Cud nad Dniestrem

Niedawno, bo 10 października, obchodziliśmy 400. rocznicę bitwy pod Chocimiem. Przenieśmy się cztery stulecia wstecz. 29 kwietnia 1621 r. w kierunku Rzeczypospolitej wyruszyła 100-tysięczna armia turecka dowodzona przez młodego, ambitnego, lecz niedoświadczonego sułtana Osmana II.

Tej samej nocy doszło do zaćmienia Księżyca, co w obozie otomańskim odczytano jako zły znak. Monarcha nie zamierzał jednak z tego powodu odkładać wyprawy. Gdy w lipcu jego wojsko szykowało się do przeprawy przez Dunaj, jeden z derwiszów oznajmił, iż miał podczas snu objawienie proroka Mahometa, który stanowczo odradził kontynuowanie marszu na Polskę. Rozeźlony władca, zamiast posłuchać ostrzeżenia, kazał skrócić o głowę wieszczka. Gdy 2 września Turcy dotarli do linii Dniestru, naprzeciw nim stanęło o połowę mniej liczne wojsko polskie i kozackie dowodzone przez hetmanów Jana Karola Chodkiewicza i Piotra Konaszewicza-Sahajdacznego.

Hetman Stanisław Lubomirski miał wizję Matki Bożej, która przekazała mu jedno kluczowe słowo: wytrwałość.

Osmańska armia okrążyła obrońców Rzeczypospolitej, którzy ufortyfikowali się przy warownym zamku w Chocimiu. Rozpoczęła się trwająca sześć tygodni, najdłuższa bitwa pozycyjna w XVII-wiecznej Europie. Polacy wspólnie z Kozakami odparli wszystkie szturmy muzułmanów. Niestety, zapasy żywności i amunicji wyczerpywały się. 24 września zmarł hetman Chodkiewicz. Gdy wieść o jego śmierci dotarła do Krakowa, bp Marcin Szyszkowski zarządził zbiorowe modły w intencji zwycięstwa oraz procesję różańcową, która przeszła przez miasto 3 października, gromadząc większość mieszkańców.

Tego samego dnia nowy dowódca twierdzy chocimskiej, hetman Stanisław Lubomirski, miał wizję Matki Bożej, która przekazała mu jedno kluczowe słowo: wytrwałość. Choć dysponował ostatnią beczką prochu, odrzucił upokarzające warunki rozejmu. Osmanie nie wiedzieli, że położenie obrońców jest beznadziejne i następny szturm będzie ostatnim. Rozpoczęły się rokowania, które doprowadziły do odstąpienia muzułmanów i zawarcia korzystnego dla Rzeczypospolitej traktatu pokojowego.

Jednym z negocjatorów po stronie polskiej był wówczas Jakub Sobieski, którego syn ponad pół wieku później rozgromi armię turecką pod tymże Chocimiem. Król Zygmunt III Waza przekonany, że zwycięstwo nad islamską nawałą było możliwe jedynie dzięki wstawiennictwu Maryi, zwrócił się do papieża, by dzień 10 października ogłoszono świętem dziękczynienia za zwycięstwo nad Turkami. Grzegorz XV spełnił tę prośbę i ustanowił święto.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 43(124) 23-29/10/2021