Mieszkańcy Wileńszczyzny zawieszą polskie tabliczki

Fot. Marian Paluszkiewicz

Polacy Wileńszczyzny mają dość ograniczania ich praw i zamierzają je w pełni realizować nie zważając na szykany ze stron władz. Gdy komornicy egzekwują na dyrektorze administracji samorządu rejonu solecznickiego sądowy nakaz, usunięcia tablic z podwójnymi nazwali ulic, mieszkańcy gmin rejonu masowo zamawiają nowe tablice z polskimi nazwami swoich ulic, żeby umieścić je na swoich domach.

W gminach rejonu potwierdzają, że mieszkańcy chcą zamieszczać podwójne tablice z nazwami ulic na swoich domach.

Girl in a jacket

— Co tak państwo gapicie się? — pyta nas starszy pan, gdy próbujemy uchwycić aparatem widok dwujęzycznej tablicy na jednym z zaledwie kilku domach w Jaszunach w rejonie solecznickim. Tłumaczenie, że robimy zdjęcie tablicy, wprawia starszego pana w gniew. Najpierw idzie wiązanka „soczystych” słów i…

— Co im te tablice przeszkadzają. Kraj do ruiny doprowadzili. Ludzie pracy nie mają, nie mają co jeść, a im te tablice przeszkadzają. Gospodarką lepiej zajęliby się. A z tablicami niech zostawią nas w spokoju! — mężczyzna odchodzi. Problem zostaje…

Jeszcze bowiem do 14 października 2009 roku, zgodnie z decyzją Sądu Administracyjnego w miejscowościach i miasteczkach rejonu solecznickiego miały być usunięte dwujęzyczne tablice z nazwami ulic. Wyrok sądu miał wykonać obligatoryjnie dyrektor administracji. Toteż polskie nazwy zniknęły z wielu obiektów samorządowych, tymczasem pozostały na domach prywatnych, bo jak tłumaczy dyrektor Daszkiewicz, mieszkańcy nie chcą usuwać tablic, a administracja nie może im tego nakazać, bo to „własność prywatna”. Komornicy, którzy egzekwują nakaz sądowy, nie przyjmują tych tłumaczeń. Uważają chyba, że jak za czasów sowieckich czy carskich ukaz z góry musi być wykonany przez wszystkich i bezzwłocznie. Na szczęście jednak mieszkańcy solecznickiego znają swoje, wiedzą, że już od kilku lat są w Unii Europejskiej, gdzie obowiązują zupełnie inne prawa obywatelskie oraz obowiązki władzy wobec obywateli. Solczanie widocznie marną mają nadzieję na to, że władza centralna w najbliższym czasie pojmie i przyjmie unijne zasady oraz obowiązki i oficjalnie zezwoli im na umieszczanie dwujęzycznych nazw ulic na swoich domostwach. Zanim więc władze będą zmagały się ze zrozumieniem podstawowych praw obywatelskich, mieszkańcy solecznickich gmin wzięli swoje sprawy „w swoje ręce”. Zaczęli masowo zamawiać nowe tablice z polskimi nazwami ulic, żeby umieścić je na swoich domach.

W wileńskiej spółce „Mylida” potwierdzili nam, że w ostatnich tygodniach otrzymują dużo pojedynczych zamówień na tablice z dwujęzycznymi nazwami ulic. Zwracają się na razie wyjątkowo mieszkańcy rejonu solecznickiego, dla których „Mylida” wyprodukowała tablice według wzorca zatwierdzonego przez samorządową radę rejonu solecznickiego.

Jak poinformował „Kurier” dyrektor spółki Marian Tarejlis, mieszkańcy zamawiali plastykowe tablice z naklejonymi na nich nazwami ulic.

— Są to praktyczne tablice, ale też znacznie tańsze od napisów na metalu. Ich cena wynosi nieco ponad 20 litów — powiedział nam dyrektor spółki.
Jak ustaliliśmy, najwięcej zamówień na polskie tablicy złożyli lub składają mieszkańcy Dziewiniszek, Jaszun, Turgiel, ale też wielu innych miejscowości rejonu solecznickiego. I chociaż na dworze stoi jeszcze mroźna i śnieżna zima, już niebawem solecznickie miejscowości zakwitną polskimi nazwami ulic obok litewskich, tak jak przewidują to unijne standardy, a i chyba zwykły szacunek władzy wobec swojej mniejszości narodowej nakazuje.