Nowe porządki w Rydze

619

W ostatnią sobotę mieszkańcy Rygi wybierali nową radę miejską, decydując, komu powierzyć stery władzy w mieście na najbliższe pięć lat. Wybory pierwotnie powinny były się odbyć 25 kwietnia, ale z uwagi na epidemię koronawirusa ich termin był trzykrotnie zmieniany.

Jednocześnie były też przedterminowe – bo kadencja rady miejskiej została skrócona specjalną ustawą. Powodem była niegospodarność dotychczasowych władz, z korupcyjnymi aferami w tle. Wybory oznaczają koniec trwającej ponad dekadę ery rządów socjaldemokratycznej partii Zgoda i jej szefa Niła Uszakowa, który od 2009 do 2019 r. sprawował urząd mera Rygi. Jego ugrupowanie, nominalnie lewicowe, a w istocie dosyć konserwatywne, w ostatnich kilkunastu latach pełniło funkcję reprezentanta mniejszości rosyjskojęzycznej na Łotwie. Stanowi ona ponad ćwierć ogółu ludności i przyprawiała o ból głowy niektórych łotewskich polityków i zagranicznych obserwatorów. Obawy o jej lojalność wobec Łotwy były żywe jeszcze parę lat temu, zwłaszcza po aneksji Krymu.

Dziś jednak wydaje się, że – choć nie wszystkie problemy mniejszości zostały rozwiązane – wizję rosyjskojęzycznych pragnących jedynie szybkiej aneksji przez Rosję można włożyć między bajki. Podobnie rzecz się ma w Rydze, gdzie ogólnołotewskie problemy skupiają się jak w soczewce. Tutaj podział na Łotyszy i Rosjan zszedł na dalszy plan. Już wcześniej Uszakowowi udało się zdobyć poparcie pewnej części łotewskojęzycznych wyborców, którzy widzieli w nim szansę na sprawne zarządzanie miastem. Z latami nadzieje te jednak stawały się coraz bardziej płonne, a ryski magistrat tonął w kolejnych aferach korupcyjnych. Głównym ich siedliskiem okazała się komunalna spółka transportowa „Rīgas Satiksme”. Doprowadziło to wreszcie do zdymisjonowania Uszakowa przez łotewskie władze wiosną ub.r. Stołeczny urząd miejski nie był w stanie normalnie funkcjonować i koniec końców rada miejska została rozwiązana. W tych wyborach mieszkańcy Rygi – bez względu na język i narodowość – głosowali przede wszystkim za zmianami. Zgoda Uszakowa (który w międzyczasie udał się na „wygnanie” do Parlamentu Europejskiego) zdobyła zaledwie ok. 17 proc. Gdy powstaje niniejszy artykuł, jest niemal pewne, że nie wejdzie do nowej koalicji, w której prym mają wieść socjalliberałowie prowadzeni przez Mārtiņša Staķisa. Zrobił on swego czasu karierę w gastronomicznym biznesie, wzorując się na rozwiązaniach skandynawskich. Czy podobne wzorce uda mu się wprowadzić w ryskim ratuszu?


Dominik Wilczewski


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 36(103) 05-11/09/2020