Co dalej z ZPL?

Przed trzema laty, pod koniec maja 2018 r., Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” poinformowała, że Zarząd Główny Związku Polaków na Litwie fałszował faktury. „W połowie stycznia 2017 r. Fundacja »Pomoc Polakom na Wschodzie«, wykonując obowiązki związane z nadzorem sprawozdań oraz oceną merytoryczną i finansową wydatkowania dotacji dla Zarządu Głównego Związku Polaków na Litwie, stwierdziła rażące naruszenie prawa polskiego oraz podstawowych zasad rachunkowości.

Jednoznacznie stwierdzono, że część dotacji przekazanych Zarządowi Głównemu Związku Polaków na Litwie nie została wykorzystana zgodnie z umową bądź też w ogóle nie została zrealizowana, co starano się zataić przed Zarządem Fundacji »Pomoc Polakom na Wschodzie«” – można przeczytać w oświadczeniu, które wystosowała wówczas fundacja. Zdaniem organizacji wartość dotacji wykorzystanych przez Związek Polaków na Litwie niezgodnie z umową w latach 2014–2016 wynosi 127 790,51 zł. Afera z fakturami została upubliczniona tuż przed zjazdem ZPL, na którym miał zostać wybrany nowy prezes organizacji. Mimo sygnałów z Warszawy, aby Michał Mackiewicz nie wystawiał swojej kandydatury i wytłumaczył się ze stawianych mu zarzutów, ówczesny prezes ZPL zignorował prośby i został wybrany na kolejną kadencję.

Mackiewicz odrzucił wszelkie zarzuty, ale mimo wezwań polskiej prokuratury dotychczas nie stawił się w Warszawie. Zachowanie prezesa rzuciło cień nie tylko na Zarząd Główny ZPL, ale generalnie na całą polską mniejszość, ponieważ pokazało, jak instrumentalnie traktuje Polskę prezes największej polskiej organizacji na Litwie. Oczywiście, o winie lub jej braku decyduje sąd. Jednak jeśli strona, która od lat finansuje polskie inicjatywy na Litwie, ma jakieś zastrzeżenia, to warto sprawę wyjaśnić. A tak się nie stało. „Przyjąć to ultimatum znaczyłoby zgodzić się z niebywałymi oskarżeniami. Jeżeli będzie taki stosunek, to niech mnie wsadzą. Będę zadowolony i będzie to pierwszy w historii przykład, że z polskiego więzienia (…) z celi będę zarządzał związkiem na Litwie” – grzmiał przed trzema laty z trybuny Mackiewicz. W ubiegłym tygodniu miał się odbyć zjazd ZPL, na którym miał zostać wybrany nowy prezes. Został jednak przełożony na koniec czerwca. Mam nadzieję, że delegaci zrozumieją powagę sytuacji i wybiorą osobę, która zażegna konflikt z Warszawą. Bo prezes ZPL to nie jest wewnętrzna sprawa jednej z kilkudziesięciu polskich organizacji na Litwie, tylko całej polskiej społeczności.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 23(66) 05-11/06/2021