Przed 280 laty, 4 lutego 1746 r., na świat przyszedł przyszły bohater narodowy Polski, Litwy oraz Stanów Zjednoczonych Tadeusz Kościuszko.
„Przysiągłem Narodowi, iż mocy mi powierzonej na niczyj prywatny ucisk nieużyję. Lecz oświadczam razem, iż ktokolwiek będzie czynił przeciwko związkowi naszemu, taki jak zdrajca i nieprzyjaciel kraju do Sądu Kryminalnego, ustanowionego w Akcie Narodu, oddany będzie. Grzeszyliśmy aż nadto pobłażaniem, i dla tego ginie Polska. Nigdy w niej prawie zbrodnia polityczna ukaraną nie została. Bierzemy teraz inny sposób postępowania: Cnotę i Obywatelstwo nagradzać, a ścigać zdrajców i karać zbrodnie” – zadeklarował 24 marca 1794 r. na rynku w Krakowie Tadeusz Kościuszko, w ten sposób zaczynając powstanie, które w polskiej historiografii jest nazywane insurekcją kościuszkowską.
Czytaj więcej: Tadeusz Kościuszko – bohater, który powinien łączyć

Kościuszko i Jasiński
Tadeusz Kościuszko urodził się w rodzinie szlacheckiej na terenach obecnej Białorusi. W 1765 r. wstąpił do Szkoły Rycerskiej. W 1775 r. opuścił Polskę.
Początkowo chciał się zaciągnąć do armii saskiej, a później francuskiej. We Francji usłyszał o wojnie wyzwoleńczej w Ameryce Północnej. W 1776 r. udał się do Ameryki, gdzie wstąpił do amerykańskiej armii, która walczyła o niepodległość z Anglikami.
Do kraju wrócił w 1784 r. Pięć lat później został generałem wojsk królewskich. Uczestniczył w wojnie z Rosją w 1792 r. Po kapitulacji Stanisława Augusta Poniatowskiego ponownie wyjechał za granicę.
Na emigracji zaangażował się w organizację antyrosyjskiego powstania, które wybuchło wiosną 1794 r. Insurekcja ogarnęła cały kraj, w tym Wielkie Księstwo Litewskie.
– Ocena postaci Tadeusza Kościuszki odbywa się przez pryzmat końca XVIII w. Dla Litwy i Polski to był czas dramatyczny i decydujący. Rzeczpospolita Obojga Narodów przeszła przez trzy rozbiory. Patrząc z perspektywy dzisiejszej, to był okres ciągłych nieszczęść. Jednak jeśli spojrzymy na tamten czas bardziej szczegółowo i solidnie, to nie będzie żadnych wątpliwości, że Kościuszko był bohaterem – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” dr Eligijus Raila, docent na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Wileńskiego.
– Z pewnością dla Polski jest większym bohaterem niż dla Litwy, ponieważ za litewską część powstania odpowiadał Jakub Jasiński. W litewskiej pamięci historycznej powstanie kojarzy się przede wszystkim z Jasińskim. To widać na przykładzie podręczników i prac akademickich. I to jest naturalne, bo Jasiński pierwszy zradykalizował charakter powstania. Zgodnie z jego rozkazem przestępcy i zdrajcy byli powieszeni na placu Ratuszowym w Wilnie. Natomiast Kościuszko jest bardziej odbierany jako przywódca powstania w Koronie – opowiada Eligijus Raila.
Dwie ulice
W październiku 1794 r. Tadeusz Kościuszko trafił do rosyjskiej niewoli. Dwa lata później został amnestiowany przez cara Pawła I. Niedawny przywódca ponownie udał się na emigrację.
– W Wilnie mamy ulice zarówno Tadeusza Kościuszki, jak i Jakuba Jasińskiego. A więc relacja z pamięcią historyczną jest bardzo jasna. Inne pytanie, jak na te nazwy reaguje zwykły czytelnik. Zresztą to nie jest takie ważne, ponieważ upamiętnienie tych dwóch działaczy świadczy o tym, że to są ważne postacie z historii Litwy. Z pewnością będzie sporo osób na Litwie, które powiedzą, że Kościuszko to sprawa Polski. Nie o tym jednak trzeba mówić, mówmy o zasadach. Powstanie było kontynuacją idei Konstytucji 3 maja. Oczywiście Kościuszko bronił wspólnego polsko-litewskiego państwa. To był człowiek, który jako ostatni spróbował oprzeć się rosyjskiej agresji. I to jest bardzo ważne – podkreśla Raila.
