Traktat Lizboński — kolejny krok ku jednolitej Unii Europejskiej

Herman Van Rompuy pierwszy prezydent Unii Europejskiej oraz Catherine Ashton brytyjska baronessa szefowa unijnej dyplomacji  Fot. archiwum
Herman Van Rompuy pierwszy prezydent Unii Europejskiej oraz Catherine Ashton brytyjska baronessa szefowa unijnej dyplomacji Fot. archiwum

1 grudnia wszedł w życie Traktat Lizboński, który, zdaniem jego twórców, ma usprawnić funkcjonowanie rozszerzonej Unii Europejskiej, upraszczając proces podejmowania decyzji. Tymczasem, zdaniem eurosceptyków, traktat faworyzuje większe i mocniejsze kraje Unii.

Traktat Lizboński  miał wejść w życie na początku 2009 roku, kończąc trwające od 2002 roku dyskusje nad reformą instytucjonalną rozszerzonej UE, w formie traktatu konstytucyjnego. Projekt ówczesnej eurokonstytucji Unii Europejskiej przepadł w 2005 roku w referendach we Francji i Holandii. Po czym opracowano Traktat z Lizbony, zwany tak od stolicy Portugalii, w której został podpisany w grudniu 2007 roku. Traktat Lizboński  jest zbiorem poprawek do dwóch unijnych traktatów (traktatu o UE oraz traktatu o funkcjonowaniu UE).

Girl in a jacket

Opóźnienie wejścia w życie traktatu z Lizbony to skutek kłopotów traktatu w Irlandii, która przyjęła go dopiero w powtórnym referendum (po uzyskaniu dodatkowych gwarancji suwerenności) oraz eurosceptycyzmu Vaclava Klausa, prezydenta Czech. 12 czerwca 2008 obywatele Irlandii opowiedzieli się w głosowaniu za odrzuceniem traktatu, ale w drugim referendum 2 października 2009 zagłosowali już za ratyfikacją traktatu. Z kolei prezydent Vaclav Klaus zasugerował, że nie złoży swojego podpisu, dopóki kwestii traktatu nie rozstrzygnie Irlandia. Obywatele Irlandii opowiedzieli się za ratyfikacją traktatu dopiero w drugim referendum 2 października 2009. Przed powtórnym referendum Irlandia oprócz zapewnienia sobie stałego komisarza uzyskała dodatkowe gwarancje prawne w kwestiach polityki obronnej (potwierdzenie prawa Irlandii do neutralności), kwestii etycznych (Karta Praw Podstawowych ani unijna polityka dotycząca spraw wewnętrznych i sprawiedliwości nie będą wpływać na irlandzką konstytucję w kwestiach rodzinnych) i polityki podatkowej.

Najwidoczniejsze zmiany, które zawiera Traktat Lizboński,  to dwa nowe urzędy — prezydent Rady Europejskiej (rady przywódców krajów UE) nazywany prezydentem Unii oraz szef unijnej dyplomacji. Urząd prezydenta od 1 stycznia objął Herman Van Rompuy, belgijski premier, szefową unijnej dyplomacji została brytyjska baronessa Catherine Ashton. Gazeta „Daily Mail” komentując wybór Van Rompuy’a na stanowisko prezydenta Unii nazywa go „fanatycznym zwolennikiem przejęcia kompetencji parlamentów narodowych, by wyposażyć w nie instytucje UE”. Zdaniem „Daily Mail”, Belg będzie w cichy i niekonfrontacyjny sposób  próbował użyć 2,5-letniej kadencji do promowania swej wizji federalizmu Unii. Rompuy już ogłosił, że czas najwyższy, by Unia Europejska w końcu narzuciła wspólne podatki krajom członkowskim. Dzięki traktatowi z Lizbony dużo zyskuje również Parlament Europejski (jedyna unijna instytucja pochodząca z wyborów bezpośrednich), który będzie miał prawo współdecydowania o działaniach UE m. in. w dziedzinie rolnictwa. Parlament na mocy zapisów traktatu będzie mógł wywierać znaczny wpływ na wydatkowanie pomocowych funduszy Unii, które po 2013 roku będą dzielone w nowy sposób.

Traktat z Lizbony wzmacnia też rolę parlamentów krajowych, które jeszcze przed przyjęciem nowego prawa przez Brukselę będą oceniać, czy m. in. nie narusza ono ich kompetencji lub nie dubluje prawa krajowego. Usprawnieniu Unii służy odstąpienie od zasady jednomyślności w Radzie Unii (ministrowie krajów członkowskich) w ponad 40 sprawach, głównie proceduralnych. Traktat UE po raz pierwszy ogólnikowo opisuje procedurę wyjścia z Unii — choć formalnie było ono możliwe także przed Lizboną.

W. J.



KRYTYKA TRAKTATU

* Według niektórych środowisk konserwatywnych, traktat różni się tylko w nieznacznym stopniu od Eurokonstytucji, odrzuconej wcześniej w dwóch referendach krajowych i celowo został stworzony w formie poprawek do istniejących praw, aby sprawiać wrażenie, że nie stanowi jakiegoś przełomu.

* Zdaniem części ekspertów, nowy system głosowania w Radzie Unii nie jest w pełni reprezentatywny, lecz faworyzuje największe kraje Unii.

* Punktem spornym był również sposób ratyfikacji traktatu. Ostatecznie tylko w Irlandii odbyło się w tej sprawie referendum (obowiązek jego przeprowadzenia wynika wprost z irlandzkiej konstytucji). W pozostałych krajach zdecydowano się na drogę parlamentarną, mimo że np. 82 proc. Brytyjczyków chciało przeprowadzenia referendum.