Nauka za granicą idzie w las…

323
Osoby mające problem z uznaniem na Litwie swojego polskiego dyplomu zwróciły się o pomoc do posła na Sejm Jarosława Narkiewicza Fot. Marian Paluszkiewicz

Osoby studiujące na polskich uczelniach mają poważne obawy, czy po ukończeniu studiów i otrzymaniu wymarzonego dyplomu, ten dyplom na Litwie może być czegoś wart.

Powodów do takich obaw dają dziesiątki, jeśli nie setki (bo rzeczywistej skali problemu nikt dotychczas nie zbadał) przypadków nieuznawania polskich dyplomów przez litewskie Centrum Oceny Jakości Studiów (lit. Studijų kokybės vertinimo centras — SKVC).

Wiadomo, że ten problem dotyczy głównie studentów po częściowych studiach na tzw. Universitas Studiorum Polona Vilnensis (USPV), którzy kończyli potem naukę na uczelniach w Polsce i otrzymywali dyplomy polskich uczelni. Problem polega generalnie na tym, że Universitas Studiorum Polona Vilnensis nigdy nie zdobyła licencji placówki oświatowej czy też naukowej, dlatego w świetle ustawy studia na takiej uczelni nie mogą być uznane za studia pełnowartościowe. Zarówno politycy, jak i eksperci przyznają, że ten problem ma prawny charakter bardzo trudny do rozwiązania.

— Niestety, ten problem dotyczy wielu aspektów prawnych, które dziś są trudne do rozwiązania, zaś polityczna decyzja, wydaje się, nie byłaby tu możliwa — powiedział „Kurierowi” poseł na Sejm Jarosław Narkiewicz.

Negatywna opinia SKVC dotyczy jednak nie tylko studentów po USPV, dla których w tej sytuacji jedynym, wydaje się, wyjściem jest ukończenie studiów uzupełniających bądź złożenie tzw. egzaminu kwalifikacyjnego z okresu „nielegalnych” studiów.

Z problemem nieuznawania dyplomu mają bowiem również absolwenci, którzy studiowali na uczelniach w Polsce. Właśnie z grupą takich osób w tym tygodniu spotkał się poseł Jarosław Narkiewicz. Są to głównie pedagodzy po studiach na Akademii Podlaskiej w Siedlcach.

— Problem pojawił się po przeprowadzonej u nas w ubiegłym roku kontroli państwowej. Kontrola stwierdziła, że część pedagogów szkół w rejonie ma nieuznane przez SKVC polskie dyplomy, wobec czego musi być im zmniejszone wynagrodzenie, a niektórzy mogą być nawet zwolnieni — wyjaśnia nam Regina Markiewicz, kierowniczka Wydziału Oświaty i Sportu administracji samorządu rejonu solecznickiego.

Osoby te, w większości po Akademii Podlaskiej w Siedlcach oraz po studiach na Uniwersytecie w Białymstoku, zgłosiły się do Centrum Oceny Jakości Studiów z wnioskiem o uznanie zakresu studiów ukończonych w Polsce i uznaniu polskiego dyplomu na Litwie. W wielu przypadkach otrzymano negatywną odpowiedź oraz propozycję złożenia studiów uzupełniających — nieraz z zakresu całych studiów. Chociaż Nora Skaburskienė, tymczasowo pełniąca obowiązki dyrektora SKVC przekonuje nas, że każdy przypadek jest indywidualny i indywidualnie jest rozpatrywany, osoby zgłaszające się są przekonane, że generalnie potraktowano je jako studentów, którzy tylko część studiów ukończyły na polskiej uczelni.

— Cały zakres studiów mieliśmy w Polsce w Siedlcach. SKVC nie uznaje jednak naszych dyplomów, gdyż uważa, że część nauk pobieraliśmy tu, na miejscu, w Wilnie, co, ich zdaniem, świadczy o niepełności studiów — mówi Weronika Markiewicz z rejonu solecznickiego. Dla niej i dla jej koleżanki — Jolanty Griniewicz zaproponowano złożyć egzamin kwalifikacyjny z zakresu niemalże całego programu studiów.

