Justyna Giedrojć: Jak odebrała Pani nominację do tytułu Polaka Roku?
Agnieszka Skinder: Była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Szczerze uważam, że w naszym polskim środowisku jest wiele osób o znacznie większych zasługach niż moje. Tym bardziej dziękuję za to, że ktoś dostrzegł moją działalność artystyczną czy społeczną.
Znamy Panią przede wszystkim jako wieloletnią chórzystkę oraz konferansjerkę Polskiego Zespołu Artystycznego „Wilia”. Czym się zajmuje Pani zawodowo?
Na co dzień pracuję w marketingu — w dużej spółce ubezpieczeniowej. Równolegle rozwijam swoją działalność medialną: w wielokulturowej telewizji BMTV prowadzę programy o kulturze i losach Polaków na Litwie, a od czasu do czasu publikuję artykuły w „Kurierze Wileńskim”.
Podobno postanowiła Pani odejść z „Wilii”. To była trudna decyzja?
Bardzo trudna. Do „Wilii” trafiłam w 1991 r., jeszcze jako uczennica Gimnazjum im. Adama Mickiewicza. W międzyczasie miałam, co prawda, kilkuletnią przerwę, ale łącznie spędziłam w zespole ponad trzy dekady — jako chórzystka i przez ponad 20 lat jako konferansjerka.
Odchodzę jednak w momencie pięknym, kiedy zespół znajduje się w doskonałej formie. Towarzyszą mi w tym moje serdeczne przyjaciółki, solistki: Małgorzata Nausewicz i Krystyna Malinowska.
Chciałabym przy tej okazji podkreślić ogromną rolę dzisiejszego kierownictwa „Wilii”.
Marzena Suchocka — choreografka zespołu — mimo trudów, jakie na nią spadły, wciąż aktywnie wspiera „Wilię”. Jej poświęcenie i praca zostały zasłużenie docenione rok temu, kiedy otrzymała tytuł Polki Roku 2024.
W gronie tegorocznych nominowanych do tytułu „Polak Roku” znalazła się Renata Brasel — kierownik artystyczna zespołu, osoba niezwykle zasłużona dla kultury polskiej na Litwie. Pracowita, charyzmatyczna, oddana, prowadząca zespół z profesjonalizmem i ogromnym sercem. Człowiek-orkiestra. Szczerze uważam, że to właśnie ona najbardziej zasługuje na zwycięstwo w tym plebiscycie.
„Wilia” to również tradycja rodzinna. Moja Mama śpiewała w zespole jeszcze pod koniec lat 50. i na początku 60., później ja, a dziś występuje w „Wilii” również moja córka, przez pewien czas w zespole śpiewała też moja siostrzenica. Córka studiuje w Warszawie i nie może być na każdej próbie, ale zawsze przyjeżdża na najważniejsze koncerty. Wierzę, że ta piękna tradycja będzie nadal trwała.
W telewizji BMTV prowadzi Pani program „Dialogi Wileńskie”. Co najbardziej fascynuje w pracy telewizyjnej?

Zdecydowanie — ludzie i ich historie. Wybieram tematy, które interesują mnie samą, dlatego każda rozmowa jest dla mnie fascynująca i osobista. W ostatnich miesiącach dużo miejsca poświęciłam „Wilii” i bardzo się cieszę, że te programy zostały tak ciepło przyjęte. Czasem żałuję, że nie dało się zaprosić wszystkich zasłużonych osób… Niestety media mają swoje ograniczenia. Praca w telewizji daje mi emocje bardzo podobne do sceny — bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem, z widzem, z jego reakcjami.
Jakie ma Pani pasje w życiu?
Śpiew, działalność w zespole zawsze były moją pasją. Ale kocham też długie spacery, podróże, spotkania z przyjaciółmi, kino i książki. Lubię się rozwijać i uczyć — ukończyłam kurs przewodnika po Wilnie i od czasu do czasu oprowadzam grupy turystów. Bardzo kocham nasze miasto i czerpię ogromną radość z dzielenia się jego historią. Niedawno ukończyłam również studia katechetyczno-teologiczne na Uniwersytecie Białostockim. Poznawanie nowych obszarów wiedzy to coś, co naprawdę mnie pasjonuje.
Plany na najbliższą przyszłość?
Jest takie przysłowie, że: „Człowiek planuje, Pan Bóg się śmieje”. W mojej pracy korporacyjnej w najbliższym czasie szykują się duże zmiany związane z przejęciem firmy przez nowego właściciela. To otwiera nowe możliwości, ale też niepewność.

Prywatnie — nie wybiegam daleko w przyszłość. Żyję bardzo intensywnie, więc chcę przede wszystkim dbać o równowagę, zdrowie i ludzi, którzy są obok mnie. Jeśli chodzi o pracę dziennikarską — chciałabym nadal tworzyć programy, dokumentować ludzi i ich historie, bo czuję, że to ma sens.
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. Czego życzyłaby Pani sobie, swoim bliskim, naszym Czytelnikom?
Przede wszystkim — pokoju. Tego światowego i tego w sercu. Życzę, abyśmy mieli czas dla tych, których kochamy i aby nie brakowało nam takich ludzi obok. Życzę zdrowia, wdzięczności i pięknych niespodzianek od życia.
Rozmawiała Justyna Giedrojć

