Lustereczko, powiedz przecie…

Pozytywną opinię o Litwie najczęściej na świecie psują informacje o szerzącym się tu neofaszyzmie, nieprzestrzeganiu praw człowieka oraz skandalach politycznych
Pozytywną opinię o Litwie najczęściej na świecie psują informacje o szerzącym się tu neofaszyzmie, nieprzestrzeganiu praw człowieka oraz skandalach politycznych Fot. Marian Paluszkiewicz

Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie? — litewskie media zastanawiają się, dlaczego Litwa jest odbierana w świecie w krzywym zwierciadle. „Marginalizowanie Holokaustu, historia więzień CIA, sprawy wokół zamknięcie Ignaliny i inne — przez taki pryzmat Litwa jest postrzegana na świecie” — konstatuje portal DELFI na podstawie przeprowadzonej analizy światowych mediów.

Wynika z niej, że jeśli nazwa Litwy pojawia się na pierwszych stronach światowych mediów, to koniecznie w odniesieniu do łamania praw człowieka (więzienia CIA), ksenofobii i nacjonalizmu (kontrowersyjna ustawa o obronie praw niepełnoletnich, problemy polskiej mniejszości), czy też przejawów nietolerancji wobec mniejszości seksualnych.

Girl in a jacket

Od kilku lat stałym tematem jest też tradycyjny pochód ulicami Wilna ugrupowań nacjonalistycznych i faszyzujących, które otwarcie (bo prawo litewskie pozwala na to) głoszą hasło „Litwa dla Litwinów!”.

Politolog i publicysta Kęstutis Girnius, na tychże łamach zauważa, że przyczyna negatywnego postrzegania kraju za granicą tkwi w samym społeczeństwie litewskim.

— Litwini nie lubią swoich sąsiadów. Nie są też zachwyceni swoimi rodakami, którzy myślą i zachowują się inaczej. Wzmacnia się pociąg do zamknięcia się w sobie i patrzenie na świat z podejrzeniem — uważa Girnius. Jako przykład takich niechęci wobec innych podaje on podejmowane nieustanne próby lituanizowania polskiej mniejszości, która uparcie nie chce ulec tym procesom.

Girnius zauważa, że takie zachowanie się Litwinów wobec mniejszości narodowych, ale też obcokrajowców, mniejszości seksualnych, a nawet wobec rodaków na emigracji, podsycane również przez niektórych polityków, daje zupełnie odwrotny wynik od zamierzonego — mniejszości narodowe z niechęcią integrują się, emigranci nie chcą wracać do kraju, a od protestów przeciwo paradom gejowskim nie poprawia się sytuacja demograficzna kraju, jak też nie zmniejsza się liczba rozwodów.

Kęstutis Girnius wyraża zaniepokojenie, że część elit politycznych, mimo że miała okazję poznać otwarty świat, tworzy u siebie zamkniętą prowincję, co też czyni z Litwy mało atrakcyjny kraj dla świata.

Tymczasem w rozmowie z „Kurierem” poseł Egidijus Vareikis w pewnym sensie broni polityków.

— Niestety, takie poglądy są na prowincji i politycy nie mogą nie zważać na nie — mówi nam Vareikis. Przyznaje też, że postawa każdego polityka zależy jednak głównie od niego samego. To on decyduje, w jakim stopniu ulegać ewentualnemu elektoratowi.

— Mam swoje poglądy, które nie zawsze zgadzają się z oczekiwaniami litewskich Polaków, którzy dla mnie są Litwinami mówiącymi po polsku. Ale to ich prawo i nasze działania w kierunku poszanowania tych praw powinny integrować, kształcić w nich patriotów litewskich, a nie odpychać i zniechęcać do Litwy — wyjaśnia poseł.

Zdaniem niektórych polityków i obserwatorów, fobie litewskiego społeczeństwa wobec odmienności najczęściej biorą się z elementarnego braku niewiedzy, która dodatkowo nakłada się na sowiecką propagandę, jaką społeczeństwo było szpikowane przez podręczniki historii.

— Ta wiedza niestety wciąż tkwi w społeczeństwie, ale tylko konsekwentne działanie mogą tu coś zmienić — mówi Vareikis. — Znam język polski, znam Polskę i Polaków, bo pochodzę z Kowna, czyli z terenów, na których w czasach sowieckich można było odbierać polską telewizję. Poznanie języka i życia Polaków dla ludzi mojego pokolenia i z tych terenów pozwoliło w dużej mierze wyzwolić się ze wpajanej przez podręczniki ideologii sowieckiej opartej na międzywojennej historii relacji polsko-litewskich. Mentalność i poglądy wobec Polaków ludzi pochodzących z północnych terenów kraju, gdzie polska telewizja nie docierała, jest natomiast zupełnie inna. Relacje polsko-litewskie są dla nich wciąż punktem newralgicznym — tłumaczy na polityk.

Niewiedza jednak zaćmiewa nie tylko stosunki polsko-litewskie, ale potęguje też inne fobie i odwraca uwagę od istotnych problemów.

— Obrońcom świętości rodziny warto chociażby wiedzieć, że na Litwie na 20 zwieranych małżeństw przypada aż 9 rozwodów — zauważa Kęstutis Girnius i zaznacza, że właśnie tym problemem powinni zająć się obrońcy tradycyjnych rodzin, a nie tylko protestować przeciwko paradom mniejszości seksualnych.

Jednak, jak zauważa litewski portal, w światowych mediach pojawiają się też pozytywne konteksty postrzegania Litwy. Ostatnio dotyczy to głównie osoby prezydent Dali Grybauskaitė, którą uznaje się w świecie za najbardziej wpływową osobę na Litwie, jak też w pozytywnych opiniach o skutecznej walce Litwy z kryzysem, co szczególnie wygląda pozytywnie na tle kłopotów gospodarczych Grecji.