyrzekł sobie wtedy, że jeśli wyjdzie na wolność, to zostanie katolikiem. Słowa dotrzymał. Ów maryjny rys jego religijności to jeszcze jeden element łączący go z Piłsudskim. Marszałek bowiem szczególną czcią darzył Matkę Bożą Ostrobramską, której wizerunek był zawsze z nim. Pozostał z nim nawet w trumnie.


Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 20(56) 16-20/05/2020