Wiadomości od Steponavičiusa: dobra i zła

133

Mimo iż Akcja Wyborcza Polaków na Litwie jest w koalicji rządzącej krajem, nawet nie pojawia się w harmonogramie jej pracy przed końcem kadencji wycofanie i naprawienie szkód, jakie uczyniła wprowadzona w 2011 r. deforma oświatowa ówczesnego ministra edukacji, liberała Gintarasa Steponavičiusa.

A szkoda, bo ta słusznie uważana za antypolską reforma uderzyła i nadal uderza nie tylko w uczniów polskich szkół, ale także i w system oświaty jako taki, co widać choćby z wyników litewskich szkół w rankingach PISA czy faktu, że sami Litwini nie radzą sobie z egzaminem maturalnym z języka litewskiego, który jest dla nich, bądź co bądź, ojczystym.
Chociaż w sprawie wadliwego prawa oświatowego nie widać w tej kadencji nadziei ani chęci naprawy sytuacji przez naszych reprezentantów w parlamencie, to dobrą wiadomość ogłosił sam Gintaras Steponavičius, który obecnie jest oskarżony w jednej z najgłośniejszych spraw korupcyjnych dekady. Niestety, jak to w dowcipie, jedna wiadomość jest dobra, a druga zła.
Dobrą wiadomością od Steponavičiusa jest, iż kończy on karierę polityczną. Czytelnikom „Kuriera” nie trzeba wyjaśniać, dlaczego jest to wiadomość dobra, nie tylko dla polskich szkół, ale i dla całej sceny politycznej. Druga wiadomość jest zła – Steponavičius zapowiedział bowiem, że będzie się zajmował „konsultowaniem w sprawach oświaty”. Jest to niewątpliwie smutną wieścią dla oświaty wszędzie tam, gdzie rządzą jego kolesie, bo nie sądzę, że ktokolwiek inny chciałby jego porad i jeszcze za nie płacił.