— Są kryteria oceny studiów zagranicznych, którym podlegają studia zagraniczne. W wielu przypadkach mamy do czynienia z większą lub mniejszą różnicą w studiach. W takich przypadkach są trzy wyjścia — albo dyplom zostaje uznawany bez zastrzeżeń, albo osoba ubiegająca się o uznanie dyplomu musi złożyć egzamin uzupełniający, a w zasadniczej rozbieżności studiów dyplom w ogóle nie jest uznawany — tłumaczy „Kurierowi” Rima Žilinskaitė, pełniąca obowiązki kierownika Wydziału Oceny Kwalifikacji SKVC. W tym przypadku, SKVC najczęściej kieruje się wewnętrznym dokumentem zatwierdzonym przez dyrektora SKVC jeszcze w 2005 roku na podstawie wcześniej przyjętych przez rząd założeń o uznawaniu dyplomów i kwalifikacji po studiach wyższych. Dokumenty te, opisujący organizowanie trybu uznawania studiów wyższych, przewidują również ocenę porównawczą studiów zagranicznych z wymogami odpowiednich studiów na Litwie. Często wynikającą rozbieżność absolwenci powinni uzupełnić składając egzamin kwalifikacyjny.

— Jest to egzamin raczej nie do zdania, gdyż często obejmuje zakres zagadnień z całego okresu studiów — mówi Rita Falkiewicz, która podobnie jak jej koleżanki z od prawie roku stara się o litewskie uznanie dyplomu zdobytego na polskiej uczelni.

Jak wynika z rocznego sprawozdania SKVC, w 2008 roku do egzaminu kwalifikacyjnego przystąpiła 41 osoba. Za pierwszym podejściem egzamin zdało jedynie 10 osób, kolejnych 5 osób złożyło egzamin za drugim podejściem. Pozostali faktycznie utracili nawet prawo do ponownego składania wniosku o uznanie dyplomu, a ich lata zagranicznych studiów oraz pokaźne kwoty płacone za studia na USPV poszły na straty.

Niektórzy absolwenci próbują kierować sprawę do sądu, gdyż uważają, że SKVC powinien kierować się Umową polsko-litewską z 2005 roku o wzajemnym uznawaniu dokumentów stanowiących o wykształceniu, a nie wewnętrznymi okólnikami czy ustawami litewskimi. Jest to bowiem porozumienie międzynarodowe, które w litewskim systemie legislacyjnym powinno dominować nad krajowymi aktami prawnymi. Powinna, ale tylko teoretycznie. Zgodnie z prawem, porozumienie międzynarodowe zmieniające obowiązujące prawo krajowe nabiera mocy prawnej dopiero po ratyfikacji jej przez Sejm, ponieważ jednak, do podpisania Umowy, żadna z ustaw krajowych nie reglamentowała trybu uznawania dyplomów zagranicznych, porozumienie międzynarodowe mogło być zatwierdzone jedynie rozporządzeniem rządu, bez jej ratyfikacji w Sejmie. Co też rząd niezwłocznie zrobił, przyjmując rozporządzenie nr 911 z 2005 roku. Problem jednak polega na tym, że w przypadku zatwierdzenia umowy przez rząd, traci ona moc nadrzędną nad obowiązującym prawem krajowym.

