Kapitał społeczny Trójmorza

Relacje międzynarodowe nie funkcjonują w abstrakcyjnej próżni, lecz pewnej społecznej otulinie i warunki panujące w tym otoczeniu mają duży wpływ na stan owych relacji. Podstawowe pytanie w biznesie brzmi: z kim chcemy robić wspólnie interesy? Kogo widzielibyśmy jako partnera we wspólnym przedsięwzięciu?

Odpowiedź jest prosta: kogoś, do kogo mamy zaufanie. Trudno mieć jednak zaufanie do kogoś, kogo nie znamy, a na dodatek krążą o nim nieprzychylne słuchy. Taka sytuacja panuje dziś w obszarze Trójmorza. Żeby nie być gołosłownym, wystarczy przypomnieć przykład, o którym pisałem niedawno na łamach „Kuriera Wileńskiego”. Chodzi o fałszywą informację, jakoby państwo polskie zrabowało transport z maseczkami i materiałami sanitarnymi, zakupiony przez Włochów w Rosji. To kłamstwo zostało powtórzone przez liczne media w Europie, zaś późniejsze sprostowanie dotarło już do niewielu. Efektem stało się tworzenie wizerunku Polski jako kraju nieuczciwego, nieprzewidywalnego i niegodnego zaufania, a więc takiego, z którym lepiej nie robić interesów.

Tego typu dezinformacje padają na podatny grunt w Trójmorzu. Jeżeli bowiem kogoś dobrze znamy i mamy do niego zaufanie, to nie uwierzymy w rozprzestrzeniane o nim kłamstwa. Jeśli natomiast nic nie wiemy, wówczas ziarno nieufności może zostać łatwo zasiane. Podstawowy problem polega na tym, że bardzo mało o sobie wiemy. Przeciętny Polak nie jest w stanie wymienić nazwiska choćby jednego pisarza czy reżysera słowackiego, bułgarskiego czy słoweńskiego. W szkołach uczymy się o historii Francji i Anglii, natomiast nie ma nic o historii bliskich Polakom krajów: Czech czy Węgier. Nie znamy nawzajem swoich królów i bohaterów narodowych. Brakuje korespondentów zagranicznych we wspólnej przestrzeni. Polacy w Macierzy o tym, co dzieje się w Estonii czy Rumunii, dowiadują się za pośrednictwem Berlina, Paryża lub Moskwy. Obraz Polaków w Rydze, Zagrzebiu czy Pradze kształtowany jest przez media niemieckie, francuskie lub rosyjskie. Nie komunikujemy się bezpośrednio między sobą. Mówimy o budowaniu więzi informatycznych, a nie ma więzi informacyjnych. Tymczasem wielkie projekty ekonomiczne, infrastrukturalne czy transportowe w obszarze Trójmorza potrzebują wsparcia politycznego, a to w dużej mierze jest wynikiem dobrego klimatu społecznego. Dlatego tak wiele zależy od wzajemnego zaufania, przepływu informacji, sieci kontaktów i wiedzy, a więc od kapitału społecznego.


Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 38(109) 19-25/09/2020