Co robić na Litwie?

Jak to się dzieje, że są sobie kraje takie, jak Włochy czy Hiszpania, żyją w miarę dostatnio, mają bogatą historię (wiedzieliście, że Hiszpania nie ma dnia niepodległości, bo nigdy nie była przez nikogo zniewolona jako państwo?) i mnóstwo zabytków przyciągających turystów, żyją całkiem zgodnie z sąsiadami i ogółem nie stwarzają problemów ani w Europie, ani na świecie, z drugiej strony, jest sobie Rosja, która mając gospodarkę wielkości Hiszpanii czy Włoch (tak, ten największy na świecie kraj z ropą, diamentami i wszystkim innym, plasuje się między Hiszpanią i Włochami, z PKB dwukrotnie niższym niż PKB Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii), rozpycha się dookoła i próbuje wszystkim dyktować warunki?

Odpowiedź jest banalna. Są to środki na korupcję. Takie Włochy budują szpitale, autostrady, inwestują w uniwersytety — a jak Rosja tylko coś zarobi na nadwyżce cen gazu czy ropy, to ładuje to w rakiety, czołgi i kupowanie europejskich polityków, jak byli niemieccy kanclerze i ministrowie, z Gerhardem Schröderem na czele. Wygląda to na przykrywanie swojej imperialistycznej działalności, jak finansowanie Ligi Mistrzów przez Gazprom, łyżwiarstwa figurowego przez Rostelekom i podobnych inicjatyw. Trzeba jednak powiedzieć otwarcie — to są krwawe pieniądze, których w cywilizowanym świecie nie chcemy, bo splamione są zbrodnią i śmierdzą imperializmem. Zasmradzają nasz sport korupcją i czas je odciąć.