Wypracowanie Katarzyny Andruszkiewicz: „Skutki polskiej okupacji dla Litwy Wschodniej ”

1768
Dla widowni występ wciągniętego nieświadomie do politycznej walki dziecka był prawdziwą atrakcją Fot. Marian Paluszkiewicz

Prezentujemy wypracowanie, które zostało nagrodzone pierwszym miejscem, zorganizowanym w państwowym litewskim Gimnazjum Tysiąclecia Litwy w Solecznikach. Zostało napisane w języku litewskim i przeczytane przez autorkę 9 października na konferencji „90. rocznica podpisania i złamania Umowy Suwalskiej” w Ratuszu w Wilnie:

Mieszkam w Litwie Wschodniej. Już się przyzwyczaiłam do tego, że tu ludzie mówią nie tylko po litewsku, ale też po polsku, po rosyjsku i w języku „tutejszych” — mieszaninie czterech języków: rosyjskiego, polskiego, litewskiego i białoruskiego. Że jest tu dużo ludzi innych narodowości. Litwa Wschodnia — to etnicznie mieszany region Litwy, który się utworzył w XVII-XX wieku, kiedy całkowicie litewskie terytoria się zeslawizowały. Slawizacja Litwy Wschodniej w XX w. […] okresie międzywojennym wpłynęła na okupację Wileńszczyzny, a zarazem i wrogie stosunki Litwy i Polski. Litwa Wschodnia w XX w. była polonizowana, rozpoczęto terror wobec mieszkających tam Litwinów, Rosjan i Żydów. Niepolski język i kultura były pogardzane, przeszkadzano im w rozwoju. Dlatego nawet po odejściu Polaków, w Litwie Wschodniej dominuje polski język i kultura. Pisząc to wypracowanie, postaram się wyjaśnić skutki polskiej okupacji dla Litwy Wschodniej […] i wyrażę swoją opinię na ten temat.

Moim zdaniem, Polska nieładnie postąpiła, okupując terytoria Litwy. Polska, jako państwo bliskie Litwie, powinna była Litwie pomagać, a nie okupować Wilno i Wileńszczyznę. Tę okupację można nazwać zdradą. Zdradą nie tylko wobec Litwy, ale też zdradą wobec wartości Polski. Naprawdę, nawet wstyd tak wykorzystywać swoich przyjaciół. Bardzo niehonorowo jest napaść na wielowiekową sojuszniczkę i siłą odebrać jej stolicę. Chociaż minęło już ponad siedemdziesiąt lat od chwili, gdy wielowiekowa i historyczna stolica Litwy i jedna czwarta Wileńszczyzny zostały zwrócone po dwudziestu latach okupacji, ale skutki okupacji widać dotychczas. Nawet dziś dużo ludzi nie mówi w języku państwowym, nazwiska są spolszczone, ale co mnie najbardziej zdziwiło i nawet wstrząsnęło to, że w niektórych miasteczkach nazwy ulic są pisane po polsku i po litewsku.

Naukowcy badający Wileńszczyznę twierdzą, że pojawienie się języka polskiego w Litwie Wschodniej nie ma związku z osiedlaniem się Polaków w Wielkim Księstwie Litewskim. Według naukowców, większość spolonizowanych ludzi jest prawdziwymi Litwinami. W ciągu dwóch dziesięcioleci Polska zubożyła i wynarodowiła litewskie ziemie. Jednym ze skutków jest zubożenie kultury. Moim zdaniem, kultura litewska bardzo ucierpiała w Litwie Wschodniej, przeżyła się tu polska kultura […]. Są obchodzone polskie święta, na przykład, w polskich szkołach świętuje się Dzień Niepodległości Polski. Uważam, że jest to bardzo niestosowne, i o jakim likwidowaniu skutków okupacji Litwy Wschodniej może być mowa, kiedy na Litwie świętuje się polskie święta państwowe. Podczas świąt, jak święto plonów czy święto Bożego Narodzenia i tak dalej, są śpiewane polskie piosenki […]. W Litwie Wschodniej jest dużo polskich tradycji i zwyczajów, które są chronione i pielęgnowane. Polonizując się, ludzie stracili gromadzoną przez tysiąclecia życiową jedność, bogaty folklor i inne duchowe skarby, które stracili poprzez zrzeknięcie się litewskiej tożsamości.

Prawdę mówiąc, trudno wymyślić, w jaki sposób ja mogłabym się przyłożyć do usuwania skutków okupacji w Litwie Wschodniej. Z jednej strony, sama jedna niewiele mogę zmienić, ale z drugiej strony — nawet mały kamuszek może wywołać lawinę. Mogę pielęgnować litewską kulturę, mogę przestrzegać litewskich tradycji, mówić z przyjaciółmi i w rodzinie po litewsku, ciekawić się historią Litwy nie tylko na lekcjach historii, ale też w wolnym czasie, ale najważniejsze jest pamiętać, kim jestem.

Dziś mieszkający w Litwie Wschodniej Litwini z powodu niedbalstwa naszych władz czują się, jakby znów żyli pod okupacją, a to nas prowadzi do swoistej erozji naszej narodowej tożsamości, którą trudno będzie zniszczyć. Litwini nie mają takich dobrych warunków do nauki, jakie są stwarzane dla przedstawicieli innych narodowości, a język litewski nie cieszy się poważaniem, odpowiednim konstytucyjnemu językowi. Potrzebne są starania naszych władz i społeczeństwa, żeby skutki okupacji na etnicznych litewskich ziemiach były niszczone i by Litwini nie czuli się krzywdzeni.


Komentarz: Już walczą i dzieci

Nietrudno się domyślić z niemal nieustającej krytyki Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, że konferencja zorganizowana została jako, między innymi, przyczynek do zbliżających się wyborów samorządowych. Jednak dziwi i zniesmacza fakt, iż do walki politycznej wciągnięte zostały dzieci. Dzieci, jak się można by domyślać z nazwisk, pochodzące z polskich rodzin. Organizatorzy konferencji pokazali społeczeństwu swoje postępy w „likwidowaniu skutków okupacji”, natomiast skutkami „likwidowania skutków” stały się dziewczęta z Gimnazjum Tysiąclecia Litwy. Jak po takim występie będą się układały ich relacje z rodziną? Jak będą się czuły w swoich okolicach, zamieszkiwanych w większości przez „wynarodowionych Litwinów”, na jakie stosunki z nimi mogą liczyć? Organizatorzy konferencji w imię obłędnych etnocentrycznych teorii wciągnęli do walki politycznej dzieci, by te w stylu godnym Pawlika Morozowa walczyły o „niszczenie skutków okupacji”. Tak, jak obrzydliwa była działalność Hitlerjugend i Komsomołu, jak obrzydliwe jest używanie w lokalnych afrykańskich wojnach uzbrojonych w kałasznikowy jedenastolatków o pustych spojrzeniach — równie obrzydliwe jest to, co zrobili organizatorzy konferencji.