Więcej

    Finał I Zjazdu Wilniuków w rytmie Maryli i folk-jazzu

    Czytaj również...

    Fot. Marian Paluszkiewicz
    Serca wilniuków swoim koncertem rozgrzała madonna polskiej piosenki Maryla Rodowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

    W przeddzień koncertu Madonny na warszawskim Bemowie, w sercu litewskiej stolicy serca wilniuków swoim koncertem rozgrzała madonna polskiej piosenki Maryla Rodowicz.

    W odróżnieniu jednak od warszawskiego koncertu, wileński odbywał się w harmonii z miejscem, czasem i okolicznością.

    Koncert Maryli Rodowicz odbywał się w ramach I Światowego Zjazdu Wilniuków oraz był jednym z akcentów imprez projektu Wilno — Stolicą Kultury Europejskiej 2009. Chociaż nie był to pierwszy koncert Maryli Rodowicz w Wilnie, jednak, jak podczas każdego innego i indziej, megagwiazda  polskiej estrady potrafiła znowu zaskoczyć oraz rozbawić i uwieść publikę porywając ją do wspólnej zabawy i śpiewania znanych od lat przebojów. Na uwagę zasługiwało też nieskazitelne wykonanie utworów, zarówno tych sprzed kilkudziesięciu lat, jak też tych najnowszych. Dlatego być może na koncert polskiej gwiazdy przyszło tak wiele osób i w tak różnym wieku.

    Fot. Marian Paluszkiewicz
    Na koncert polskiej supergwiazdy w Wilnie przyszły tysiące jej fanów Fot. Marian Paluszkiewicz

    — Wspaniale, tyle można tylko powiedzieć! Po prostu brak słów — wilnianka Krystyna podzieliła się z „Kurierem” swoim wrażeniem z koncertu Maryli Rodowicz. Przyszła na koncert, żeby posłuchać, ale też i pośpiewać razem z Marylą stare przeboje piosenkarki, które jeszcze pamięta ze swego balu maturalnego. Na koncert przyszła z córką Bożeną, która już też lat kilka po maturze, ale podobnie jak jej mama, uwielbia piosenki Rodowicz. Bardziej preferuje jednak te najnowsze hity. Nie zawiodły się obydwie, bo niestrudzona supergwiazda polskiej estrady zaśpiewała zarówno legendarne „Kolorowe jarmarki”, jak i najnowsze przeboje z ostatniego krążka „Jest cudnie”. I było…

    Koncert Maryli Rodowicz stał się jednym z finałowych akcentów I Światowego Zjazdu Wilniuków. Przed Marylą, na scenie na placu Ratuszowym publiczność rozgrzewał litewski zespół SKAMP ze wspaniałą wokalistką Ericą Jennings.
    Piątkowy koncert kończył cykl przedostatniego dnia I Światowego Zjazdu Wilniuków, a już w sobotę na uczestników imprezy czekała kolejna dawka improwizacji artystycznych. Tym razem folkowo-jazzowych, czyli impresji jazzowych na motywach ludowych.

    Tancerze i tancerki z „Wilenki” wspólnie z widzami zatańczyli Wileńskiego Walca Fot. Teresa Markiewicz
    Tancerze i tancerki z „Wilenki” wspólnie z widzami zatańczyli Wileńskiego Walca Fot. Teresa Markiewicz

    Na koncert „Folk-jazz”, który odbył się w sobotę również na placu Ratuszowym w Wilnie, ściągnęły rzesze turystów, mieszkańców stolicy oraz uczestników zjazdu — wilniuków.

    Na mieszkańców Wilna i Wileńszczyzny oraz gości stolicy, którzy, pomimo deszczowej pogody w pierwszej połowie dnia, licznie stawili się przed wileńskim Ratuszem, czekali wspaniali artyści z wileńskich zespołów, znakomita muzyka i mnóstwo wesołej zabawy.

    Podczas koncertu wystąpili: skrzypek Zbigniew Lewicki, pianista jazzowy Egidijus Buožys, zespoły — „Atalyja”, „Grzegorzanie”, „Jutrzenka”, „Melodia”, „Pogranicze”, „Połuknianie”, „Solczanie”, „Strumyk”, „Truskaweczka”, „Wesołe Wilno”, „Wilenka”, „Wileńszczyzna”, „Wilia”, „Zgoda”. Wszyscy widzowie — i starzy, i młodzi — spragnieni prawdziwej żywej polskiej muzyki, też mogli wyszaleć się do woli, kołysząc się w rytmie lirycznych i melodyjnych piosenek oraz rytmów płynących ze sceny na placu Ratuszowym. Bawiono się hucznie i wesoło. Widzowie, niczym zauroczeni, śledzili feerię tańców, muzyki i dźwięków, które zaprezentowały nasze wspaniałe wileńskie zespoły. Ci, którzy znajdowali się dalej od sceny, przyglądali się obrazom wyświetlanych na olbrzymim telebimie.

    Impresje jazzowe w wykonaniu skrzypka Zbigniewa Lewickiego zachwycały swą liryką i nostalgią  Fot. Teresa Markiewicz
    Impresje jazzowe w wykonaniu skrzypka Zbigniewa Lewickiego zachwycały swą liryką i nostalgią Fot. Teresa Markiewicz

    Z kolei prowadząca koncertu ciotka Franukowa — Anna Adamowicz, której towarzyszyli dwaj ubrani w ludowe stroje młodzieńcy, błyskawicznie nawiązała kontakt z publicznością i swoimi żartami jeszcze bardziej podniosła świąteczny nastrój wśród zgromadzonych na placu Ratuszowym. Zapał i dobry nastrój prowadzącej udzielał się zebranym, wesoło podrygującym w takt muzyki, nucącym ulubione melodie. Zadowoleni widzowie oklaskami nagradzali występ każdego dobrze znanego i lubianego zespołu. Huczne brawa od publiczności zbierali wszyscy uczestnicy koncertu. „Zgoda” zauroczyła wszystkich widzów wspaniałym wykonaniem nowego utworu, powstałego z pomysłu kierownika Henryka Kasperowicza oraz kompozytora Zbigniewa Lewickiego. Tą nowością, która wprawiła widzów w zachwyt, był śpiewany fragment z „Pana Tadeusza”. Jak powiedziała prowadząca ciotka Franukowa, takich śpiewanych fragmentów epopei życia narodu polskiego, w tym również kresowego, w repertuarze zespołu będzie wkrótce zapewne o wiele więcej, ponieważ zespół szykuje całe przedstawienie oparte na „Panu Tadeuszu”.

    — Koncert mi się spodobał, mimo że — moim zdaniem — jest  skierowany raczej do starszego pokolenia, które tęskni za kresową kulturą, za ludowymi melodiami. Co prawda, nie zabrakło i bardziej współczesnych melodii, np. w wykonaniu „Zgody” czy  Lewickiego — powiedziała „Kurierowi” Alina, przyszła studentka biologii na Wileńskim Uniwersytecie Pedagogicznym. Zdaniem dziewczyny, takie koncerty skierowane do Polaków z Wileńszczyzny oraz tych, którzy ją niegdyś opuścili i rozproszyli się po świecie, a teraz przybyli do rodzimych stron na Zjazd Wilniuków, ponownie jednoczą wszystkich Polaków.


    Stanisław Tarasiewicz
    Witold Janczys

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...