W nocy z 27 na 28 sierpnia nastąpił jeden z najbardziej zmasowanych rosyjskich ataków powietrznych na Ukrainę. Siły rosyjskiego agresora wystrzeliły 598 dronów i 31 pocisków balistycznych. Jest to prawdziwie imponująca skala, jak na kraj objęty sankcjami i borykający się z brakami w dostawach paliwa, powodującymi kilometrowe kolejki do stacji paliw. Ale, widocznie, takie ma priorytety – odjąć od ust własnym obywatelom, by zabijać sąsiadów.
Ten atak nastąpił zaraz po tym, jak odbyły się rozmowy prezydenta rosyjskiego z prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki, Donaldem Trumpem, na Alasce. Po tym, jak prezydent USA oświadczył, że Ukraina nie wstąpi do NATO ani że nie wyśle na jej teren amerykańskich żołnierzy – a przecież rzekomo w obawie właśnie przed tym, a przynajmniej głośno tak deklarują rosyjscy propagandyści – wojna została przez stronę rosyjską rozpętana. Dlaczego zatem takie gesty, które powinny chyba uspokoić agresora, powodują nasilenie ataków, zwłaszcza na obiekty cywilne, daleko oddalone od frontu? Dlatego że nie działa tu logika cywilizowanego świata.
„Russkij mir” nie tylko nie rozumie wielkoduszności, ale czynnie nią gardzi, nienawidzi jakichkolwiek jej przejawów, reaguje na nią z nieposkromioną agresją. Oczywiście, w swoim przyrodzonym tchórzostwie nie rzuci się na prezydenta Stanów Zjednoczonych, nie wystrzeli rakiet i dronów w tak znienawidzoną (przecież, w swoich urojeniach, to z nią walczą rosyjscy najeźdźcy na Ukrainie) Amerykę. Doskonale rozumie, że byłoby to samobójstwo. Dlatego, z typowo rosyjską odwagą, strzela w tych, kto nie odda – w dwuletnie dziecko kładące się spać w mieszkaniu rodziców w Kijowie, w ratowników medycznych wyciągających rannych i zmarłych spod gruzów czy w ludność cywilną.
Jeśli ktoś jeszcze się oszukuje, że państwo rosyjskie jest normalnym państwem, z którym można normalnie rozmawiać – to musi wreszcie zrozumieć, że tak nie jest. Tu przestają działać zasady zdrowej psychiki, logika czy moralność, według jakich funkcjonują ludzie cywilizowani. Rosja jest państwem satanistycznym i taki charakter mają prowadzone przez nią działania na arenie międzynarodowej; są to czynne dążenia do uczynienia świata gorszym miejscem dla wszystkich. I jeśli ktoś te działania popiera albo usprawiedliwia – to także jest wrogiem ludzkości.
Czytaj więcej: Dyktator bierze przykład z „wielkich”
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 35 (98) 30/08- 05/09/2025