Tadeusz Kościuszko zawsze był obecny w litewskiej historiografii. Aczkolwiek stosunek do niego się zmieniał. W II połowie XIX w., kiedy rozpoczęło się litewskie odrodzenie narodowe, stosunek do niego był sceptyczny czy nawet negatywny.
– Działacze odrodzenia chcieli opowiedzieć historię Litwy na nowo. To ich stosunek wobec Kościuszki i powstania był sceptyczny. Na tej zasadzie, że za cały zryw niepodległościowy są odpowiedzialni Polacy, a przyniósł on tylko nieszczęścia dla Litwy. Nie był utożsamiany z litewskimi bohaterami. To wynikało z ogólnego poglądu na historię Litwy po unii lubelskiej. Uważano, że po unii lubelskiej Litwa została uzależniona przez Polskę. To miało wpływ na litewski pogląd na XIX-wieczne powstania 1830 i 1863 r. Próbowano od tego się odciąć, jako od polskich inicjatyw. Oczywiście pod względem ideowym można się odciąć, ale pod względem historycznym już nie – komentuje Raila.
Pomnik w Wilnie
Niedawno członek Związku Strzelców Litwy Dariusz Litwinowicz zaapelował na Facebooku o postawienie pomnika Tadeusza Kościuszki w litewskiej stolicy.
„Od zawsze pomniki były narzędziem propagandy – nie tylko tej prymitywnej, lecz także subtelnej. Są elementem budowania historycznego mitu polityczno-ideologicznego, obecnego w każdym państwie i w każdej epoce. Ich cel jest prosty: przekazać urbi et orbi jasny komunikat – kogo mamy naśladować i za kim mamy iść. Dlatego pozwolę sobie zadać pytanie. I spokojnie poczekam na kamienie od wszystkich prawowiernych. Dlaczego dziś, w czasie realnego zagrożenia, mówimy o Smetonie, a nie mówimy o Kościuszce? Jaki przekaz chcecie sformułować, bracia Litwini? Że walczymy? Czy to, że ratujemy skórę?” – napisał Litwinowicz.
Nasz rozmówca sądzi, że Kościuszko i Jasiński pozostają ważnymi postaciami w historii Litwy. – Generalnie z rezerwą podchodzę do stawiania pomników, ponieważ pamięć i prawda historyczna nie wynikają z pomników. Aczkolwiek to na pewno są postacie warte upamiętnienia. Można oczywiście postawić pomnik Kościuszce i Jasińskiemu. Pytanie brzmi: Gdzie mają być upamiętnieni? Poza tym wszystko zależy od estetyki, tego, jak i gdzie stanie ten pomnik – podkreśla Eligijus Raila.
Tadeusz Kościuszko zmarł w 1817 r. w Szwajcarii. W testamencie wyzwolił z poddaństwa swoich chłopów. „Czując głęboko, że poddaństwo przeciwne jest prawu natury i pomyślności narodów, oświadczam niniejszem, iż znoszę je zupełnie i na wieczne czasy w majątku moim Siechnowicze, w województwie brzesko-litewskim położonem, tak w imieniu własnem, jak i jego przyszłych posiadaczy. Uznaję więc mieszkańców wsi, do majątku tego należącej, za wolnych obywateli i nieograniczonych niczem właścicieli posiadanych gruntów. Uwalniam ich od wszelkich bez wyjątku danin, pańszczyzny i powinności osobistych, do których dotąd względem właścicieli majątku tego byli obowiązani. Wzywam ich tylko, aby dla dobra własnego i kraju starali się o zakładanie szkół i szerzenie oświaty” – czytamy w dokumencie podpisanym przez Kościuszkę.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 05 (15) 07-13/02/2026



