Zachód ma problem z wiarygodnością

Hasła równości, jednakowego poszanowania dla wszystkich mieszkańców Ziemi i szacunku dla prawa są słuszne i piękne, kiedy są wprowadzane w życie. Kiedy jednak są stosowane wybiórczo i na pokaz, stają się szkodliwe w sposób podwójny: obnażają bowiem zgniliznę wewnętrzną tak postępujących, zarazem kompromitując głoszone przez nich idee i tworząc bazę pod nihilizm. Politycy, rządzący obecnie krajami Zachodu, mają taki właśnie problem.

O ile poklepywanie się po plecach z rosyjskim prezydentem i jego otoczeniem w czasach pokoju mogło budzić nasz niesmak – doświadczyliśmy przecież prawdziwego oblicza rosyjskiego imperializmu, chociaż chwalili go przekupieni filozofowie Oświecenia – o tyle robienie tego teraz jest wyrazem moralnego bankructwa. Niezdolność niemieckich polityków do stanowczego odcięcia się od ludobójczego moskiewskiego reżimu i zerwania interesów z nim (przypomnieć trzeba, że Niemcy łożą na rosyjski terroryzm około miliarda euro dziennie) świadczy z jednej strony o głębokim skorumpowaniu, zaś z drugiej – o niewyobrażalnej hipokryzji, kiedy ci sami politycy lekką ręką chcą stosować o wiele kosztowniejsze sankcje wobec krajów europejskich. I słusznie pojawiają się prośby o publikację oficjalnego cennika.

Byłoby chyba o wiele uczciwiej, gdyby cały świat wiedział, za ile sobie np. Mołdawia mogłaby kupić kilku niemieckich liderów politycznych, żeby zostali adwokatami jej interesów. Gdyby był to oficjalny cennik, to może by nawet biedniejsze kraje mogły uzyskać pożyczkę od międzynarodowych organizacji finansowych na taki cel, bądź co bądź, rozwojowy? Oto jeden niemiecki koncern medialny, którego zarządowi doradzał jeszcze miesiąc temu najbardziej spasiony rosyjski agent, Gerhard Schröder, zatrudnił teraz inną rosyjską agentkę jako swoją korespondentkę do spraw… Ukrainy. Widocznie nazywanie Ukraińców nazistami przez osiem lat to wystarczające doświadczenie. Czy będzie na łamach mediów tego koncernu broniła zboczeńca, pedofila i zbrodniarza wojennego, porucznika rosyjskiego VDV Aleksieja Byczkowa, tak jak już w czasie wojny apelowała do Zachodu o zniesienie antywojennych sankcji wymierzonych w rosyjski reżim? Czy media tego koncernu w Polsce też przedrukują jej materiały? Może się będą litowały nad „biednym” żołdakiem, który nie może spać po nocach, bo o jego zbrodniach i zboczeniach dowiedział się cały świat?


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 15(45) 16-22/04/2022