— Umowa polsko–litewska o wzajemnym uznawaniu dokumentów stanowiących o wykształceniu została zatwierdzona przez rząd i na dziś jest powszechnie obowiązującym aktem prawnym i powinna być wykonywana. Artykuł 6 i załącznik nr 3 Umowy wyraźnie wskazuje, jak się uznaje polskie dyplomy na Litwie i litewskie w Polsce. Umowa nie przewiduje dodatkowego badania, na przykład, czy liczba godzin wykładów na polskiej uczelni odpowiada liczbie godzin wykładów przewidzianych w programie litewskiej uczelni (to się bada zgodnie z artykułem 3, w przypadku studiów częściowych, gdy osoba, która ukończyła np. rok lub dwa na polskiej uczelni stara się o zaliczenie tych przedmiotów w poczet studiów na uczelni litewskiej). W przypadku oficjalnego dyplomu polskiej uczelni SKVC powinien tylko formalnie zbadać, czy w załączniku nr 3 jest wskazany odpowiedni dyplom polskiej uczelni, czy ta uczelnia jest na liście uczelni uznanych przez Umowę i jakiemu litewskiemu dyplomowi polski dyplom odpowiada albo wykazać, że dyplom został sfałszowany lub wydany bez odbycia studiów na tej uczelni. Problem jednak polega na niejasności przepisów wykonawczych, które zostały wydane przed podpisaniem Umowy. Te akty prawne nie zostały zmienione zgodnie z założeniami Umowy, więc de facto nadal zezwalają SKVC na badanie liczby godzin, kredytów itp. — tłumaczy nam Aleksander Radczenko, wicedyrektor Departamentu Systemu Prawnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Aleksander Radczenko podkreślił, że nie jest to, co prawda, oficjalne stanowisko resortu, lecz ocena prawnika sytuacji wokół uznawania zagranicznych dyplomów, potwierdza całą złożoność problemu. Jednak żeby go rozwiązać potrzeba, wydaje się, jedynie dobrej woli. Jak zauważa bowiem prawnik, zgodnie z Umową powołana jest polsko-litewska Komisja Ekspertów, która ma uprawnienia nowelizacji umowy, jej interpretacji, a w razie potrzeby, może też wydawać zalecenie zmiany przepisów wykonawczych.

Okazuje się jednak, że od momentu powołania tej Komisji w 2005 roku do dziś jej członkowie ani razu nie spotkali się. Po stronie litewskiej w skład komisji wchodzą sekretarz stanu w Ministerstwie Oświaty i Nauki (stanowisko zlikwidowane jeszcze w ubiegłym roku), nieustalony przedstawiciel jednego z departamentów ministerstwa oraz dyrektor Centrum Oceny Jakości Studiów.

— Nic nie wiem na ten temat, bo dopiero od stycznia tego roku pełnię funkcje dyrektora — powiedziała nam Nora Skaburskienė, tymczasowy dyrektor SKVC. — Proszę zapytać byłego dyrektora — radzi nam Skaburskienė.
Pytamy.
— Zgodnie z postanowieniem rządowym nr 911 z 2005 roku, posiedzenie Komisji Ekspertów jest zwoływane, jeśli jedna ze stron wyrazi taką potrzebę. Z naszej strony nie widzieliśmy takiej potrzeby, widocznie nie było jej również po polskiej stronie, dlatego nie odbyło się żadnego posiedzenia Komisji — odpowiada nam były dyrektor SKVC Eugenijus Stumbrys obecnie na stanowisku kierownika Wydziału Programów Naukowych Litewskiej Rady Naukowej.
Problemy jednak są i to poważne. Dotyczą one nie tylko absolwentów polskich uczelni, ale też po studiach na innych uczelniach zagranicznych.


„INDYWIDUALNE PODEJŚCIE”

Zawiłość przepisów prawnych poplątanych z umowami międzynarodowymi potęguje problem, nieraz prowadząc do kuriozalnych absurdów. Jak się udało bowiem dowiedzieć, są częste przypadki, kiedy SKVC uznaje dyplomy jednych osób, a drugich wnioski odrzuca, chociaż w obydwu przypadkach osoby te są po tych samych studiach na jednej uczelni zagranicznej. Wątpliwe, aby to było „indywidualne podejście” w ocenie dyplomów poszczególnych osób, o którym mówiła nam tymczasowy dyrektor SKVC. Można mieć nadzieję, że jest to tymczasowy problem wynikający ze sprzeczności krajowych aktów prawnych z umowami międzynarodowymi. Nie chce się bowiem wierzyć, że są to mimo wszystko działania zamierzone.