Projekt nowej ustawy o oświacie — dyskutować bez radykalnych haseł

Uczestnicy spotkania byli zgodni w sprawach fundamentalnych, że rozwiązań problemów w zakresie szkolnictwa mniejszości narodowych należy poszukiwać podczas dyskusji, a nie za pomocą radykalnych haseł politycznych Fot. Marian Paluszkiewicz

Gdy w jednej z sal sejmowych radykalni posłowie oraz narodowcy zastanawiali się nad przyśpieszeniem lituanizacji szkolnictwa mniejszości narodowych, w innej sali spotkali się przedstawiciele polskich placówek i organizacji oświatowych oraz samorządów Wileńszczyzny, żeby omówić problemy tegoż szkolnictwa.

Rozmowy toczyły się wokół założeń projektu nowej ustawy o oświacie, która obecnie jest rozpatrywana w Sejmie. Jak na początku dyskusji zaznaczył jej organizator i gospodarz, poseł na Sejm RL z ramienia AWPL Jarosław Narkiewicz, jest potrzeba wypracowania wspólnego stanowiska oraz możliwego kompromisu wobec założeń rządowego projektu, który przewiduje, między innymi, zmiany w systemie szkolnictwa mniejszości narodowych. Podstawowe z nich dotyczą wprowadzenia obowiązkowego nauczania w języku państwowym kilku przedmiotów. Sporną sprawą pozostaje też kompletacja klas w szkołach mniejszości narodowych. Jednak, jak zaznaczył poseł Narkiewicz, problem kompletacji dotyczy także szkół litewskich.

Girl in a jacket

Na spotkanie został zaproszony przewodniczący sejmowego Komitetu Oświaty, Nauki i Kultury, poseł Valentinas Stundys, który na wstępie podkreślił znaczenie dialogu w rozwiązywaniu skomplikowanych spraw, jakim są problemy oświaty mniejszości narodowej.

— Musimy rozmawiać, musimy spotykać się i poznawać się, bo dialog i poznawanie daje pełny obraz sytuacji i niektóre sprawy przedstawiają się inaczej — powiedział Stundys. Wspomniał też o swoim zaskoczeniu, gdy podczas wyjazdowego posiedzenia komitetu w szkołach polskiej i litewskiej w Podbrzeziu, zobaczył jak zgodnie żyją uczniowie obu szkół, aczkolwiek przed przyjazdem do Podbrzezia sytuację w szkołach różnie przedstawiano.

— Źle się dzieje, kiedy — niezależnie z której strony — radykalne hasła zaczynają dominować, wtedy strony zaczynają spoglądać na siebie z nieufnością — podkreślił przewodniczący komitetu. Poinformował zebranych, że wrócił właśnie z konferencji zorganizowanej w tym samym czasie w Sejmie, na której radykałowie również debatują nad problematyką szkół mniejszości na Litwie. Ich zdaniem, szkoły te nie spełniają podstawowej funkcji kształcenia lojalnych obywateli Litwy. Toteż chcą, żeby w szkołach mniejszości narodowych, za łotewskim przykładem, wprowadzić nauczanie w języku państwowym w wymiarze 60 proc. przedmiotów.

— Tę propozycję omawialiśmy już na Komitecie i została ona odrzucona — powiedział Stundys. Nie wykluczył jednak, że sprawa może wrócić na wokandę podczas debaty sejmowej nad projektem ustawy i ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Sejm.

Tymczasem Adam Błaszkiewicz, dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie zauważył, że podobne propozycje biorą się z niewiedzy i ignorowania przez polityków faktów, w zderzeniu z którymi padają stereotypy funkcjonujące w radykalnych środowiskach.

— Wielokroć powtarza się, że szkoły mniejszości narodowych, w tym polskie, nie wychowują dzieci w duchu obywatelskim i źle nauczają języka państwowego. Ale jest to nieprawda i o tym trzeba mówić — zauważył dyrektor Błaszkiewicz. Dodał też, że na przykładzie swojej szkoły może zapewnić, że polskie dzieci znają język litewski nie tylko nie gorzej, ale nieraz lepiej niż uczniowie szkół litewskich, co wykazał przed kilku laty pilotażowy egzamin z języka państwowego, który składali uczniowie szkół mniejszości oraz szkół z państwowym językiem nauczania.

Przewodniczący komitetu przyznał, że istniejące stereotypy rzeczywiście zniekształcają rzeczywisty obraz, zauważył jednak, że problem ze znajomością języka państwowego przez uczniów szkół mniejszości narodowych faktycznie istnieje.

Przyznają to też przedstawiciele polskich placówek oświatowych. Zauważają jednak, że problem ten wynika z wadliwego systemu szkolnictwa, a nie z winy szkół i przedszkoli, które starają się prowadzić wzmocnione nauczanie języka państwowego, chociaż na ten cel nie mają ani dodatkowych środków, ani dodatkowych zasobów kadrowych.

Zdaniem wicemera rejonu wileńskiego Jana Mincewicza, państwo powinno stworzyć warunki do nauczania języka państwowego, a dopiero potem wymagać dobrych wyników, w tym też ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego dla szkół mniejszości narodowych i szkół, w których językiem nauczania jest język litewski.
— Musimy mieć opracowane pod tym względem nowe podręczniki i nowe środki nauczania, jak też opracowaną metodykę. I dopiero uczniowie, którzy od pierwszej klasy będą się uczyli języka na podstawie tych podręczników i środków, będą mogli zdawać egzamin z języka litewskiego na poziomie państwowym — powiedział wicemer przy okazji dyskusji nad terminem wprowadzenia ujednoliconego egzaminu. Zaznaczył przy tym, że nie są to warunki czy wymagania szkół mniejszości narodowych, lecz opinia naukowców, która oparta jest na wynikach przeprowadzonych badań w szkołach mniejszości narodowych.

Jak powiedział przewodniczący Stundys, w tym temacie należy kontynuować dyskusję i poszukiwać kompromisu. Postanowiono więc zorganizować kolejne spotkania, również z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Oświaty i Nauki. Podczas kolejnych dyskusji będzie też poszukiwany kompromis w zakresie kompletacji starszych klas w szkołach na Wileńszczyźnie, gdzie nieraz obok siebie funkcjonują szkoła litewska i szkoła polska. Zdaniem uczestników dialogu, specyfika regionu wymaga odrębnego podejścia.

— Te szkoły nie mogą być traktowane na równi ze szkołami w innych rejonach, gdzie nie ma takiej sytuacji. Dlatego poprzeczka kompletacji klas dla tych szkół musi być opuszczona. A do jakiego poziomu — to już kwestia dalszej dyskusji — powiedział Stundys.

Po spotkaniu z przewodniczącym komitetu, przedstawiciele polskich placówek skupili się nad wypracowaniem wspólnych propozycji do omawianego w Sejmie projektu nowej ustawy o oświacie.