Więcej

    Nie jesteśmy bez winy

    Czytaj również...

    Faktycznie mamy za sobą pierwszy etap powszechnego spisu ludności i mieszkań na Litwie. Do końca lutego działała ankieta internetowa, w której można było zadeklarować narodowość lub wyznanie. Deklarację można było złożyć także telefonicznie. Po pierwszym etapie nastąpi drugi, kiedy pracownicy Departamentu Statystyki RL dobiorą 40 tys. osób, którzy wcześniej nie skorzystali z ankiety, i osobiście z nimi się skontaktują. Na wyniki spisu będziemy musieli zaczekać do końca roku.

    Oczywiście, metoda wybrana do tegorocznego spisu może budzić wiele kontrowersji. W odróżnieniu od dwóch poprzednich spisów mieszkańców nie odwiedzili rachmistrzowie, a dane zwyczajnie zostaną pobrane z oficjalnych rejestrów, a tam bardzo często brak wpisu o narodowości. Zwłaszcza dotyczy to osób urodzonych po odzyskaniu niepodległości. Co gorsza, gdyby nie Europejska Fundacja Praw Człowieka, to faktycznie nie mielibyśmy nawet ankiety internetowej. EFHR od samego początku apelowała o uzupełnienie swoich danych w rejestrach państwowych i uczestnictwo w ankiecie. Zwracała uwagę, że liczebność mniejszości narodowych ma bezpośredni wpływ na przestrzeganie ich praw, m.in. w dziedzinie oświaty. Z pewnością dla części polityków – jeśli faktycznie liczba np. litewskich Polaków mocno się skurczy w stosunku do danych z przeszłości – wynik spisu może się okazać „bardzo pomocny”.

    Trzeba jednak pamiętać, że sami nie jesteśmy bez winy. Stan oświaty, w tym jego finansowanie ze strony państwa, zależy od tego, ile dzieci uczęszcza do szkół polskich. W spisie ludności 2011 r. narodowość polską zadeklarowało 6,6 proc. mieszkańców Litwy. W roku szkolnym 2018–2019 uczniowie szkół polskich stanowili 3,43 proc. ogółu uczniów w kraju. To oznacza, że tylko połowa polskich rodzin oddała swoje dzieci do szkół z polskimi językiem nauczania. I w tym przypadku pretensje możemy mieć tylko do samych siebie. Liderzy AWPL-ZchR mogą nieustannie powtarzać, że udało się zachować wszystkie (albo większość) polskie placówki szkolne. Z pewnością to jest pozytywne zjawisko, z tym, że jak pokazuje praktyka, rozbudowana sieć szkół w żaden sposób nie przekłada się na liczbę polskich uczniów. Prestiż polskich szkół w oczach rodziców można tylko przywrócić poprzez polepszenie jakości nauczania i odpolitycznienie szkół. Nauczyciele, jak sama nazwa wskazuje, muszą nauczać, a nie być maszynką do zbierania głosów w kolejnych wyborach.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 9(25) 27/02–05/03/2021

    Więcej od autora

    Bumblauskas: „Każdy władca Rosji jest imperialistą”

    Na początku czerwca Władimir Putin porównał siebie do cara Piotra I. Znany litewski historyk Alfredas Bumblauskas twierdzi, że obecny prezydent Rosji nie ma nic wspólnego z imperatorem i raczej bardziej jest podobny do Iwana Groźnego. Na spotkaniu z młodymi przedsiębiorcami...

    Wojna w Ukrainie wywołuje niepokój wśród mieszkańców Litwy

    Brytyjski wywiad ostrzega, że przedłużająca się inwazja Rosji ma katastrofalne skutki dla ukraińskiego rolnictwa. W Szwajcarii trwa konferencja dotycząca odbudowy Ukrainy. Mieszkańcy Litwy bardziej obawiają się wojny niż COVID-19. W szwajcarskim mieście Lugano w poniedziałek (4 lipca) rozpoczęła się międzynarodowa...

    Ludzie nie chcą się przyznawać, że znaleźli się na miejscu ofiary

    Prawie pół miliona mieszkańców Litwy doznało przemocy w różnej postaci. Niestety, nadal wstydzimy się zwracać do odpowiednich instancji i mówić o tym publicznie. Przed kilkoma tygodniami Departament Statystyki opublikował badania dotyczące przemocy. W badaniu chodziło o przemoc różnego rodzaju –...

    Upały zmieniają przyrodniczy krajobraz Litwy

    Upały nie ustępują. Wysoka temperatura powietrza oddziałuje nie tylko na samopoczucie ludzi, ale ma wpływ także na świat zwierzęcy i roślinny. Zmiany te w najbliższej przyszłości, mogą negatywnie wpłynąć na życie człowieka. Padł kolejny rekord temperatury na Litwie. W poniedziałek...