Nauka litewskiego — od… egzaminu

720
Lituaniści byli zgodni, że ani z punktu widzenia pedagogiki, ani też zdrowego rozsądku ujednolicenie egzaminu nie jest możliwe Fot. Marian Paluszkiewicz

Większa liczba godzin z języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych, jednakowy program z litewskiego w klasach 11 i 12 w szkołach litewskich i nielitewskich oraz ujednolicony egzamin maturalny — między innymi takie zmiany dla szkół polskich na Litwie zakłada przygotowywana obecnie Ustawa o Oświacie.

— Program z litewskiego w starszych klasach ma zostać ujednolicony w szkołach litewskich i nielitewskich. Zgłosiliśmy propozycję, by w klasach 11 i 12 w szkołach mniejszości narodowych tygodniowo przeznaczono na litewski o 1 lub 2 godz. więcej — podała w telegraficznym skrócie nowości, które niebawem mogą zostać wcielone w życie Nida Poderienė, gł. specjalista Ministerstwa Oświaty i Nauki podczas spotkania z lituanistami pracującymi w szkołach polskich i rosyjskich w Wilnie.

Często słyszymy, iż polska młodzież mieszkająca na Litwie rzekomo nie zna języka litewskiego. W następstwie ponoć dużo trudniej jest jej się zintegrować ze społeczeństwem litewskim, w związku z czym nie ma równych szans i perspektyw życiowych… Tymczasem wyniki egzaminów maturalnych z języka litewskiego — zarówno na poziomie państwowym jak i szkolnym — świadczą zupełnie o czym innym. Wyraźnie wskazują, że poziom wiedzy języka litewskiego wśród uczniów, którzy ukończyli szkoły mniejszościowe, jest prawie identyczny, jakim wykazują się uczniowie, dla których litewski jest językiem ojczystym. Jak wynika z informacji Narodowego Centrum Egzaminacyjnego, tegoroczny egzamin z języka litewskiego na szczeblu państwowym pozytywnie złożyło prawie 92 proc. abiturientów, dla których język litewski jest językiem ojczystym oraz około 91 proc. maturzystów, dla których język litewski jest językiem urzędowym.

Mimo wszystko władze oświatowe uporczywie wykorzystują te wątpliwe argumenty i usprawiedliwiają nimi swoje dążenia do wprowadzenia w szkołach mniejszości nauczania w języku litewskim. To z kolei ma prowadzić do ujednolicenia w przyszłości egzaminu z języka litewskiego dla szkół litewskich i szkół mniejszości narodowych. Wszystko rzekomo dla dobra tychże mniejszości narodowych…

Przedstawione w ogólnych zarysach podczas spotkania z lituanistami przygotowywane zmiany, a mianowicie — plany ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka państwowego dla szkół mniejszości i litewskich już w roku 2013 — wywołały burzliwą dyskusję. Przede wszystkim dlatego, że ani program, ani podręczniki nie są do tego dotychczas dostosowane. Lituaniści, niestety — bezskutecznie — próbowali przekonać urzędników Ministerstwa Oświaty, że ich propozycje nie będą służyć uczniom, a wręcz odwrotnie — bardzo im zaszkodzą. Uczniowie polskich szkół mieli przez lata nauczanie litewskiego według innego programu, do tego z innych podręczników.

„Łaskawa” propozycja stosowania innych kryteriów oceniania podczas egzaminu uczniów szkół mniejszości również nie wzbudziła wśród nauczycieli entuzjazmu. Głównie z racji na zbyt nieprzejrzyste metody oceniania.

— Przygotować uczniów do nowego egzaminu w takich warunkach, jakie mamy obecnie, jest niemożliwe. Nie od starszych klas należy rozpoczynać reformowanie. Myślę, że wielu się ze mną zgodzi, że politycy takimi decyzjami chcą naszym kosztem zlikwidować szkoły mniejszościowe. A takie nieobmyślane zmiany tylko spowodują jeszcze większą emigrację — była kategoryczna Danutė Visockienė, nauczycielka języka litewskiego z Gimnazjum im. A. Mickiewicza.

Nauczyciele byli zgodni, że ani z punktu widzenia pedagogiki, ani też zdrowego rozsądku ujednolicenie nie jest możliwe, ponieważ język litewski dla osób narodowości litewskiej jest językiem ojczystym, zaś dla pozostałych wyuczonym językiem państwowym, różni się otoczenie językowe uczniów, nauczanie prowadzone jest według różnych programów i w oparciu o różne podręczniki, liczba godzin lekcyjnych tygodniowo na nauczanie języka litewskiego znacznie się różni w szkołach polskich i litewskich na niekorzyść tych pierwszych.

— Zacząć należy od wyrównania warunków nauczania. I to już od klasy 1. Reformy się rozpoczyna nie od właściwych posunięć. Sam egzamin przecież nie jest potrzebny do opanowania języka. Należy najpierw od podstaw zmienić program, po kilku latach wykonać badania — o ile zmiany służą uczniom, a dopiero potem rozważać kwestię egzaminu. Wprowadzany obecnie na siłę narusza równe możliwości i godzi w interesy ucznia — skomentował dla „Kuriera” forsowane przez urzędników reformy poseł na Sejm Jarosław Narkiewicz.