Plaster na ranę

O tym, jak poważna jest inflacja, nie trzeba nikogo przekonywać. Gorzej, że rządzący Litwą zdają się nie mieć za bardzo pomysłu, co z tym zrobić. Chociaż tutaj sięgnięcie po polskie rozwiązania – zniesienie akcyzy na paliwa, zniesienie lub obniżenie do minimum VAT na żywność, prąd, nawozy i ogrzewanie – byłoby wcale niegłupie, ale postanowiono szukać rozwiązań własnych. Problem jest taki, że mało kto na tych rozwiązaniach może skorzystać.

Prezydencka propozycja podniesienia kwoty dochodu wolnego od podatku byłaby korzystna dla wszystkich obywateli, ale można się obawiać, że zostanie odrzucona z zasady, jako inicjatywa wychodząca od ośrodka prezydenckiego. Propozycja zaś strony rządowej, by zachęcać do inwestowania w odnawialne źródła energii (OZE) – cóż, przypomina zaklejanie rany postrzałowej plastrem albo zakładanie opaski uciskowej przy ranie głowy. Na ceny energii bowiem mają wpływ dwa czynniki – jeden to spekulacja zezwoleniami emisyjnymi (czyli ETS), a drugi to gazowy i paliwowy gambit Rosji, która chce kosztem naszych mieszkańców kupować kolejne czołgi i rakiety. I o ile OZE w pewnym stopniu są w stanie rozwiązać problem stwarzany przez ETS, to w chwili obecnej na takim środku „antyinflacyjnym” skorzystaliby przede wszystkim ci obywatele, których stać na instalację fotowoltaiki, i banki. W związku z tym, że w czasie kryzysów skandynawskie banki pieniądze wyprowadzają do krajów macierzystych, a innych banków nie mamy – marna z tego ich zysku pociecha.