Staroobrzędowcy na Litwie: naśladują Chrystusa i apostołów

501
Staroobrzędowcy uznają tylko tych świętych, którzy byli do rozłamu Fot. Marian Paluszkiewicz

— Gdy spojrzymy na wizerunek Chrystusa czy apostołów, to zobaczymy, że wszyscy nosili brody — powiedział „Kurierowi” Grigorij Bojarow, lider staroobrzędowców na Litwie. — A ponieważ staroobrzędowcy, zwani również starowierami czy starowiercami, starają się we wszystkim naśladować Chrystusa i pierwszych chrześcijan, także broda jest jednym z elementów naśladowania.

W przypadku staroobrzędowca, który zmarł ogolony, duchowny dostojnik (ros. — duchownyj nastawnik) ma pełne prawo nie odprawiać żałobnego nabożeństwa. — To nie oznacza automatycznego potępienia. O tym decyduje Bóg. My tylko wykonujemy ustanowiony kanon — tłumaczy Grigorij Bojarow. — Jednak człowiek, który odbył coroczną spowiedź przed Paschą, w zasadzie ma prawo do pochówka — wyjaśnia „Kurierowi” członek wileńskiej wspólnoty staroobrzędowców Wasilij Fiodorow. Wasilij jest jednym z nielicznych znanych szerszej opinii społecznej staroobrzędowców na Litwie. Przez jedną kadencję był posłem na Sejm RL z ramienia Nowego Związku,  przez dwie kadencje zasiadał w Radzie miasta Wilna, obecnie pracuje w stołecznym samorządzie jako kierownik jednego z działów. Przyznaje, że starowiercy są raczej ludźmi spokojnymi i stronią od polityki. — Mój wybór zostania politykiem nie był związany z moim pochodzeniem — podkreślił Wasilij Fiodorow.

Staroobrzędowa Pomorska Cerkiew Litwy (tak brzmi oficjalna nazwa kościoła staroobrzędowców na Litwie) jest jedną z 9 tradycyjnych religii na Litwie. Centrum koordynacyjne Staroobrzędowej Cerkwi Pomorskiej, która łączy 7 krajów, znajduje się w Rosji, w Sankt Petersburgu. Nie ma jednak większych uprawnień władczych, bowiem każdy z 7 krajowych centrów (cerkwi) jest samodzielnym podmiotem. Według oficjalnych statystyk starowierców na Litwie jest około 30 tysięcy. Sami staroobrzędowcy swoją liczebność szacują na 40-45 tysięcy. Najwyższą władzę ma Sobór, który zbiera się co 5 lat. Sobór wybiera Radę, prezesa oraz Sąd Duchowny, który rozstrzyga kwestie duchowne oraz sprawy wykroczeń wiernych.

Na Litwie działa 61 gmin staroobrzędowców, którymi zarządza wybieralny prezes. Gminy łączą się w 11 regionów, na czele których stoi duchowny dostojnik. Jest on odpowiednikiem katolickiego księdza albo prawosławnego popa, z tym, że nie jest osobą duchowną. Staroobrzędowcy wierzą, podobnie jak prawosławni, że wyświęcać duchownych mogą tylko mający sukcesję biskupi. Jednak od XVII w., gdy całe kierownictwo staroobrzędowców zostało stracone, staroobrzędowcy nie mają duchowieństwa. Dostojnik duchowny jest więc bardziej funkcją administracyjną. Podobnie jest z instytucją świętych. Uznają tylko tych, którzy byli do rozłamu. — Oczywiście i Awwakuma Pietrowicza i Pawła Kołomieńskiego (ostatnich biskupów, straconych przez władze carskie — przyp. autora) uznajemy za męczenników, ale kanonizować ich nie mamy prawa — wyjaśnił Grigorij Bojarow. Z tej przyczyny dostojnicy duchowni, w odróżnieniu od prawosławnych batiuszek, nie mają obowiązku posiadania żony. Kobiety mogą też zajmować pewne stanowiska w społeczności starowierskiej. — Kobieta może być prezesem gminy, ale w sensie duchownym powinna podlegać swemu mężowi — dodaje Bojarow.

Staroobrzędowcy są dosyć hermetyczną grupą, nieprzychylnie nastawioną na kontakty z innymi. Zwłaszcza z innymi grupami religijnymi. Wspólne modły z wyznawcami innych religii, nawet chrześcijańskich, mogą spowodować wykluczenie z gminy. Nakazów, jak się ma zachowywać przeciętny wierny, jest zresztą więcej. Starowier nie powinien palić tytoniu oraz nadużywać alkoholu (według prawa kanonicznego jest dozwolone tylko wino). W środy i piątki nie wolno jeść mięsa ani mleka. W czasie wielkiego postu zakaz ten dotyczy całego okresu postu. — U nas w rodzinie jest taki zwyczaj, że w czasie wielkiego postu nie jemy mięsa. Jest to bardzo pożyteczne dla samego organizmu człowieka, po 5-6 tygodniach postu czuje się właściwy smak mięsa — żartuje Wasilij Fiodorow.

„Procesy asymilacji dotyczą również naszej społeczności. Staramy się jednak piętnować niestosowne zachowania naszych członków — mówi lider staroobrzędowców na Litwie Grigorij Bojarow Fot. Marian Paluszkiewicz

Kobieta ma dbać o swój wizerunek, musi być skromna, do cerkwi może przyjść tylko w sukni i chuście. Nie może mieć obnażonych ani ramion, ani łokci. — Oczywiście z tym bywa różnie. Procesy asymilacje dotyczą również naszej społeczności. Staramy się jednak piętnować niestosowne zachowania naszych członków — powiedział „Kurierowi” Grigorij Bojarow.

Pierwsi staroobrzędowcy na Litwie pojawili się pod koniec XVII wieku, kiedy w Rosji doszło do wewnętrznego rozłamu w cerkwi prawosławnej. Patriarcha Nikon, mając poparcie władzy carskiej, zaczął wprowadzać reformy, ujednolicając prawo i obrządki rosyjskiego kościoła prawosławnego z liturgią kościoła greckiego. To spowodowało sprzeciw części duchowieństwa i wiernych, którzy oddzielili się i stworzyli własny kościół. Uciekając przed represjami władzy carskiej staroobrzędowcy zaczęli osiedlać się na północy Rosji, w Syberii czy na Kaukazie. Część udała się za granicę do Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Na przełomie XVII-XVIII w. terytoria Wielkiego Księstwa Litewskiego, pod wpływem nieustanych wojen, w dużym stopniu były spustoszone. Brakowało rąk do pracy, dlatego litewska szlachta chętnie osiedlała ich na swoich ziemiach. Dla uciekinierów najważniejsze było to, że w Rzeczypospolitej panowała dużo większa swoboda religijna niż w Rosji. Pierwsza gmina starowierska powstała w 1710 r. we wsi Puszcza.

W latach następnych, kiedy terytoria Wielkiego Księstwa Litewskiego zostały włączone w skład Imperium Rosyjskiego, stosunki z władzą państwową układały się różnie. W zachodnich częściach cesarstwa rosyjskiego panował większy „liberalizm” niż w pozostałych częściach Rosji. Dlatego starowierzy litewscy mniej doznawali represji ze strony władz niż ich współwyznawcy z innych części imperium. Całkowitą swobodę religijną, podobnie jak większość religijnych grup w Rosji, staroobrzędowcy uzyskali jednak dopiero na mocy carskiego manifestu z 1905 r.

Staroobrzędowcy raczej nigdy nie uczestniczyli w żadnych zrywach powstańczych czy działalności konspiracyjnej, zazwyczaj stronili się od polityki. — Cerkiew, czy w ogóle wszystkie kościoły, raczej zawsze są lojalne wobec państwa. Co się tyczy staroobrzędowców, to wpływ na nich miały specyficzne uwarunkowania historyczne. Jednak nie przesadzałbym z tą lojalnością. Na przykład, jeśli uwzględnimy ich stosunek do cesarza rosyjskiego, który ich prześladował, to byli lojalni i krytyczni jednocześnie — powiedział „Kurierowi” Grigorij Potaszenka, historyk z Uniwersytetu Wileńskiego zajmujący się tematyką starowierów.

Identyfikacja etniczna lub narodowa też nie jest jednoznaczna. Czy można ich jednoznacznie zaliczyć do narodu rosyjskiego? Według Wasilija Fiodorowa, bez wątpienia tak — siebie nazywa „Rosjaninem z Litwy”. Jednak część badaczy ma odmienne zdanie. Modlitwa i liturgia jest odprawiana w języku starocerkiewnym. Z Rosją nie mają większych kontaktów, a i wspomnienia o dawnej ojczyźnie nie należą do najlepszych. Starsze pokolenie między sobą rozmawia po rosyjsku. Młodsi przedstawiciele, zwłaszcza z terenów Litwy etnicznej, na co dzień posługują się litewskim. — Kiedy latem organizujemy obozy dla młodzieży, gdzie oficjalnym językiem jest rosyjski, to młodzi z Kowna czy Szawel mają spore problemy z porozumieniem się z rówieśnikami z Wilna — powiedział „Kurierowi” Grigorij Bojarow. Grigorij Potaszenka natomiast uważa, że XIX-wieczna definicja narodu nie sprawdza się już w dzisiejszych warunkach. — To bardzo trudno określić. Żyją na Litwie, mają bardzo silną więź z tym krajem. Więc z jednej strony są częścią politycznego narodu litewskiego. Z drugiej strony są pewne kontakty i więź z kulturą rosyjską. Chociaż na pewno jest to więź o wiele słabsza niż u miejscowych Rosjan prawosławnych czy niepraktykujących — mówi Grigorij Potaszenka.